Pod koniec stycznia Zofia Klepacka opublikowała na swoim profilu na Facebooku post, w którym krytykowała podpisanie przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego deklaracji LGBT+. Publikacja sportsmenki nie nosiła żadnych znamion tzw. „mowy nienawiści”, jednakże post został przez Facebooka ocenzurowany i zniknął z jej profilu.

Oprócz przeważających głosów poparcia dla odwagi i poglądów mistrzyni, pod jej publikacją pojawiły się także skandaliczne komentarze osób m.in. popierających ruch LGBT.

Hejt w stosunku do sportsmenki usprawiedliwiał w pewien sposób wiceprezydent stolicy Paweł Rabiej, który na łamach portalu kobieta.wp.pl stwierdził, że sportsmenka powinna się zająć windsurfingiem i nie zabierać głosu w sprawach, na których się, (jego zdaniem) nie zna.

"Niech pani Klepacka zajmie się windsurfingiem i tym, w czym jest dobra, zamiast szczuciem na społeczność LGBT, która i tak ma dość ciężko w Polsce. Tym osobom nie potrzeba kolejnych słów nienawiści i mówienia o tzw. propagandzie homoseksualnej, która jest ewidentnie mową nienawiści"

- powiedział Rabiej w rozmowie z WP Kobieta.

Okazuje się, że mimo upływu czasu sprawa nie cichnie, a Zofia Klepacka w dalszym ciągu jest na celowniku lewaków, z jak się wydaje zdecydowanym wsparciem Facebooka. Przedwczoraj portal ponownie zablokował sportsmence możliwość dodawania postów. 

Tym razem za to, że udostępniła publikację dotyczącą partnera Roberta Biedronia. 

 

Administratorzy Facebooka dopatrzyli się w publikacji Klepackiej "propagowania nienawiści", nie precyzując, w czym ta rzekoma nienawiść miałaby się przejawiać.

Zofia Klepacka próbowała "zareklamować" arbitralną decyzję administratorów, ale odpowiedź z ich strony była ponownie negatywna.

Sportsmenka została pozbawiona w ten sposób możliwości kontaktowania się z kibicami podczas trwających mistrzostw europy.