Juventus jest faworytem? Szczęsny walczy o półfinał Ligi Mistrzów

/ facebook.com/Cristiano

  

Po remisie 1:1 w Amsterdamie wydaje się, że dwumecz pomiędzy Ajaxem a Juventusem Turyn jest najbardziej zacięty ze wszystkich ćwierćfinałów obecnej edycji Ligi Mistrzów. "Juventus jest faworytem" - uważa trener wicemistrza Holandii Erik ten Hag.

Spotkanie w Amsterdamie w ubiegłym tygodniu było jedynym, które zakończyło się remisem. W pozostałych trzech parach wyłoniono zwycięzcę: Liverpool wygrał u siebie z FC Porto 2:0, Tottenham Hotspur pokonał w Londynie Manchester City 1:0, a Barcelona wygrała na Old Trafford z Manchesterem United również 1:0.

"Juventus wciąż jest faworytem, tym bardziej po wyniku z Amsterdamu. Ale jeśli rozegramy dobry mecz, jesteśmy w stanie pokonać każdego"

- podkreślił ten Hag.

Jego podopieczni udowodnili to w 1/8 finału, kiedy mimo porażki u siebie 1:2 Ajax wyeliminował broniący tytułu Real Madryt, zwyciężając w rewanżu 4:1.

Także w spotkaniu z Juventusem, którego bramkarzem był Wojciech Szczęsny, pozostawili po sobie dobre wrażenie. Znacznie dłużej utrzymywali się przy piłce (64 procent czasu gry), mieli więcej ofensywnych akcji i strzałów na bramkę (5-1). Spytany, czy wzoruje się na szkoleniowcu Manchesteru City Josepie Guardioli, przypomniał: "Inspiracją dla Guardioli był Johan Cruyff, a on wywodzi się z Ajaxu.".

W ligowym meczu z Excelsiorem w sobotę boisko z powodu kontuzji opuścił jeden z kluczowych piłkarzy środka pola Frenkie de Jong. 21-letni pomocnik, który od lata będzie zawodnikiem Barcelony, na podobny uraz narzekał również przed pierwszym spotkaniem z mistrzem Włoch, ale ostatecznie zagrał całe spotkanie.

"Występ De Jonga wciąż jest niepewny. Mamy kilka alternatyw: Mazraoui, Sinkgraven, Blind mogą zagrać na tej pozycji"

- uspokajał ten Hag.

Szkoleniowiec gospodarzy Massimiliano Allegri zapewnił z kolei, że Juventus jest w stanie wygrać niezależnie od tego, czy de Jong zagra, czy nie:

"Jeśli wystąpi, będziemy musieli wywierać na nim presję, ale tak czy inaczej jest nam potrzebne zwycięstwo. Stylowi gry rywali musimy przeciwstawić dobrą technikę. Musimy zagrać lepiej niż w pierwszym spotkaniu".

Allegri nie zgadza się z opinią ten Haga, jakoby to jego podopieczni byli faworytami:

"Wynik pierwszego meczu nie ma znaczenia. To jest jedno spotkanie, w którym musimy zagrać z takim samym nastawieniem, jak w rewanżu przeciwko Atletico (w 1/8 finału, kiedy turyńczycy odrobili dwubramkową stratę). Trzeba mieć szacunek dla Ajaxu i wykazać się precyzją w każdym elemencie".

W składzie Juventusu można spodziewać się Szczęsnego i Portugalczyka Cristiano Ronaldo, ale z urazami zmagają się Chorwat Mario Mandzukic i Brazylijczyk Douglas Costa.

Przed spotkaniem w Amsterdamie dochodziło do aktów przemocy. Policja zatrzymała ponad 100 kibiców obu drużyn. Służby zmuszone były użyć armatek wodnych. W trakcie przeszukań skonfiskowano materiały pirotechniczne, pałki, nóż, a nawet... śrubokręty i młotek.

Także w poniedziałkowy wieczór w Turynie zatrzymano pięciu pseudokibiców Ajaxu, którzy mieli przy sobie ciężkie rękawice, ochraniacze na szczękę i materiały pirotechniczne. W Turynie oczekuje się ok. 2000 przyjezdnych z Holandii.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe tropy ws. śmierci Emila Barchańskiego

Emil Barchański / arch. IPN

  

W najnowszym odcinku programu „Koniec systemu” Dorota Kania wróciła do sprawy śmierci Emila Barchańskiego, w której pojawiły się zupełnie nowe tropy. Prowadzą one do Departamentu I czyli komunistycznego wywiadu. W prowadzonym przez IPN śledztwie został przesłuchany Aleksander Makowski, funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który w czasach PRL zajmował się inwigilacją m.in. księdza Franciszka Blachnickiego oraz papieża Jana Pawła II.

Emil Barchański (rocznik 1965) 13 grudnia 1981 roku – po wprowadzeniu stanu wojennego – zaczął prowadzić działalność konspiracyjną w grupie „Piłsudczycy”. 10 lutego 1982 roku wziął udział wraz z Markiem Marciniakiem i Arturem Nieszczerzewiczem w akcji przeciwko pomnikowi Feliksa Dzierżyńskiego. 3 marca 1982 roku został zatrzymany przez SB w drukarni drugiego obiegu podczas druku publikacji Adama Michnika „Będę krzyczał”. Po aresztowaniu był bity i zmuszany do składania fałszywych zeznań. W dniu 17 czerwca 1982 roku miał być wyznaczony kolejny termin rozprawy Tomasza Sokolewicza i Marka Marciniaka, w którym Emil miał zeznawać jako świadek. Na jednej z wcześniejszych rozpraw zeznał: „Ci panowie, kiedy biją, nie przedstawiają się, ale jestem gotów w każdej chwili ich rozpoznać”. Brał udział w manifestacjach patriotycznych 3, 9 i 13 maja 1982 roku. 3 czerwca 1982 roku pojechał na plażę nad Wisłą, gdzie zaginął, a jego ciało odnaleziono dopiero 5 czerwca. Śledztwo w sprawie jego śmierci pierwszy raz umorzono w 1982 roku; kolejny – w latach 90. Sprawą zajął się w 2006 roku pion śledczy IPN – po upływie wielu lat i braku pełnej dokumentacji można jedynie wskazać najbardziej prawdopodobną hipotezę.
 [polecam:https://niezalezna.pl/275356-dorota-kania-ujawnia-dlaczego-zginal-emil-barchanski]

Emil Barchański został aresztowany w stanie wojennym 3 marca 1982 w związku z „profanacją” pomnika Feliksa Dzierżyńskiego – miesiąc wcześniej kilku młodych ludzi (w tym Emil) oblali „Krwawego Feliksa” łatwopalną cieczą i podpalili.
 
W 82 roku byłem działaczem Polskiej Niezależnej Organizacji Młodzieżowej i my zaczęliśmy w grudniu 82 roku wydawać gazetkę pod tytułem "Młodzież" i oczywiście interesowała nas młodzież walcząca i jedną z informacji, która dotarła do nas z Warszawy było zamordowanie Emila Barchańskiego. Chłopak był aresztowany i odpowiadał w sądzie. W sądzie powiedział, że był torturowany, na co sąd zareagował w ten sposób, że w takim razie odracza rozprawę, ale w tej sprawie następnej Emil będzie odpowiadał z wolnej stopy, czyli, że po tej rozprawie został zwolniony do domu. No i okazało się, że tak jakby został zwolniony do domu po to, żeby nie dożył następnej rozprawy, bo nie dożył. Wyłowili go z Wisły.
- wspomina Artur Adamski, opozycjonista, działacz Solidarności Walczącej.

W najnowszym odcinku programu Doroty Kani zwrócono uwagę, że do aresztu, oprócz Emila Barchańskiego trafił także jego kolega, Tomasz Sokolewicz. Jego ojciec, Wojciech Sokolewicz był wówczas znanym prawnikiem, kierownikiem zespołu prawa konstytucyjnego Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Był również kontaktem operacyjnym Departamentu I MSW ps. „Wacław”, a jego oficerem prowadzącym w tym czasie był... Aleksander Makowski.

Po aresztowaniu syna Wojciech Sokolewicz spotkał się z Makowskim, który posługiwał się nazwiskiem Stępiński i poprosił go o ustalenia w sprawie zatrzymania syna.
 
W wydziale dochodzeniowo-śledczym komendy stołecznej pojawił się funkcjonariusz pierwszego departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z pytaniem o bieg tej sprawy i o konsekwencje, jakie grożą przywódcy tej części warszawskiej organizacji, która dokonała profanacji pomnika Dzierżyńskiego. Z relacji kierownictwa tego wydziału wskazywano, że jest on szefem tej organizacji i na pewno z odpowiedzialności karnej z tej sprawy się nie wywinie. Z tych rozmów zostały sporządzone przez funkcjonariusza wywiadu notatki i te notatki o których wspomniałem zostały ujawnione w aktach kontaktu operacyjnego o pseudonimie „Wacław”.
- mówi prokurator Mariusz Rębacz, IPN.
 
Przebieg samego procesu wspomina również mama Emila Barchańskiego:

17 maja w trakcie procesu sądowego jego kolegów Tomka Sokolewicza i Marka Marciniaka. Bohatersko na sprawie sądowej tychże kolegów powiedział do sędziego, że bardzo był bity i zmuszany do fałszywych zeznań. Wówczas pani prokurator młoda blondyneczka wyskoczyła strasznie zdenerwowana i powiedziała "będziesz pięć lat siedział za fałszywe zeznania" a sędzia, młody człowiek spokojnie z uśmiechem na ustach zapytał "a czy mógłbyś powiedzieć, jak ci panowie się nazywali". Emil odpowiedział dowcipnie "ci panowie, jak biją to się nie przedstawiają, ale na pewno bym ich rozpoznał, gdyby mi pokazali tych panów. W każdej chwili, do końca życia, zapamiętam ich twarze.
- wspominała Krystyna Barchańska, mama Emila.
 
Na istotny wątek zwraca uwagę opozycjonistka, działaczka NSZ Kinga Hałacińska.

Po tym jak Emil Barchański wyszedł z aresztu, obiecał swojej mamie, że już więcej polityką zajmować się nie będzie. Miał kłopot z łaciną, miał kłopot z przysposobieniem obronnym, obiecał mamie, że się będzie uczył. Powodem dla którego bardzo często spędzał czas ze swoim sąsiadem Hubertem była nauka i to, że obaj mieli psy. W związku z czym obaj młodzi ludzie bardzo często chodzili razem na spacery. Wydaje się, że osoba, która została podstawiona państwu Barchańskim była bardzo świadomie przemyślana przez Służbę Bezpieczeństwa. Chłopak był młody, posiadał podobne zainteresowania jak Emil, posiadał żonę, dziecko, był wiarygodny.
- mówi Hałacińska.
 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl