Kontrole uboju w Polsce nieskuteczne

/ ulleo

  

Komisja Europejska opublikowała raport po lutowych kontrolach w Polsce, które zostały przeprowadzane w związku z ujawnionym przypadkiem uboju chorych krów. Unijny audyt wykazał poważne problemy m.in. nieskuteczność kontroli nad procesem uboju.

Kontrola Komisji Europejskiej odbyła się w Polsce między 4 a 8 lutego. Eksperci z Brukseli sprawdzali m.in. pracę Inspekcji Weterynaryjnej, wybranego zakładu przetwórczego i ubojni oraz zapoznali się z systemem rejestracji zwierząt Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Z raportu, który właśnie został opublikowany, wynika, że w Polsce były "poważne braki we wdrażaniu oficjalnych kontroli urzędowych" w rzeźni, w której doszło do nielegalnego uboju. Co więcej nieskuteczny był też nadzór okręgowy nad tymi kontrolami.

Dyrekcja generalna ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Komisji Europejskiej podała, że nie znalazła niczego, co sugerowałoby, że oficjalne kontrole w Polsce brały pod uwagę szeroko dostępne informacje w sprawie sprzedawców aktywnie poszukujących rannego bydła czy fakt, że wcześniej zdarzał się nielegalny ubój takich krów.

Informacje, które nadzór weterynaryjny przekazał urzędnikom Komisji, wskazują na problem z niedoborem kadr, przez który organizacja kontroli jest ograniczona. "Kontrola wykazała również szereg problemów na obszarze, na którym była przeprowadzana. Dotyczą one prawidłowego stosowania tych unijnych mechanizmów, które mają na celu właściwe zapewnienie identyfikowalności bydła, w tym działanie bazy danych dotyczących bydła" - czytamy w raporcie.

Problemy dotyczą m.in. niepowiadamiania czy notorycznego, zbyt późnego informowania o przemieszczaniu bydła (należy o tym informować Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa), brak krzyżowych kontroli na różnych poziomach operacyjnych czy brak dostępu do bazy danych dotyczących bydła dla zatwierdzonych weterynarzy.

Raport wskazał, że taki stan rzeczy nie tylko "poważnie podważa prawidłowość stosowania przepisów" przez podmioty działające na rynku, ale też sprawia, że baza danych nie może być skutecznie wykorzystywana jako narzędzie do monitorowania przemieszczania zwierząt, a co za tym idzie - ukierunkowania odpowiednich kontroli.

W praktyce - jak podkreślono w raporcie - kontrole urzędowe były nieskutecznym środkiem odstraszającym, jeśli chodzi o zapobieganie ujawnionym praktykom. Za zadowalające urzędnicy Komisji Europejskiej uznali natomiast kontrolne procedury wycofania w ramach Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF).

W styczniu telewizja TVN24 wyemitowała reportaż o nielegalnym uboju chorych krów, który odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka.

Sprawa odbiła się szerokim echem, bo mięso z nielegalnego uboju krów w rzeźni w Polsce trafiło do 14 krajów Unii Europejskiej. Oprócz Polski były to: Czechy, Estonia, Finlandia, Francja, Węgry, Litwa, Łotwa, Portugalia, Rumunia, Hiszpania, Szwecja, Niemcy i Słowacja. Rzeźnia z powiatu Ostrów Mazowiecka, w której dokonywano nielegalnego uboju, została zamknięta.

W efekcie skandalu Polska zobowiązała się do wprowadzenia zmian w systemie nadzoru weterynaryjnego - dotyczyły one działań krótkofalowych, tj. takich, które mogą być wprowadzone w ciągu miesiąca, oraz strukturalnych, czyli takich jak przygotowanie zmian w ustawie weterynaryjnej, w której planuje się przejęcie nadzoru nad produkcją mięsa wyłącznie przez lekarzy Inspekcji Weterynaryjnej (państwowych).

Raport dotyczy jedynie wąskiego wycinka sprawy. W marcu unijni inspektorzy odwiedzali polskie zakłady mięsa wołowego i drobiowego w województwach małopolskim, podlaskim, łódzkim, lubelskim i śląskim. Po tym audycie Komisja ma przedstawić swoje rekomendacje dotyczące poprawy funkcjonowania nadzoru weterynaryjnego w Polsce.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe tropy ws. śmierci Emila Barchańskiego

Emil Barchański / arch. IPN

  

W najnowszym odcinku programu „Koniec systemu” Dorota Kania wróciła do sprawy śmierci Emila Barchańskiego, w której pojawiły się zupełnie nowe tropy. Prowadzą one do Departamentu I czyli komunistycznego wywiadu. W prowadzonym przez IPN śledztwie został przesłuchany Aleksander Makowski, funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który w czasach PRL zajmował się inwigilacją m.in. księdza Franciszka Blachnickiego oraz papieża Jana Pawła II.

Emil Barchański (rocznik 1965) 13 grudnia 1981 roku – po wprowadzeniu stanu wojennego – zaczął prowadzić działalność konspiracyjną w grupie „Piłsudczycy”. 10 lutego 1982 roku wziął udział wraz z Markiem Marciniakiem i Arturem Nieszczerzewiczem w akcji przeciwko pomnikowi Feliksa Dzierżyńskiego. 3 marca 1982 roku został zatrzymany przez SB w drukarni drugiego obiegu podczas druku publikacji Adama Michnika „Będę krzyczał”. Po aresztowaniu był bity i zmuszany do składania fałszywych zeznań. W dniu 17 czerwca 1982 roku miał być wyznaczony kolejny termin rozprawy Tomasza Sokolewicza i Marka Marciniaka, w którym Emil miał zeznawać jako świadek. Na jednej z wcześniejszych rozpraw zeznał: „Ci panowie, kiedy biją, nie przedstawiają się, ale jestem gotów w każdej chwili ich rozpoznać”. Brał udział w manifestacjach patriotycznych 3, 9 i 13 maja 1982 roku. 3 czerwca 1982 roku pojechał na plażę nad Wisłą, gdzie zaginął, a jego ciało odnaleziono dopiero 5 czerwca. Śledztwo w sprawie jego śmierci pierwszy raz umorzono w 1982 roku; kolejny – w latach 90. Sprawą zajął się w 2006 roku pion śledczy IPN – po upływie wielu lat i braku pełnej dokumentacji można jedynie wskazać najbardziej prawdopodobną hipotezę.
 [polecam:https://niezalezna.pl/275356-dorota-kania-ujawnia-dlaczego-zginal-emil-barchanski]

Emil Barchański został aresztowany w stanie wojennym 3 marca 1982 w związku z „profanacją” pomnika Feliksa Dzierżyńskiego – miesiąc wcześniej kilku młodych ludzi (w tym Emil) oblali „Krwawego Feliksa” łatwopalną cieczą i podpalili.
 
W 82 roku byłem działaczem Polskiej Niezależnej Organizacji Młodzieżowej i my zaczęliśmy w grudniu 82 roku wydawać gazetkę pod tytułem "Młodzież" i oczywiście interesowała nas młodzież walcząca i jedną z informacji, która dotarła do nas z Warszawy było zamordowanie Emila Barchańskiego. Chłopak był aresztowany i odpowiadał w sądzie. W sądzie powiedział, że był torturowany, na co sąd zareagował w ten sposób, że w takim razie odracza rozprawę, ale w tej sprawie następnej Emil będzie odpowiadał z wolnej stopy, czyli, że po tej rozprawie został zwolniony do domu. No i okazało się, że tak jakby został zwolniony do domu po to, żeby nie dożył następnej rozprawy, bo nie dożył. Wyłowili go z Wisły.
- wspomina Artur Adamski, opozycjonista, działacz Solidarności Walczącej.

W najnowszym odcinku programu Doroty Kani zwrócono uwagę, że do aresztu, oprócz Emila Barchańskiego trafił także jego kolega, Tomasz Sokolewicz. Jego ojciec, Wojciech Sokolewicz był wówczas znanym prawnikiem, kierownikiem zespołu prawa konstytucyjnego Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Był również kontaktem operacyjnym Departamentu I MSW ps. „Wacław”, a jego oficerem prowadzącym w tym czasie był... Aleksander Makowski.

Po aresztowaniu syna Wojciech Sokolewicz spotkał się z Makowskim, który posługiwał się nazwiskiem Stępiński i poprosił go o ustalenia w sprawie zatrzymania syna.
 
W wydziale dochodzeniowo-śledczym komendy stołecznej pojawił się funkcjonariusz pierwszego departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z pytaniem o bieg tej sprawy i o konsekwencje, jakie grożą przywódcy tej części warszawskiej organizacji, która dokonała profanacji pomnika Dzierżyńskiego. Z relacji kierownictwa tego wydziału wskazywano, że jest on szefem tej organizacji i na pewno z odpowiedzialności karnej z tej sprawy się nie wywinie. Z tych rozmów zostały sporządzone przez funkcjonariusza wywiadu notatki i te notatki o których wspomniałem zostały ujawnione w aktach kontaktu operacyjnego o pseudonimie „Wacław”.
- mówi prokurator Mariusz Rębacz, IPN.
 
Przebieg samego procesu wspomina również mama Emila Barchańskiego:

17 maja w trakcie procesu sądowego jego kolegów Tomka Sokolewicza i Marka Marciniaka. Bohatersko na sprawie sądowej tychże kolegów powiedział do sędziego, że bardzo był bity i zmuszany do fałszywych zeznań. Wówczas pani prokurator młoda blondyneczka wyskoczyła strasznie zdenerwowana i powiedziała "będziesz pięć lat siedział za fałszywe zeznania" a sędzia, młody człowiek spokojnie z uśmiechem na ustach zapytał "a czy mógłbyś powiedzieć, jak ci panowie się nazywali". Emil odpowiedział dowcipnie "ci panowie, jak biją to się nie przedstawiają, ale na pewno bym ich rozpoznał, gdyby mi pokazali tych panów. W każdej chwili, do końca życia, zapamiętam ich twarze.
- wspominała Krystyna Barchańska, mama Emila.
 
Na istotny wątek zwraca uwagę opozycjonistka, działaczka NSZ Kinga Hałacińska.

Po tym jak Emil Barchański wyszedł z aresztu, obiecał swojej mamie, że już więcej polityką zajmować się nie będzie. Miał kłopot z łaciną, miał kłopot z przysposobieniem obronnym, obiecał mamie, że się będzie uczył. Powodem dla którego bardzo często spędzał czas ze swoim sąsiadem Hubertem była nauka i to, że obaj mieli psy. W związku z czym obaj młodzi ludzie bardzo często chodzili razem na spacery. Wydaje się, że osoba, która została podstawiona państwu Barchańskim była bardzo świadomie przemyślana przez Służbę Bezpieczeństwa. Chłopak był młody, posiadał podobne zainteresowania jak Emil, posiadał żonę, dziecko, był wiarygodny.
- mówi Hałacińska.
 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl