Piotr Hofman: "Strefa euro to projekt polityczny, na którym dziś byśmy stracili"

Piotr Hofman / Marian Paluszkiewicz/Gazeta Polska

  

Z tematu ewentualnego wejścia Polski strefy euro opozycja zrobiła polityczną batalię, odsuwając na bok ekonomiczne analizy. Takie podejście to absurd. Nie wolno nam się dać w tę batalię wplątać – uważa Piotr Hofman, prezes Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa.

Ostatnie dni w polskiej polityce to m.in. powrót tematu przyjęcia euro. Dlaczego ta
kwestia wróciła akurat teraz?

Dyskusja o euro trwa w Polsce od wielu lat. Obecnie jesteśmy na ostatniej prostej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i należy przyjąć nasilenie dyskusji o euro za naturalną kolej rzeczy. Ta kwestia znajdzie pewnie swoją kontynuację także przed kampanią do Sejmu. Kluczowe bowiem będzie rozstrzygnięcie, kiedy wejść do strefy euro, podjęte na szczeblu krajowym. Nie mamy prawnie określonej daty przyjęcia euro, której musielibyśmy dotrzymać. To nasi politycy muszą, ważąc wszystkie racje, dokonać tego fundamentalnego wyboru.

Jak pan ocenia słowa Jarosława Kaczyńskiego, który mówi, że nie czas obecnie na
przyjęcie wspólnego pieniądza?

Od dawna Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa stoi na stanowisku, że obecnie jest
zdecydowanie za wcześnie na wejście Polski do strefy euro. Już pod koniec zeszłego roku
wraz z Izbą Polskich Przedsiębiorców oraz Polskim Towarzystwem Gospodarczym
napisaliśmy list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego w obronie złotego. O euro
należy dyskutować przede wszystkim w kategoriach ekonomicznych. Tymczasem od
pewnego czasu widzimy, że ten temat wykorzystuje się do politycznej batalii. Narracja, że
albo euro albo Polexit, zaczyna dominować w niektórych środowiskach. Tymczasem takie
podejście to absurd. Kiedy polityka bierze górę nad ekonomiczną analizą, szczególnie w tak
ważnej kwestii, rodzi się wiele niebezpieczeństw. Należy zwrócić uwagę, że u swego zarania
euro było właśnie projektem politycznym. Jak widzimy, skutki takiego podejścia mogą być
niezbyt dobre.

A co pan powie na pogląd niektórych komentatorów głoszących, że wejście do strefy
euro to warunek bycia w jądrze decyzyjnym Unii Europejskiej?

Nie uważam, aby takie podejście było słuszne. Kluczem do tego, aby Polska była traktowana
jako poważny partner w Unii, jest stabilna i silna gospodarka naszego kraju. Mamy bardzo
duży potencjał i musimy go wykorzystać. Zasadnicze pytanie brzmi zatem: „Czy obecnie euro
nam w tym pomoże?”. Liczne analizy wskazują na to, że nie. Raczej utrudni to proces
konwergencji i spowolni nasz rozwój. Spójrzmy na wskaźniki, mamy obecnie wzrost
gospodarczy stawiający nas w czołówce krajów Unii, niskie bezrobocie i bardzo dobrą
dynamikę wzrostu płac. Polska gospodarka działa bardzo dobrze, wielkim atutem, jakim
dysponujemy, jest suwerenna polityka pieniężna. Poziom stóp procentowy współgra z obecną
fazą cyklu koniunkturalnego, wejście do strefy euro pozbawi nas tej przewagi. Trudno
bowiem mówić, że nasza gospodarka ma takie same potrzeby jak niemiecka czy francuska, że
potrzebuje takiej samej polityki pieniężnej. Gołym okiem widać, że tak nie jest.

A co z argumentami na rzecz przyjęcia euro? Przecież takie też są.

Teoria ekonomii mówi jasno, jakie przesłanki muszą być spełnione, aby przyjęcie wspólnego
pieniądza miało sens. Jeśli z całej gamy takich przesłanek spełniona jest tylko część,
zasadnym wydaje się pytanie, czy to wystarczy, aby podjąć tak ważną decyzję, jak rezygnacja
z własnej polityki pieniężnej. Dodatkowo musimy patrzeć na to, czego potrzebuje nasz kraj,
co pomoże rozwijać się polskim małym i średnim przedsiębiorstwom odpowiadającym za
większość naszego wzrostu. Taka dyskusja jest teraz potrzebna. Nie mówiąc już o obawach
wszystkich obywateli związanych ze wzrostem cen i pogorszeniem warunków życia. Jako
Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa te obszary, jeśli chodzi o debatę o euro, uważamy
za kluczowe.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Brexitu nie będzie? Europoseł ujawnia: „Rośnie szansa, że Wielka Brytania pozostanie w UE”

zdjęcie ilustracyjne / TheDigitalArtist; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki przyznaje, że obecnie w Parlamencie Europejskim nie ma nikogo, kto chciałby się założyć o to, że Wielka Brytania ostatecznie opuści Unię Europejską. Zdaniem polityka „rośnie szansa, że Wielka Brytania pozostanie w UE”. Czarnecki przekonuje, że może się to stać w wyniku drugiego referendum albo nowych wyborów do Izby Gmin, dzięki którym nowy gabinet brytyjski uzyskałby legitymację do zmiany decyzji.

Europoseł przekonuje, że w Parlamencie Europejskim obecnie nie ma nikogo, kto by się założył o duże pieniądze, że Wielka Brytania wyjdzie z UE.

Tej pewności nie ma. Mam wrażenie, że rośnie szansa, że Wielka Brytania pozostanie (w UE - PAP) czy to w wyniku drugiego referendum, gdzie zwolennicy pozostania będą w większości, czy też na przykład pod pretekstem nowych wyborów do Izby Gmin, dzięki czemu nowy rząd może uzyskać niejako nową legitymację do renegocjacji, a nawet do po prostu zmiany decyzji.
- mówi Ryszard Czarnecki.

Zdaniem polityka, ważnym momentem w rozwoju sytuacji dotyczącej brexitu, będzie kwestia frekwencji w wyborach do PE w Wielkiej Brytanii.

Na to się nakłada również kwestia walki pani premier Theresy May o pozostanie dalej lokatorem Downing Street 10 i myślę, że ona w kwestie brexitu trochę wplata ten swój plan polityczny, aby dalej być w butach „żelaznej damy” Margaret Thatcher. Stąd też dalej jest jak w czeskim filmie - nikt nic nie wie, ale nikt nie może wykluczyć, że Wielka Brytania jednak pozostanie Unii Europejskiej, choć też nikt nie może powiedzieć, że jednak będzie UE27.
- przekonuje europoseł.

Czarnecki podkreśla, że należy też zwrócić uwagę na to, że narasta zmęczenie brytyjskiego społeczeństwa prowadzoną „grą”, także zmęczenie polityków.

To może przynieść efekty w postaci na przykład porozumienia między torysami a Partią Pracy, ale może też spowodować na przykład bardzo dobry wynik UKIP-u, czyli Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, która może korzystać z tego zmęczenia.
- wskazał Ryszard Czarnecki.

Europoseł PiS jest zdania, że pozostanie Zjednoczonego Królestwa w Unii byłoby dla Polski korzystne z czterech powodów.

Po pierwsze dlatego, że mieszka tam oficjalnie nieco ponad milion Polaków (…), a de facto 1,5 mln, a więc dla nich byłoby lepiej, żeby Wielka Brytania nie była państwem trzecim wobec Unii. (...) Po drugie, gdy chodzi o kwestie gospodarcze, Wielka Brytania jest jednym z nie tak wielu krajów europejskich, z którym mamy dodatni bilans handlowy. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii utrudniłoby polską ekspansję eksportową na Wyspy. Po trzecie obecność Wielkiej Brytanii jest potrzebna ze względów geopolitycznych. Londyn jest podobnie jak Warszawa zdroworozsądkowy, realistyczny, gdy chodzi o stosunek do Moskwy, inaczej niż bardziej otwarte na rosyjskie argumenty czy pseudoargumenty stolice takie jak Berlin, Paryż czy Rzym.
- wylicza europoseł.

Czwarty powód to kwestia „dość podobnego widzenia przyszłości Unii Europejskiej jako Europy Ojczyzn, Europy Narodów, a nie takiego superfederalistycznego państwa, które żarłocznie pożera kompetencje państw narodowych”.

Ta wizja jest bliska Francuzom, w jakiejś mierze także Berlinowi, więc myślę, że z tych czterech powodów dla Polski byłoby dobrze, gdyby Wielka Brytania w Unii pozostała, choć oczywiście można dostrzegać też plus z jej wyjścia. Polska staje się piątym krajem Unii Europejskiej, część międzynarodowych firm, korporacji przechodzi z Londynu do Warszawy, o czym kiedyś mówił premier Mateusz Morawiecki. Generalnie jednak więcej plusów dodatnich - że tak to określę językiem klasyka gatunku – będzie, jeżeli Wielka Brytania pozostanie w Unii.
- tłumaczy Ryszard Czarnecki.

Na kwietniowym szczycie Rady Europejskiej w Brukseli podjęto decyzję o przedłużeniu procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, przedłużając ostatni termin opuszczenia Wspólnoty do 31 października 2019 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl