Senator opuszcza szeregi klubu Platformy Obywatelskiej. Czarę goryczy przelali byli działacze PZPR

Jan Rulewski / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Senator Jan Rulewski zdecydował o opuszczeniu szeregów klubu Platformy Obywatelskiej. Swoją decyzję motywuje m.in. kształtem list Koalicji Europejskiej do europarlamentu. - Platforma za daleko się posunęła wpisując na swoje listy funkcjonariuszy tamtego państwa (PRL), dlatego nie mogę nosić ulotki za panem Zemke - stwierdził dzisiaj na antenie Polsat News Rulewski.

- To jest rozstanie. Dziś modne jest brexit, polexit. Rulexit też jest możliwy. Nie mogę kontynuować misji, nie tyle w strukturach partyjnych, bo nie jestem członkiem partii, ale w klubie PO

- powiedział dziś w Polsat News senator Jan Rulewski.

Powody swojej decyzji motywował m.in. kształtem Koalicji Europejskiej - formacji przygotowanej na wybory do europarlamentu, w której obok PO znalazły się m.in. Polskie Stronnictwo Ludowe, Nowoczesna czy Sojusz Lewicy Demokratycznej. To właśnie obecność na listach części polityków SLD, mających komunistyczny rodowód polityczny, w szczególności wpłynęła na decyzję Rulewskiego.

- Dla mnie, dla człowieka, na którego wyrok wydała historia, a ta historia mówiła trzeba zwalczać komunę jako agenturalną instytucję Moskwy i tę komunę jako zaprzeczenie oczekiwań i wyobrażeń Polaków. Wydała też na mnie wyrok. Ja takiej koalicji wspierać nie mogę

- ocenił senator.

- Teraz ci funkcjonariusze PZPR przemycają do koalicji wartości, których tak wytrwale bronili. Jeśli ja przyjmuję, że ludzie mogą mieć poglądy lewicowe, nawet mogą być w SLD, to jednak uważam, że Platforma za daleko się posunęła wpisując na swoje listy funkcjonariuszy tamtego państwa, dlatego nie mogę nosić ulotki za panem Zemke

- dodał Jan Rulewski.

Jan Rulewski jest wieloletnim działaczem związkowym, członkiem NSZZ "Solidarność". W okresie 1974–80 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Zakładowej Związków Zawodowych Metalurgów w Zakładach Rowerowych w Bydgoszczy, w latach 1980–81 i 1990 r. – przewodniczącego Regionu Bydgoskiego NSZZ "Solidarność", a w okresie 1991–92 – wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej tego związku. W stanie wojennym internowano go za działalność opozycyjną.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: 300polityka, Polsat News, niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dziś głosowanie nad umową w sprawie brexitu. Wynik? Jedna wielka niewiadoma

/ Tumisu

  

Brytyjska Izba Gmin rozpoczęła dzisiaj rano posiedzenie, podczas którego posłowie zdecydują, czy poprzeć zawarte w czwartek przez premiera Borisa Johnsona porozumienie z Unią Europejską o warunkach brexitu. Biorąc pod uwagę, że Johnson na czele rządu mniejszościowego i dotychczas nie wygrał żadnego głosowania, wynik jest trudny do przewidzenia.

Posiedzenie zacznie się od wystąpienia szefa rządu, po czym nastąpi debata. Samo głosowanie spodziewane jest ok. 15:30 polskiego czasu, choć może to się opóźnić, bo nie ogłoszono jeszcze, które poprawki opozycji poddane zostaną pod głosowanie.

Jeśli posłowie nie zaakceptują porozumienia, ani nie zgodzą się na wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez umowy, premier Johnson będzie zobligowany do zwrócenia się do Brukseli z wnioskiem o kolejne przesunięcie brexitu - do 31 stycznia 2020 r.

Izba Gmin liczy 650 posłów, ale do uzyskania większości wystarczy poparcie tylko 320 z nich. To dlatego, że w głosowaniu nie biorą udziału spiker (chyba że jest remis, wtedy ma on decydujący głos) i jego trzej zastępcy, a deputowani irlandzkiej, republikańskiej partii Sinn Fein - w obecnej kadencji siedmiu - od lat nie obejmują mandatów.

Patrząc na same deklaracje partyjne, Boris Johnson nie ma szans na zwycięstwo, bo jego Partia Konserwatywna ma obecnie 288 posłów, a probrytyjska północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistów (DUP, 10 mandatów) zapowiedziała głosowanie przeciwko, podobnie jak cała opozycja. Parlamentarna arytmetyka jest jednak bardziej skomplikowana.

W samej Partii Konserwatywnej jest grupa najbardziej twardych zwolenników brexitu, którzy uważają, że porozumienie jest zbyt daleko idącym ustępstwem. Wprawdzie nikt spośród nich nie zadeklarował otwarcie, że będzie głosować przeciw, ale według stacji BBC poparcia 14 z nich premier nie może być pewien.

Z drugiej strony, jak się oczekuje, co najmniej dziewięciu posłów laburzystowskich, którzy popierają brexit, zagłosuje wbrew instrukcjom swojej partii za umową, a 15 kolejnych - którzy są z okręgów, gdzie poparto brexit, ale nie są do końca zadowoleni z warunków umowy - waha się lub nie ogłosiło stanowiska.

Za umową powinna być też większość z 21 byłych posłów konserwatywnych, którzy zostali wyrzuceni z klubu na początku września, gdy zagłosowali przeciwko rządowi w innym głosowaniu w sprawie brexitu, a także kilku innych niezależnych.

Z kolei przeciw umowie będzie co najmniej 218 posłów Partii Pracy, cała DUP, jeśli nie została przekonana w ostatniej chwili, całe kluby Szkockiej Partii Narodowej (35 mandatów), Liberalnych Demokratów (19 mandatów),Niezależnej Grupy na rzecz Zmian (5), walijskiej Plaid Cymru (4), Zielonych (1) oraz co najmniej 9 niezależnych.

To według BBC, oznaczałoby - przy założeniu stuprocentowej obecności posłów - że za porozumieniem zagłosuje na pewno co najmniej 303 posłów, przeciwko będzie 301, zaś stanowisko 35 (15 laburzystów, 14 konserwatystów i 6 niezależnych) jest nieznane. I to od ich głosów zależy los porozumienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl