"Zjednoczona Koalicja Europejska mówi, jak dobre ma relacje w Unii Europejskiej i jak dobrze jest i była postrzegana, jak potrafi dobrze dla Polski wszystko załatwić a nie załatwiła dla Polski podstawowej sprawy. Wtedy trzeba było te dobre relacje wykorzystać" 

- powiedziała Agnieszka Ścigaj, odnosząc się do sprawy katastrofy smoleńskiej i kwestii zwrotu wraku TU-154M.

"Trzeba było wykorzystać to zaplecze i poprosić o wsparcie i to tutaj była potrzebna ingerencja a nie teraz budują narrację, że potrzebna jest ingerencja, żeby Unia Europejska nam coś tutaj narzucała. Wtedy trzeba było to robić" 

- dodała. 

Zdaniem Ścigaj zarówno sojusznicy PO, jak i PiS w parlamencie europejskim, a także Stany Zjednoczone "w kluczowej sytuacji nie są tak dobrzy, jak się wydaje".

Na uwagę Tomasza Sakiewicza, że być "może Putin się nikogo nie boi", szef warszawskiego klubu ''Gazety Polskiej''Adam Borowski stwierdził, że Putin nigdy nie był przerażony.

"To jest stary wytrawny gracz, KGB-ista i on nie był przerażony. On przygotował się na tę grę i ją rozgrywa. Nie mam pretensji do zachodnich mocarstw. Proszę sobie wyobrazić, że USA uznaje, że to był zamach na prezydenta państwa członkowskiego NATO"

- mówił Adam Borowski.

"Jestem głęboko przekonany, że Stany Zjednoczone wiedzą. Jeżeli uznajemy, że Rosja dokonała zamachu a jestem przekonany że tak było, to oczywiście w przypadku uznania, trzeba było coś zrobić i uznać, że to był atak na NATO. I co wtedy?" 

- pytał retorycznie.

 Borowski mówił też o roli Donalda Tuska w relacjach z Rosją po katastrofie smoleńskiej.

"Nie mam pretensji do Tuska o to, że nie sprowadził tego wraku. Mam do Donalda Tuska pretensje o to, że pozwolił na poniżenie Polski, że jego funkcjonariusz Ewa Kopacz złożył wiernopoddańczy hołd Putinowi, jak to dziękuje" 

- mówił.

"Oni nie odpowiadają za to, że nie ściągnęli wraku, bo nie mogli tego zrobić, ale nie zrobili nic, żeby zatrzymać to śledztwo w Polsce"

- dodał.

Zdaniem szefa warszawskiego klubu ''Gazety Polskiej', ówcześnie rządzący "nie wypełnili podstawowych swoich obowiązków, dopuścili do upokorzenia Rzeczpospolitej, ale duża część narodu wytrzymała, doprowadziła do ekshumacji, wsparła tych polityków, którzy dążyli do pracy".

Podkreślił także, że nawet nie posiadając wraku można udowodnić nierzetelność raportu komisji Millera i ustaleń prokuratury z czasów Seremeta.

Andrzej Melak przypomniał, Ewa Kopacz zrezygnowała z pomocy oferowanej Polsce przez państwa NATO i Unię Europejską.

"Tylko tchórzostwo Donalda Tuska i brak apelu do naszych sojuszników, przyjęcie konwencji chicagowskiej do badania tego wraku doprowadziło do tego, że Rosja zdobyła decydującą pozycję do badania wraku tego samolotu. To przecież nikt inny, tylko wysłannik Ewa Kopacz zrezygnowała z oferowanej nam pomocy przez państwa NATO i Unię Europejską, które miały możliwość i pieniądze żeby to zrobić"

- mówił Andrzej Melak. 

"Pan Miller na wieczne czasy oddał wrak i decydujące, najbardziej mocne dowody w ręce Rosji, zgadzając się na to, żeby Rosja trzymała te dowody do czasu zakończenia śledztwa i procesów sądowych"

- podkreślił.

Zdaniem polityka PiS to właśnie rząd Donalda Tuska i on osobiście "jest odpowiedzialny za to, że nie zwrócił się do opinii międzynarodowej a w sytuacji, która wtedy była, była możliwość umiędzynarodowienia tego śledztwa" - powiedział poseł.