Nauczyciele „ukarzą” uczniów i nie dadzą świadectw? Lichocka: Mamy plan na taki wypadek

Świadectwo maturalne / Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Trwa ogólnopolski protest zorganizowany przez ZNP i FZZ. Jedna z białostockich nauczycielek przed kamerami telewizji zapowiedziała, że „za karę” uczniowie mogą nie otrzymać świadectw na zakończenie roku szkolnego. – Mamy plan działania na wypadek zablokowania promocji maturzystów, ale nie bardzo wierzę, że do takiej blokady dojdzie – powiedziała w rozmowie z Katarzyną Gójską na antenie radiowej Jedynki poseł Prawa i Sprawiedliwości Joanna Lichocka.

W poniedziałek rozpoczął się zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności. Biorą w nim też udział nauczyciele niezrzeszeni w związkach. Według ZNP we wtorek w strajkowało 74,29 proc. szkół i przedszkoli. W środę i w czwartek – według związkowców – skala protestu była na tym samym poziomie. Z kolei Ministerstwo Edukacji Narodowej podawało w poniedziałek, że protestuje 48,5 proc. szkół i placówek.

Mimo protestu egzaminy gimnazjalne odbywają się. Jednak pedagodzy, którzy zdecydowali się pomóc w przeprowadzeniu testów są represjonowani. W Gorzowie Wielkopolskim grupa aktywistów z Komitetu Obrony Demokracji postanowiła "wesprzeć" nauczycieli, organizując pikietę przed szkołą, podczas której puszczali odgłosy świń i krów.

Jedna z białostockich nauczycielek przed kamerami telewizji zapowiadała, że "za karę" uczniowie mogą nie otrzymać świadectw na zakończenie roku szkolnego. W jednej ze szkół strajkujący nauczyciele urządzili pedagogom, którzy postanowili wesprzeć uczniów podczas egzaminów, żenujący spektakl.

Osoby wchodzące na sale egzaminacyjną przywitali obelgami i buczeniem.

Forma tego skandalicznego wydarzenia nieodparcie przypominała tzw. ścieżki zdrowia, które w czasach PRL funkcjonariusze ZOMO fundowali opozycji.

Przypomniano sytuację gimnazjalisty dziękującemu pedagogowi za pomoc w egzaminach.

Myślę, że reakcja tego ucznia powinna być takim memento dla tych strajkujących nauczycieli, którzy najwyraźniej – to było widać podczas konferencji pana Broniarza podczas pierwszego dnia egzaminów – najwyraźniej planowali zaszkodzenie swoim uczniom, zablokowanie egzaminów. Na szczęście to się nie udało

– powiedziała Joanna Lichocka.

Poseł PiS zaznaczyła, że strajk nauczycieli da się zrozumieć, „po wielu latach rządów Platformy Obywatelskiej pensje nauczycieli odstają od tego, ile rzeczywiście powinni zarabiać”.

– Jednak zachowania niektórych nauczycieli są ośmieszające – oceniła.

„Znów pokazała się polska wspólnota. Może być spór między dorosłymi, ale gdy w grę wchodzi kwestia interesów całego pokolenia młodych ludzi, to Polacy się organizują i pilnują interesu swoich dzieci i uczniów” – mówiła Joanna Lichocka.

Pytana o groźbę nie rozdania świadectw i nie dopuszczenia maturzystów do matur powiedziała:

- Rozmawiałam wczoraj na ten temat z minister Anną Zalewską. Mamy plan działania na wypadek zablokowania promocji maturzystów, ale nie bardzo wierzę, że do takiej blokady dojdzie

- oceniła.

"Szczerze mówiąc, nie bardzo bierzemy pod uwagę możliwość tak daleko idącej akcji przeciwko uczniom, maturzystom" - dodała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Estonia: Ambasador Rosji wezwany do MSZ. Chodzi o jego wypowiedź o "wyzwoleniu" Tallina

/ flickr.com/Heikki Siltala/CC BY 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

  

Rosyjski ambasador Aleksandr Pietrow został w piątek wezwany do estońskiego MSZ w związku z wypowiedziami o wyzwoleniu Tallina przez Armię Czerwoną 22 czerwca 1944 roku, przy okazji 75. rocznicy tego wydarzenia.

Jak poinformowało estońskie radio publiczne ERR, Pietrow spotkał się z szefem departamentu politycznego w MSZ Lembitem Uibo; na spotkaniu omówione zostały - jak podano - kwestie historyczne dotyczące wydarzeń z 22 września 1944 r.

Wezwanie rosyjskiego ambasadora do MSZ zapowiedział w czwartek szef tego resortu Urmas Reinsalu. Miało to związek z wypowiedzią Pietrowa dla agencji TASS opublikowaną na początku tygodnia, która odnosiła się do 75. rocznicy wyzwolenia republiki bałtyckiej spod okupacji niemieckiej.

Według Reinsalu, ambasador w swojej wypowiedzi podkreślił, że mieszkańcy Estonii "szanują bohaterskie czyny żołnierzy ZSRR, które doprowadziły do wyzwolenia Estonii". Przypomniał też, że w szeregach Armii Czerwonej walczyli przedstawiciele wielu narodowości, w tym również "bohaterscy" estońscy żołnierze. Zdaniem ministra sposób przedstawienia tych wydarzeń mija się z prawdą i jest niezgodny z konstytucyjnymi podstawami estońskiej republiki.

Minister podkreślił, że na skutek tych wydarzeń Estonia została zajęta, a stanowisko władz kraju do obu okupacji jest w takich historycznych okolicznościach "wyraźnie negatywne".

Szef MSZ przypomniał, że kiedy jednostki Armii Czerwonej zajęły Tallin w 1944 r., oddziałów niemieckich nie było już w mieście, a powracający z Finlandii estońscy ochotnicy stawiali opór. Ostatecznie na baszcie "Długi Herman" na tallińskiej starówce trójkolorową niebiesko-czarno-białą flagę narodową zastąpiono flagą czerwoną.

Rosyjski ambasador podkreślił w wywiadzie, że w związku z wyzwoleniem spod okupacji niemieckiej w wielu estońskich miastach odbywają się uroczystości upamiętniające te wydarzenia organizowane wspólnie z weteranami czy stowarzyszeniami.

Przypomniał też, że dla uczczenia 75. rocznicy wyzwolenia Tallina 22 września odbędzie się pokaz fajerwerków, któremu towarzyszyć będą artyleryjskie salwy honorowe. Jest to część organizowanego w 2019 r. i 2020 r. przez rosyjskie ministerstwo obrony programu "Pamięć Zwycięstwa", tj. obchodów jubileuszu wyzwolenia radzieckich miast oraz wschodnio-europejskich stolic od nazistowskich najeźdźców.

W lipcu estońskie MSZ w związku ogłoszeniem przez Moskwę takiego sposobu upamiętnienia wojennych wydarzeń wystosowało protest, w którym inicjatywę Rosji uznało za niedopuszczalną. "Ponowne zajęcie Tallina nie przyniosło Estonii wolności, zamiast tego przyniosło sowiecką okupację, która trwała pół wieku" - oświadczył wtedy Reinsalu.

Estońska Socjalistyczna Republika Radziecka powstała w 1940 r. po aneksji przez ZSRR (w latach 1941-44 pod okupacją niemiecką) i funkcjonowała do 20 sierpnia 1991 r., kiedy to ogłoszono niepodległość kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl