Prezydent Andrzej Duda poinformował, że podczas spotkania z Dorotą Gardias zgodził się z jej propozycją, by okrągły stół odbył się w „formule rozszerzonej RDS”.

Bo to właśnie Rada jest miejscem debaty i dialogu i są już w niej przecież w tej chwili związki zawodowe i jest w niej rząd. To jest, uważam, ciekawa propozycja i gotów jestem udostępnić na potrzeby pracy Rady Belweder, aby toczyły się one w eleganckich wnętrzach, które są ku temu odpowiednie, by omawiać ważne polskie sprawy.
- przekonywał Andrzej Duda.

Wyraził również nadzieję, że premier Mateusz Morawiecki weźmie to rozwiązanie pod uwagę.

Rola mediatora, w której prezydent Duda widzi Dorotę Gardias jest o tyle zastanawiająca, że właśnie przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego w związku z informacją o podpisaniu przez „Solidarność” porozumienia z rządem ws. nauczycieli, porzuciła rolę mediatora i skrytykowała „Solidarność” przekonując, że porozumienie „jest poza Radą Dialogu Społecznego”.

Trzeba przyznać, że Dorota Gardias to niezwykle barwna postać. Z jednej strony pozuje na bezstronnego mediatora, by po chwili zupełnie zmienić front.

Muszę tutaj zwrócić uwagę i proszę, żeby tak czytać moje słowa i przez to oceniać moją postawę w negocjacjach. Jestem Przewodniczącą Rady Dialogu Społecznego i muszę zachować maksymalny obiektywizm w ocenie sytuacji. Pozycję i postulaty Forum Związków Zawodowych prezentuje Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku „Solidarność-Oświata”. Między nim a Sławomirem Broniarzem nie ma żadnych rozbieżności. Wracając do pytania, NSZZ „Solidarność” jest gotowa do porozumienia. „S” ma prawo – jak każda centrala związkowa – do podejmowania autonomicznych decyzji. Natomiast z punktu widzenia negocjacji i interesu strony związkowej uważam, że korzystniejszym rozwiązaniem byłoby wspólne stanowisko wszystkich trzech reprezentatywnych central związkowych.
- przekonywała Gardias w rozmowie z oko.press.
 
Tymczasem już po informacji o porozumieniu „Solidarności” z rządem Gardias dała upust emocjom.

Porozumienie z „Solidarnością” jest poza Radą Dialogu Społecznego. Finał dzisiejszych rozmów i negocjacji nie ma zwycięzców. Na wniosek OPZZ i Forum ZZ 14 marca zwołałam Radę i doprosiłam NSZZ „Solidarność”, pracodawców i stronę rządową. W związku z tym to porozumienie zostało zawarte w tym budynku, ale poza Radą Dialogu Społecznego
- oznajmiła szefowa Rady Dialogu Społecznego Dorota Gardias.

W innym miejscu rzuciła jeszcze:

Ja tego porozumienia nie widziałam, nie czytałam, natomiast dla dobra ewentualnych przyszłych negocjacji nie będę go komentować.
- oświadczyła Gardias.

Odnosząc się do propozycji organizacji okrągłego stołu w formule Rady Dialogu Społecznego, której prezydent jest patronem, przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego Dorota Gardias, przekonywała dziennikarzy dlaczego to ona powinna pełnić rolę mediatora.

Jako przewodnicząca RDS bardzo martwię się o strajk nauczycieli i konflikt, który - jak dotąd - nie został rozwiązany. Panu prezydentowi powiedziałam, że okrągły stół należałoby robić w formule Rady Dialogu Społecznego, której patronem jest pan prezydent i jest w związku z tym oczywiste, że ma prawo również się w to włączyć.
- tłumaczyła Gardias.

Według przewodniczącej RDS to właśnie podczas rozmowy z prezydentem padła propozycja, by spotkania odbywały się w Belwederze, ponieważ „są tam odpowiednie sale”.

Zaproponowałam formułę również taką, że w jednej sali będą - zgodnie z ustawą - przedstawiciele strony rządowej, związkowej i pracodawców, w następnej sali mogą być samorządy uczniowskie, nauczyciele, rodzice i samorządy. Każdego kolejnego dnia przedstawiany byłby jeden temat, wypracowywane byłyby wnioski i te wnioski byłyby przedstawiane do Rady Dialogu, czyli tego zespołu, który jest przedstawiony w ustawie o Radzie Dialogu
- powiedziała Gardias.

W tym miejscu warto przypomnieć, że Dorota Gardias, jak na bezstronnego rzekomo mediatora ma niezwykle barwną przeszłość. To właśnie Gardias była przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w latach 2005-2011. W czerwcu 2007 roku w imieniu związku to właśnie ona stanęła na czele protestu pielęgniarek i położnych przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie, gdzie założyła wówczas tzw. białe miasteczko. Pielęgniarki domagały się wówczas zwiększenia wynagrodzeń oraz nakładów na służbę zdrowia. Brzmi znajomo?

Wraz z trzema innymi działaczkami związkowymi Dorota Gardias przez siedem dni okupowała kancelarię premiera. Następnie z ramienia związku prowadziła negocjacje z reprezentującym stronę rządową ówczesnym ministrem zdrowia Zbigniewem Religą.

Dorota Gardias ma również doświadczenie polityczne. Należała do Socjaldemokracji Polskiej. W wyborach parlamentarnych w 2007 roku zrezygnowała z kandydowania z ramienia Lewicy i Demokratów, nie przyjęła też stanowiska Naczelnej Pielęgniarki Kraju w Ministerstwie Zdrowia. W 2011 roku zrezygnowała z kierowania OZZPiP, utrzymała jednak funkcję wiceprzewodniczącej centrali związkowej Forum Związków Zawodowych, którą objęła w 2006 roku. W wyborach parlamentarnych w 2011 roku startowała do Sejmu z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej (jako bezpartyjna - red.), nie uzyskała jednak mandatu poselskiego. Na tym jednak jej polityczna kariera się nie skończyła. Gardias zwiażała się w kolejnych latach z Twoim Ruchem dowodzonym przez Janusza Palikota. W 2014 roku była nawet „jedynką” koalicji Europa Plus Twój Ruch w wyborach do PE na Pomorzu. Co ciekawe wcześniej na to miejsce typowany był... Robert Biedroń.
 
To taki Wałęsa w spódnicy. Właściwie największy protest społeczny, jaki był po 1989 roku i udany, zorganizowała Dorota Gardias.
- zachwalał swoją kandydatkę Palikot.