Nie popieram strajku nauczycieli!

  

Gdy byłam dzieckiem rodzice wpajali mi szacunek dla nauczycieli. Jako matka tłumaczyłam swoim pociechom, że pana/pani w szkole należy słuchać, bo pomagają poznawać świat i chcą dla nich jak najlepiej. Niestety, wydarzenia ostatnich dni mocno nadwyrężyły wiarę w wydawałoby się fundamentalną zasadę. I nie chodzi o sam strajk, ale zachowanie części pedagogów w jego trakcie.

Po zapowiedzi, że nauczyciele zamierzają strajkować, bo są kiepsko opłacani, starałam się ich zrozumieć. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że pensje w oświacie (tej publicznej) nie należą do wygórowanych. Nieco jednak naiwnie liczyłam, iż protest nie będzie miał politycznego podtekstu, ale przede wszystkim nie ucierpią dzieci.

Nadzieje prysły już po deklaracji Sławomira Broniarza, szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego, który na antenie Radia Zet ogłosił, iż klasyfikowanie i promowanie uczniów to „potężny oręż, chcielibyśmy żeby rząd miał tego świadomość”. Wtedy pozbyłam się wątpliwości co do charakteru strajku. A przecież później doszły jeszcze groźby paraliżu egzaminów gimnazjalnych (to się nie udało) oraz matur (to dopiero przed nami).

Strajk ruszył 8 kwietnia i trwał cały miniony tydzień. Zachowanie związkowców z ZNP i FZZ podczas negocjacji z rządem można skwitować krótko „polityczne gierki”, ale najbardziej smutne okazały się wiadomości docierające z różnych zakątków Polski. W Świnoujściu protest zawieszono, bo wcześniej wykupiona została wycieczka do SPA. W niektórych miastach nauczyciele niby strajkowali, ale równocześnie pracowali w prywatnych szkołach. W Gorzowie Wlkp. działacze KOD hałasowali podczas egzaminów przeszkadzając uczniom, a nauczyciele wyszli... podziękować za wsparcie. Kuriozalny jest przypadek z mojego terenu, czyli Łodzi. Tutaj działa szkoła, której organem prowadzącym jest ZNP (organizator strajku!) i funkcjonowała normalnie. Powód - rodzice uczniów płacą wysokie czesne.

Szokuje zwłaszcza w jaki sposób potraktowani przez „kolegów” zostali nauczyciele, którzy nie przyłączyli się do protestu. W wielu miejscach rozwieszano ulotki, w których nazywano ich łamistrajkami, w Gnieźnie pojawiły się nawet klepsydry, twitter pełen jest zdjęć, na których widać kordon strajkujących nauczycieli stojących po obu stronach szkolnego korytarza, a środkiem miały przechodzić osoby, które zgodziły się pomóc przeprowadzić egzaminy. Jedną z takich fotografii opublikowała „Gazeta Wyborcza” - jeśli chcieli w ten sposób zyskać poparcie dla strajkujących, to zapewne odnieśli odwrotny skutek.

Dlatego nie popieram strajku! Nie zmienią tej opinii happeningi celebrytów w stylu Mai Ostaszewskiej, którzy – jako dyżurni krytycy rządu – przy byle okazji robią groteskowe selfie. Akcesoria i naburmuszona mina zawsze są identyczne – różnią się tylko hasła wypisane flamastrem na kartce.

Podobnie chyba myśli większość Polaków, bo z sondażu Instytutu Pollster dla „Gazety Polskiej” wynika, iż nauczyciele powinni więcej pracować przy tablicy. Wtedy też więcej by zarabiali...

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl