Nadpodaż w produkcji jaj w Polsce. "W naszym kraju jest około 35 proc. jaj za dużo"

/ pixabay.com/CC0/Couleur

  

Dla producentów jaj w Polsce rosnący popyt w okresie poprzedzającym Wielkanoc nie jest powodem do radości. Jaj na rynku jest zbyt dużo, a ceny uzyskiwane przez hodowców są raczej niskie - poinformowała PAP dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz Katarzyna Gawrońska.

Obecnie problemem producentów jaj jest nadpodaż. W 2018 roku na polskim rynku pojawiło się aż 36,5 mln sztuk nowych kur nieśnych, co jest historycznym rekordem. Rok wcześniej, w 2017 roku, wyprodukowano o prawie 5 miliardów piskląt kur nieśnych więcej niż wynosi średnia z lat 2012-2016.

Gawrońska szacuje, że w tym roku kur znoszących jaja będzie w naszym kraju więcej niż kiedykolwiek wcześniej.

Zwiększona podaż jaj musi natomiast oznaczać zaostrzenie walki konkurencyjnej, a ta polega w drobiarstwie przede wszystkim na obniżaniu cen. Izba ocenia, że zbyt duża liczba niosek będzie oznaczać, że 2019 rok nie będzie dla producentów jaj dobrym rokiem - zauważyła Gawrońska.

Potwierdzeniem trudnej sytuacji producentów jaj, są bardzo niskie ceny hurtowe i detaliczne jaj, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich dniach na polskim rynku - zaznaczyła dyrektor. Zaznaczyła, że uwzględniając oferty promocyjne, jedno jajo klasy M konsumenci mogą kupić za około 28-29 groszy. Tymczasem jeszcze w styczniu tego roku jajo klasy M było w handlu detalicznym droższe o ponad sto procent w stosunku do dzisiejszej ceny i kosztowało około 59 groszy.

Według danych resortu rolnictwa, pod koniec marca średnia cena sprzedaży jaj dużych (L) wynosiła 33,4 groszy za szt. tj. była ona niższa o ponad 21 proc. niż przed rokiem; jajo klasy M sprzedawano w cenie 29,2 gr./szt tj. o ok. 19 proc. niższej niż w tym samym okresie 2018 r.

Ponadto branża stoi przed koniecznością poniesienia ogromnych nakładów inwestycyjnych, co jest wymuszone przez panującą wśród konsumentów modę na jaja ekologiczne czy od kur z wolnego wybiegu tj. zamianę jaj klatkowych na tzw. alternatywne.

- Obserwując rynek widzimy, że najwięksi producenci realizują lub planują nowe inwestycje w alternatywne systemy chowu. Jednocześnie nie zmniejszają oni jednak swojego potencjału klatkowego. W związku z tym nadpodaż jaj na polskim rynku będzie rosła. Szacujemy, że w naszym kraju jest o około 30-35 procent jaj za dużo w stosunku do wewnętrznego wykorzystania

 - podkreśliła Gawrońska.

Jak zauważyła Gawrońska, niemal wszystkie większe sieci handlowe i restauracyjne ogłosiły, że w ciągu kilku najbliższych lat wycofają się z oferowania konsumentom jaj klatkowych. Producenci powoli modyfikują systemy produkcji. Proces ten jest jednak bardzo kosztowny. Według szacunków Izby inwestycje w zmianę metod chowu kur mogą wynieść, w skali całego kraju, nawet ponad 1 mld 200 mln dolarów w ciągu kilku najbliższych lat.

Potencjalna, ogromna skala koniecznych nakładów kapitałowych przesądza o tym, że wycofanie jaj klatkowych ze wszystkich sklepów i restauracji w Polsce do roku 2025, jak chciałyby organizacje ekologiczne, jest po prostu niemożliwe – stwierdziła Gawrońska. Dyrektorka KIPDiP zwraca jednak uwagę na fakt, że wielu producentów systematycznie dywersyfikuje produkcję zwiększając podaż jaj alternatywnych (od kur z wolnego wybiegu i chowanych ekologicznie), co przy jednoczesnym utrzymywaniu poziomu produkcji jaj klatkowych jest jednym z powodów nadprodukcji jaj w Polsce.

Moda na jaja alternatywne (nie klatkowe) nie jest jednak tym, co najbardziej niepokoi branżę drobiarską w Polsce. Daleko większe konsekwencje dla producentów może mieć trend kupowania substancji roślinnych, które imitują jaja kurze. Na rynku są już dostępne proszki, które zastępują jaja w produkcji ciast oraz stworzone na bazie grzybów i roślin strączkowych żele, które pozwalają przyrządzić jajecznicę o smaku i zapachu zbliżonym do prawdziwego dania z jaj.

Skumulowany, średni roczny wzrost rynku roślinnych zamienników jaj wyniesie w okresie od 2017 do 2023 roku ponad 5 procent. Globalnie rynek zamienników jaj w 2016 r. był wart 966 mln dolarów. W 2023 wartość ta powinna według analityków wzrosnąć do poziomu 1 mld 373 mln dolarów – poinformowała Gawrońska.

Zgodnie z danymi Izby największymi entuzjastami zamienników jaj na świecie są na razie mieszkańcy kontynentu północnoamerykańskiego. W Stanach Zjednoczonych sprzedaż roślinnych alternatyw dla jaj pobiła wielkość sprzedaży tradycyjnych jaj w płynie. Ale jednak najszybszy wzrost rynku jest w Azji.

Zdaniem dyrektor KIPDiP, rynek zamienników jaj rośnie z powodu coraz większej liczbie wegan. Ponadto część konsumentów ma przekonanie - choć w jej opinii nie jest to prawda - o szkodliwości jaj, niektórzy zaś obawiają się jaj z powodu chorób drobiu takimi jak grypa ptaków.

Według części analityków, strach konsumentów wywołany przez grypę ptaków jest głównym powodem, dla którego rynek zamienników jaj będzie zyskiwał. Niedawno amerykańska firma JUST, która produkuje roślinne zamienniki jaj ruszyła na podbój rynku europejskiego. Firma podpisała umowę z Eurovo Grup, która jest jednym z wiodących europejskich dystrybutorów pakowanych, pasteryzowanych oraz suszonych jaj. Amerykanie liczą, że dzięki współpracy z Eurovo trafią do niemal wszystkich krajów europejskich i to nie do niszowych odbiorców, lecz do masowego klienta.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ofiary wybuchu były silnie napromieniowane. Lekarze rosyjskiego szpitala nic o tym nie wiedzieli

Zdjęcie ilustracyjne / torange.biz

  

Personel obwodowego szpitala klinicznego w Archangielsku nie był poinformowany, że przywiezione tam ofiary wybuchu na wojskowym poligonie są silnie napromieniowane i należy zadbać, by nie szerzyły dalej skażenia - podał wczoraj dziennik "Moscow Times". Lekarze wiedzieli jak postępować w takich wypadkach, lecz nie zostali poinformowani, z czym mają do czynienia. - Nasz rząd niczego się nie nauczył. Nadal starają się ukrywać prawdę - powiedział lekarz z Archangielska.

Co najmniej 60 lekarzy i innych pracowników medycznych, którzy mieli styczność z ofiarami, przewieziono drogą lotniczą do Moskwy, by w trybie pilnym poddać ich badaniom. W tkance mięśniowej jednego z lekarzy wykryto - będący produktem rozszczepiania paliwa nuklearnego uran-235 - radioaktywny izotop cez-137, ale "nie poinformowano go, jaka jest ilość lub koncentracja tego izotopu" - ujawnia gazeta.

8 sierpnia szpital w Archangielsku przyjął trzech nagich i owiniętych przezroczystą folią mężczyzn, których przedstawiono jako ofiary bliżej nieokreślonego "promieniotwórczego wybuchu". Nie wyjaśniono jednak, o co należy zadbać przy udzielaniu im pomocy.

Cała komputerowa dokumentacja dotycząca tej sprawy została wymazana przez przybyłych następnego dnia do szpitala oficerów Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Dwaj z trzech poszkodowanych zmarli w drodze na lotnisko, skąd mieli być przetransportowani do Moskwy. FSB poleciła wszystkim osobom uczestniczącym w ratowaniu napromieniowanych, by podpisały zobowiązanie, że nie ujawnią niczego na ten temat - podał "Moscow Times", powołując się na źródła medyczne.

"Upłynęły 33 lata i nasz rząd niczego się nie nauczył. Nadal starają się ukrywać prawdę"

- powiedział gazecie lekarz z Archangielska, nawiązując do maskowania rzeczywistych rozmiarów katastrofy nuklearnej w Czarnobylu.

[polecam:https://niezalezna.pl/283322-rosatom-wyjasnia-przyczyny-eksplozji-to-byl-zbieg-okolicznosci]

"Ekspozycji na cez-137 łatwo uniknąć - wystarczy tylko dokładnie umyć pacjenta. Jednak lekarze zostali narażeni na promieniowanie, gdyż nie powiedziano im, co się stało"

- podkreślił w rozmowie z "Moscow Times" pracujący na Uniwersytecie Leicester specjalista w dziedzinie ochrony radiologicznej Yuri Dubrova.

Według oficjalnych informacji, 8 sierpnia na poligonie rosyjskiej marynarki wojennej koło wioski Nionoksa nad Morzem Białym wybuchł zasilany energią jądrową silnik rakietowy, powodując śmierć pięciu uczestniczących w jego wypróbowywaniu ekspertów przemysłu zbrojeniowego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl