Aktor zaśpiewał dla Muchy - musiał jej słuchać kiedyś w Sejmie! Bo oba występy to... WIDEO

Marek Kondrat / screen z twitter.com

  

Poseł Joanna Mucha z Platformy Obywatelskiej jest kandydatką do Parlamentu Europejskiego. Znalazła zaskakującego sojusznika. Znany aktor zaśpiewał dla niej piosenkę! Poziom wokalny na tym samym poziomie, co słynny występ Muchy w Sejmie.

To aktor Marek Kondrat, znany m.in. z reklamy jednego z banków. Parę lat temu Jan Rokita porównał do niego... Donalda Tuska.

"Premier (Tusk - przyp. red.) jest w takim samym sensie sztuczny i nieprawdziwy, jak nieprawdziwy i sztuczny jest pan Marek Kondrat, który z telewizora zapewnia nas, że jakiś tam bank marzy o tym, żeby nam dać swoje pieniądze"

- mówił w rozmowie z onet.pl.

Prawdziwy czy nie - ochoczo wspiera Koalicję Europejską. Marek Kondrat postanowił poprzeć poseł Muchę w kampanii wyborczej i... zaśpiewał dla niej piosenkę. Tekst piosenki jest krótki:

"Głosuję, głosuję, głosuję na Muchę, Mucha mi się podoba, Mucha ludzi słucha"

Marek Kondrat starał się jak mógł, ale trzeba przyznać, że ciężko dorównać samej posłance, która ochoczo śpiewała podczas "protestu", jaki posłowie opozycji urządzili w 2016 roku w Sejmie. Oto zapis z tamtego występu:

Ale to nie koniec wokalnych popisów parlamentarzystki. To już legendarny hit, który miał wesprzeć polskich piłkarzy podczas Euro 2012. Jaki był wynik, chyba nie musimy przypominać.

Czy śpiewanie przyniesie jakikolwiek efekt? Tego nie wiadomo. Jeżeli jednak cała kampania opierać się będzie na takim entuzjazmie, z jakim Kondrat wykonał ten utwór, to sukcesu nie odtrąbią

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wstrząsające zeznania przed komisją ds. VAT. Za PO-PSL uczciwi celnicy byli "eliminowani"!

/ Sejm RP

  

Mafie VAT-owskie za PO-PSL? Kancelaria premiera Donalda Tuska nie pomagała służbom, chociaż były sygnały m.in. ze strony celników czy resortu spraw wewnętrznych nt. rozwoju przestępczości ekonomicznej. Co działo się z uczciwymi celnikami? "Sygnaliści" byli szykanowani za informacje o nieprawidłowościach - zeznał przed komisją śledczą ds. VAT przewodniczący Związku Zawodowego Celnicy Pl Sławomir Siwy. Z jego słów wyłania się porażający obraz rozpadu państwa.

Świadek mówił, że w 2008 r. podczas prac legislacyjnych na projektem ustawy o służbie celnej minister Jacek Kapica przekonywał parlamentarzystów, że rynek gier na automatach o niskich wygranych jest pod kontrolą, a automaty działają legalnie. "Na jakiej podstawie opierał te oświadczenia? Przecież Ministerstwo Finansów dysponowało informacjami o tym, że automaty te wypłacają wysokie wygrane i jest to wykorzystywane do prania brudnych pieniędzy. To jest prawdziwa afera hazardowa" - ocenił Siwy.

Świadek mówił też, że w 2009 r. przygotowano ustawę o służbie celnej, "w której minister finansów stwierdził, że służba celna nie realizuje lub realizuje w ograniczonym zakresie szereg podstawowych zadań, które nakłada na nas prawo".

"To, że z poziomu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów było trochę interwencji, które nie pomagały służbom w tym trudnym okresie, to wiemy, bo raporty MSWiA, CBŚP (...) z 2010 r., pewnie wcześniej też, mówiły o tym rozwoju przestępczości ekonomicznej (...). Wiemy, że strategia walki z mafiami, którą przygotowano w MSWiA, nie wchodzi w życie"

- powiedział Siwy.

Dodał, że ponadto w ABW zniesiono wydział do walki z przestępczością zorganizowaną. "Na nieszczęście pojawia się jeszcze ten wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który ogranicza możliwości działania służb przy przestępstwach ekonomicznych. I mamy tę interwencję Kancelarii Premiera i - jak się mówiło - osobiście pana premiera ws. służby celnej i odmowy wzmocnienia służby celnej i ukierunkowanie tejże służby na legalne podmioty" - powiedział Świadek.

"Służbom Kancelaria Premiera wtedy nie pomagała, a sygnały od nas już były i z CBŚ, z MSWiA szerzej nt. rozwoju przestępczości ekonomicznej" - powiedział świadek.

Jak szykanowano celników

Siwy przekonywał, że  tzw. sygnaliści w służbach celnych byli szykanowani za informowanie o nieprawidłowościach. Podał przykład, gdy jeden z nich informował o autobusie służącym do przemycania papierosów. Od naczelnika urzędu celnego miał według Siwego usłyszeć, że jest on gotów "z własnego portfela wyjąć 1000 zł", by wyciszyć sprawę przemytu papierosów. Jak mówił Siwy, celnik został "wyeliminowany ze służby", a autobus wyposażony w skrytki do przemytu, mimo pism związku celników do (Jacka) Kapicy "jeszcze długo jeździł".

Kolejny przykład, który podał świadek przed komisją, dotyczył celnika - sygnalisty, który słynął ze skrupulatności i był krytykowany przez naczelnika, który twierdził, że na jego prace "skarżą się klienci". W efekcie, jak powiedział Siwy, został on przeniesiony do miejsca nazywanego "kolonią karną".

To była fikcja

Wiele działań, które przeprowadzali celnicy na zlecenie kierownictwa służby, to była fikcja, a nie zabezpieczenie granicy - ocenił na posiedzeniu komisji Sławomir Siwy.

Jednym z takich działań - jak mówił świadek - były np. limity odpraw. Powołał się na notatkę jednego z funkcjonariuszy, który pisał, że nie jest w stanie odprawić podczas zmiany 300 tirów.

"Ci, którzy mówili, że wywiązanie się z narzuconych limitów jest niemożliwe, byli odsuwani" - zeznał Siwy.

Oderwane od rzeczywistości były też - jak zaznaczył - limity czasu przeznaczonego na kontrolę: "np. pół minuty było na kontener, 4 min. na samochód w tzw. wywozie czy 2 min. na samochód w przywozie" - wyliczał.

Mówił też, że wiele dyrektyw nie tylko ułatwiało wwożenie i wywożenie np. oleju opałowego czy smarowego bez podatków, ale były i takie, które wręcz utrudniały życie uczciwym przedsiębiorcom. "Ścigano ludzi np. za błędy formalne, a nie za przemyt" - powiedział.

Świadek zeznał, że fikcyjne procedury kontrolne sprawiały, że "przemytnicy stawali się coraz bardziej zuchwali". Przytaczał wpisy na forach internetowych, w których np. opisywali oni sposoby na zwiększenie ładowności samochodu.

Z jego relacji wynikało również, że nie było reakcji kierownictwa służb celnych na informacje o korupcji. "Odnieśliśmy wrażenie, że jest niechęć do wyeliminowania tego zjawiska" - ocenił.

O procedurach kontroli na granicy świadek mówił:

Procedury wręcz ograniczały możliwość podjęcia kontroli na granicy jeżeli system analizy ryzyka nie wytypował transportu do kontroli. System opierał się na danych historycznych i był czytelny dla przemytników.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl