Lider PO został spytany w radiu TOK FM, co PO zrobi jeśli przejmie władzę po jesiennych wyborach parlamentarnych. Schetyna słysząc to pytanie wyraźnie się ożywił i zapewnił, że jego formacja prowadzi rozmowy nt. „konstrukcji zmiany” w wielu obszarach.

Musimy pokazać jak widzimy Polskę „po PiS-ie”.
- mówił.

Szybko temat rozmowy zszedł jednak na strajk nauczycieli. Grzegorz Schetyna dość jednoznacznie wykazał, że cała sprawa ma jednak istotny wymiar polityczny.

Ten strajk nie może zginąć, nie może zostać niewysłuchany, nieusłyszany, bo na tym zależy PiS-owi. To już widać. Fundusz solidarności, wsparcie solidarnościowe, wyjaśnienie, jak opłaceni mogą zostać nauczyciele, to jest zasadnicze pytanie. Fundusz solidarności pokazuje, jak jest to ważne, jak Polacy mogą pomóc strajkującym.
- mówił w rozmowie z Jackiem Żakowskim lider PO Grzegorz Schetyna.

Dalej było jeszcze ciekawiej. Schetyna zaczął przekonywać, że na kwestie dotyczące strajku nauczycieli i ewentualnych zmian w szkolnictwie należy spojrzeć w perspektywie kilku lat. Dość szybko pojawił się jednak wątek wyborczy.

Na miejscu PiS-u rozmawiałbym także z opozycją i pisałbym scenariusz rozwiązania tego problemu, czyli podwyżek, w perspektywie lat, które powinny nastąpić, razem z tymi, którzy mogą czy będą rządzić po następnych wyborach. Na to trzeba spojrzeć w perspektywie kilku lat. Nie od razu uda się doprowadzić jednak do tak dużej podwyżki, w perspektywie tygodnia.
- przekonywał Schetyna.

Lider Platformy Obywatelskiej pochwalił też strajkujących za dobrą organizację protestu.

Jestem pod wrażeniem determinacji i dobrej organizacji, powszechności tego strajku. To jest bardzo poważny sygnał dla władzy, że ona musi z nauczycielami rozmawiać, że to jest kwestia czasu, kiedy te postulaty znowu trafią na stół rządu – tego lub następnego – i będą musiały być zrealizowane.
- mówił Schetyna.