- To jest rozstanie. Dziś modne jest brexit, polexit. Rulexit też jest możliwy. Nie mogę kontynuować misji, nie tyle w strukturach partyjnych, bo nie jestem członkiem partii, ale w klubie PO

- powiedział dziś w Polsat News senator Jan Rulewski.

Powody swojej decyzji motywował m.in. kształtem Koalicji Europejskiej - formacji przygotowanej na wybory do europarlamentu, w której obok PO znalazły się m.in. Polskie Stronnictwo Ludowe, Nowoczesna czy Sojusz Lewicy Demokratycznej. To właśnie obecność na listach części polityków SLD, mających komunistyczny rodowód polityczny, w szczególności wpłynęła na decyzję Rulewskiego.

- Dla mnie, dla człowieka, na którego wyrok wydała historia, a ta historia mówiła trzeba zwalczać komunę jako agenturalną instytucję Moskwy i tę komunę jako zaprzeczenie oczekiwań i wyobrażeń Polaków. Wydała też na mnie wyrok. Ja takiej koalicji wspierać nie mogę

- ocenił senator.

- Teraz ci funkcjonariusze PZPR przemycają do koalicji wartości, których tak wytrwale bronili. Jeśli ja przyjmuję, że ludzie mogą mieć poglądy lewicowe, nawet mogą być w SLD, to jednak uważam, że Platforma za daleko się posunęła wpisując na swoje listy funkcjonariuszy tamtego państwa, dlatego nie mogę nosić ulotki za panem Zemke

- dodał Jan Rulewski.

Jan Rulewski jest wieloletnim działaczem związkowym, członkiem NSZZ "Solidarność". W okresie 1974–80 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Zakładowej Związków Zawodowych Metalurgów w Zakładach Rowerowych w Bydgoszczy, w latach 1980–81 i 1990 r. – przewodniczącego Regionu Bydgoskiego NSZZ "Solidarność", a w okresie 1991–92 – wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej tego związku. W stanie wojennym internowano go za działalność opozycyjną.