- Ja przede wszystkim chciałem zaapelować do prezesa Broniarza, aby nie straszył rodziców, nie straszył uczniów. Dzieci i tak mają dość stresów z samym egzaminem i atmosferą, którą stworzyli strajkujący. Rozporządzenie jest zgodne z prawem, musiało mieć - jak każde rozporządzenie - akceptację departamentu prawnego MEN. To, co się dzieje się wokół, świadczy tylko o pewnej frustracji. Wygląda na to, że ZNP oczekiwał, że nastąpi szereg zakłóceń, dezorganizacja egzaminu. Tak się nie stało

- powiedział dziś podczas konferencji Maciej Kopeć.

W minionym tygodniu minister edukacji narodowej Anna Zalewska podpisała rozporządzenia, zgodnie z którymi członkiem zespołu egzaminacyjnego i nadzorującego może być każda osoba mająca kwalifikacje pedagogiczne (w zespołach mogą być także osoby, które nie pracują w żadnej szkole). W wielu przypadkach rozporządzenie się to niezbędne do właściwego przeprowadzenia egzaminów gimnazjalnych.

Rozporządzenie zaatakował jednak dziś szef ZNP, Sławomir Broniarz, który stwierdził, że minister Zalewska "dała fatalny sygnał opinii publicznej, pokazując, że prawo może być tworzone ad hoc i może ocierać się o granice absurdu". Wyraził również opinię, że "pewnie po egzaminach, w nowym roku szkolnym, kolejny minister wycofa z obiegu to rozporządzenie, bo ono jest po prostu idiotyczne".

Wiceprezes ZNP, Krzysztof Baszczyński, oznajmił dziś, że rozporządzenie jest niezgodne z prawem.

- Niedopuszczalne jest, aby osoby, które nie są nauczycielami, pracowały przy egzaminach. (...) To nie chodzi o to, czy ma ktoś uprawnienia pedagogiczne – mówił podczas zwołanej wcześniej konferencji Baszczyński.

- Uprawnienia pedagogiczne może mieć pedofil – wtrącił Broniarz