Jakie jest zaangażowanie polityczne Timmermansa?

  

Europoseł PiS Jadwiga Wiśniewska skierowała dziś pytanie o charakterze priorytetowym do Komisji Europejskiej w związku z zaangażowaniem politycznym jej wiceprzewodniczącego, Fransa Timmermansa.

"Jedną z podstawowych reguł obowiązujących wszystkich przedstawicieli Komisji Europejskiej jest zasada apolityczności mająca zapobiegać konfliktowi interesów, który może powstać w związku z pełnioną funkcją. Niestety, nie jest ona bezwzględnie przestrzegana. Doskonale widać to na przykładzie Fransa Timmermansa wiceprzewodniczącego KE, który z racji sprawowanego stanowiska powinien być wzorem dla komisarzy oraz urzędników Komisji. Tymczasem wielokrotnie łamał on zasadę neutralności politycznej. Jest to szczególnie widoczne na przestrzeni ostatnich miesięcy, w trakcie których wiceprzewodniczący Timmermans lekceważy traktaty europejskie oraz stawia swoją osobistą kampanię polityczną i ambicje ponad prawo UE"

– czytamy w zapytaniu.

Jak dalej tłumaczy Jadwiga Wiśniewska, przykładów naruszania przez F. Timmermansa zasady apolityczności jest wiele. "Szczególnie bulwersująca była jego ostatnia wizyta w Polsce, podczas której uczestniczył w konwencji wyborczej Wiosny" – dodaje Wiśniewska.

W związku z tym, że Komisja Europejska wszczyna procedury związane z naruszeniem praworządności przez państwa członkowskie, polska polityk chciała wiedzieć jakie procedury zamierza podjąć względem wiceprzewodniczącego Komisji Fransa Timmermansa w związku z powtarzającym się naruszaniem przez niego zasady apolityczności?

Ponadto, mając na uwadze, że wiceprzewodniczący Timmermans jest kandydatem socjalistów na przewodniczącego Komisji Europejskiej, Wiśniewska pytała, czy nie powinien udać się na bezpłatny urlop, tak jak uczynił to wiceprzewodniczący Maroš Šefčovič?

Europoseł PiS dopytywała również, kto finansował wizytę Fransa Timmermansa w Polsce i czy była to Komisja Europejska.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Mniej wypadków z udziałem dzieci

Zdjęcie ilustracyjne / policja.pl

  

W pierwszym tygodniu roku szkolnego w 941 wypadkach drogowych zginęły 73 osoby, a 1283 zostały ranne - wynika z informacji przekazanych przez Komendę Główną Policji. Doszło także do 49 wypadków z udziałem dzieci w wieku od 7 do 17 lat - pięcioro z nich poniosło śmierć.

Z informacji przekazanej przez Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji wynika, że 2-6 września na drogach doszło do 941 wypadków, w których zginęły 73 osoby, a 1283 zostały ranne. Policjanci odnotowali również 6217 kolizji drogowych i zatrzymali 1166 kierowców jadących pod wpływem alkoholu. Dla porównania: w pierwszym tygodniu ubiegłego roku szkolnego doszło do 1020 wypadków, w których zginęło 117 osób, a 1256 zostało rannych. Odnotowano też wtedy 6372 kolizji drogowych.

Spośród wypadków drogowych, do których doszło w pierwszych pięciu dniach roku szkolnego, w 49 uczestniczyły dzieci i młodzież w wieku od 7 do 17 lat. Pięcioro z nich poniosło śmierć, a 109 zostało rannych. Policjanci odnotowali również 71 kolizji z udziałem dzieci i młodzieży.

W takim samym okresie ubiegłego roku doszło do 64 wypadków z udziałem dzieci i młodzieży w wieku 7-17 lat. Zginęło pięć osób, a 95 zostało rannych. Odnotowano też wtedy 83 kolizje drogowe.

"Biorąc pod uwagę wszystkie zdarzenia drogowe, liczby te wyglądają korzystniej, natomiast jeśli chodzi o zdarzenia drogowe z udziałem najmłodszych, to tutaj wypadków jest mniej, niestety zginęło tyle samo osób co w roku ubiegłym. Jest również nieco więcej osób rannych"

- powiedział podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Jak dodał, liczby te pokazują utrzymującą się prawidłowość, że mniejsza liczba wypadków "nie przekłada się w sposób proporcjonalny na liczbę zabitych i rannych".

W ocenie podinsp. Kobrysia wynika to z tego, że Polacy jeżdżą z większą prędkością.

"Musimy zrobić wszystko, żeby przypomnieć Polakom, że powinni zdjąć nogę z gazu"

- powiedział.

Policjant przypomniał, że podstawowym błędem rodziców dowożących dzieci do szkoły "jest permanentny pośpiech". "

Często zbyt późno wyjeżdżają z domu, a w konsekwencji pośpiechu próbują właściwie podjechać samochodem "do szatni". Ten pośpiech powoduje również, że rodzice zatrzymują się przed przejściem dla pieszych - rzekomo na chwilę, co powoduje, że dziecko czasem wysiada bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd" - opisał Kobryś.

"Rodzice absolutnie powinni parkować w miejscu dozwolonym, dalej od szkoły i wypuścić dziecko z samochodu od strony chodnika, dodatkowo je asekurując, a nie siedzieć podczas wysiadania dziecka za kierownicą" - dodał.

KGP przypomina, że od 2 do 6 września policjanci prowadzili działania pod nazwą "Bezpieczna droga do szkoły", w czasie których pilnowali, by uczestnicy ruchu przestrzegali w pobliżu szkół przepisów ruchu drogowego. Policjanci ruchu drogowego od sierpnia skierowali do zarządców dróg 1,3 tys. wniosków o zmianę nieprawidłowego oznakowania w pobliżu szkół.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl