Brytyjczycy nie wiedzą jak "ugryźć" brexit

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/TheDigitalArtist/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Brytyjskie media analizują dziś konsekwencje ewentualnego dużego opóźnienia procesu wyjścia z Unii Europejskiej. Część z nich popiera to jako szansę na znalezienie wyjścia z politycznego impasu, inne uznają taki rozwój wydarzeń za upokarzający dla Londynu.

Centroprawicowy dziennik "The Times" ocenił, że "niechęć Unii Europejskiej do zaoferowania Wielkiej Brytanii (dużego opóźnienia) jest zrozumiała, ale w momencie rosnących geopolitycznych napięć obie strony muszą uniknąć wyjścia (ze Wspólnoty) bez porozumienia".

Jak ocenia gazeta, "unijni liderzy mają rację, obawiając się, że brytyjski system polityczny jest zbyt rozbity, aby zakończyć ten kryzys i (uważając, że) to jedynie wydłuży okres niepewności".

"UE ma także rację obawiając się, że ciągłe bezowocne negocjacje w sprawie brexitu będą odciągać uwagę od długiej listy innych wyzwań" - pisze "The Times", wskazując m.in. na problemy z ustaleniem wspólnej strategii działania wobec "rosnącej konkurencji i zagrożenia strategicznego ze strony Chin", na konflikt w Libii i ryzyko wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.

Jednocześnie jak przypomniano, Wspólnota "mierzy się z dużymi, wewnętrznymi decyzjami" dotyczącymi obsady kluczowych stanowisk w Brukseli, w tym wyboru nowego szefa Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej, a także pracami nad nowym wieloletnim budżetem UE.

"Istnieje ryzyko, że coraz bardziej zradykalizowana Wielka Brytania - być może pod wodzą zwolennika brexitu wybranego na nowego premiera - mogłaby zakłócać wysiłki UE na rzecz rozwiązania swoich wyzwań" - oceniono, wskazując na niedawne groźby ze strony wiodących eurosceptyków w Partii Konserwatywnej, m.in. ekscentrycznego Jacoba Rees-Mogga, że rząd w Londynie powinien być "tak trudny (do współpracy), jak to możliwe".

"The Times" uważa jednak, że "pomimo tego, Unia Europejska powinna podjąć to ryzyko", bo "konsekwencje chaotycznego wyjścia ze Wspólnoty bez umowy byłyby dalece gorsze". "Zamiast izolować się od dalszej niestabilności związanej z brexitem, w ten sposób zaimportowaliby ją do swoich własnych szeregów i to nie tylko w formie problemu z Irlandią" - argumentowano.

Zarazem dziennik podkreślił, że w przypadku wielu z pilnych wyzwań stojących przed Wspólnotą "nie ma spójnego rozwiązania, które nie opiera się o bliskie partnerstwo z Wielką Brytanią" i ostrzega, że "poważne pęknięcie (w tych relacjach) mogłoby wymagać lat naprawy".

"Stawka jest zbyt duża, aby nie podjąć tej próby. Tylko duże opóźnienie procesu wyjścia da wystarczająco wiele czasu na to, aby władzę przejęli nowi liderzy, co jest konieczne, aby doszło do jakiejkolwiek zmiany w podejściu Wielkiej Brytanii. Unia Europejska powinna to zaoferować"

- konkluduje gazeta.

W podobnym tonie pisze liberalno-konserwatywny "Financial Times", który ocenia w komentarzu redakcyjnym, że taka decyzja "miałaby sens" dla obu stron, ale jak podkreślono, "Londyn powinien obiecać, że nie będzie robić żadnych destrukcyjnych wybryków" w czasie swojego przedłużonego członkostwa we Wspólnocie.

"Aby odpowiedzieć na te obawy, Wielka Brytania powinna zdecydować się na nieodgrywanie żadnej roli w procesie wyboru nowego szefa Komisji Europejskiej ani przygotowaniach do unijnego budżetu. (Premier) Theresa May wydaje się być skłonna do takiego zobowiązania, a wszyscy myślący o brytyjskiej reputacji na świecie politycy w Londynie powinni to uszanować"

- argumentowano, przyznając jednak, że taka decyzja powinna zostać zapisana prawnie, aby nie dało się jej łatwo odwrócić w przyszłości.

Jak argumentuje "FT", wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy już w najbliższy piątek lub jedynie bardzo krótkie przedłużenie procesu opuszczenia Wspólnoty nie byłoby w interesie pozostałych 27 państw członkowskich, które też powinny zachęcać brytyjskich polityków do znalezienia rozwiązania, "wyrządzającego najmniej szkód wszystkim zainteresowanym".

Mniej skłonny do poparcia dużego opóźnienia procesu wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE jest konserwatywny "Telegraph", pisząc, że premier powinna sprzeciwiać się jakimkolwiek warunkom ograniczającym możliwość udziału w bieżących pracach Wspólnoty.

"Koniec końców, Wielka Brytania wciąż będzie wpłacała do kasy bloku poważne sumy pieniędzy (...). Jest jednak prawdopodobne, że niemiecka kanclerz Angela Merkel będzie naciskać na coś utrzymanego w bardziej koncyliacyjnym tonie"

- napisano.

Gazeta powtórzyła jednak swoje wezwanie do premier May, aby rozważyła ustąpienie ze stanowiska, podkreślając, że w szczególności po uzyskaniu wielomiesięcznego opóźnienia brexitu "jej szanse na przetrwanie będą niewielkie".

"Zamiast czekać na to, aż zostanie obalona (przez swoją partię), powinna wyznaczyć harmonogram swojego odejścia z urzędu, aby jej następca mógł być wybrany tak szybko, jak to tylko możliwe"

- uważa "Telegraph".

Znacznie krytyczniejsze są konserwatywne tabloidy jak "Daily Mail", który ocenił, że duże opóźnienie procesu opuszczenia Wspólnoty byłoby "upokarzające", a eurosceptyczny "Daily Express" zapytał sfrustrowany: "Czy kiedykolwiek wyrwiemy się ze szponów UE?"

W ubiegły piątek brytyjska premier May napisała do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, prosząc o wydłużenie procesu wyjścia z Unii Europejskiej do 30 czerwca z opcją udziału w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, gdyby Wielkiej Brytanii nie udało się wcześniej sfinalizować umowy w sprawie opuszczenia Wspólnoty.

Propozycja May zostanie rozpatrzona na środowym szczycie UE w Brukseli i wymaga jednomyślnej zgody liderów pozostałych 27 państw członkowskich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Brudne ręce warszawskiego ratusza? Będzie zawiadomienie do prokuratury ws. osadów z "Czajki"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W poniedziałek złożę zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz - powiedział Ireneusz Stachowiak z Solidarnej Polski. Dodał, że odnalazł w gm. Jeziora Wielkie doły, do których - jego zdaniem - mogą być przywożone osady z oczyszczalni ścieków "Czajka". - Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy - stwierdził.

Stachowiak, który jest prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu i liderem Solidarnej Polski w regionie kujawsko-pomorskim powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że "TVP Info podało, że odpady z Czajki były wywożone m.in. do jednej z gmin w województwie kujawsko-pomorskim, czyli Jezior Wielkich".

Ja ustaliłem na miejscu m.in. po rozmowie z wójtem, że tam jest "firma krzak", która wywozi różne odpady m.in. osadowe. One są w miejscowości Wójcin zakopywane w dołach. Gmina nie może poradzić sobie z tą firmą, która prowadzi ten proceder w sposób nielegalny 

- dodał.

[polecam:https://niezalezna.pl/288992-scieki-trafialy-do-wisly-ciezarowki-wywoza-odpady-poza-warszawe-a-trzaskowski-ucieka-wideo]

Zaznaczył, że w gminie Jeziora Wielkie (Kujawsko-pomorskie) nie ma składowiska odpadów ani możliwości ich przeróbki, a jest firma, która "w sposób nielegalny je zagospodarowuje".

Oczywiście kartki na osadach w tej gminie nie ma, ale prawdopodobieństwo tego, że są to osady z "Czajki" jest bardzo duże. Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy

- stwierdził Stachowiak.

Podkreślił, że w jego ocenie nie ma wątpliwości odnośnie popełniania przez kogoś przestępstwa.

"Jeżeli informacja z TVP Info o wywożeniu odpadów z Czajki do tej gminy jest pewna, a ja ją tak traktuję, to zlokalizowaliśmy dokładne miejsce - nie składowisko, ale doły, do których trafiają odpady. Ten szlam jest zakopywany w ziemi"

- powiedział PAP.

[polecam:https://niezalezna.pl/289030-czyn-zagrozony-kara-pozbawienia-wolnosci-do-10-lat-jest-sledztwo-ws-czajki]

Stachowiak, który kandyduje do Sejmu z 8. miejsca na liście PiS w okręgu bydgoskim (nr 4) zapowiedział, że w poniedziałek złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz.

[polecam:https://niezalezna.pl/289007-wladze-warszawy-nie-poinformowaly-kancelarii-prezydenta-o-awarii-spalarni-w-czajce]

"To miasto stołeczne Warszawa informuje, że odpady z Czajki są utylizowane w sposób prawidłowy. To ratusz wynajął firmy do tego celu, a one najprawdopodobniej zakupują osady w dołach" - wskazał Stachowiak.


Warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji informowało w czwartek, że na przełomie listopada i grudnia ub.r. z eksploatacji została wyłączona Stacja Termicznej Utylizacji Osadów Ściekowych (STUOŚ), co było związane z uszkodzeniem jednego z urządzeń spalarni. Przedsiębiorstwo zaznaczyło jednocześnie, że zdarzenie to nie stanowi zagrożenia dla ludzi i środowiska, a wyłączenie Stacji nie ma wpływu na sprawne funkcjonowanie oczyszczalni ścieków "Czajka".

Od tego czasu z oczyszczalni wywożone są odpady pościekowe. Jak informowało MPWiK, miesięczny koszt ich wywozu to 1,7 mln zł (wyliczony na podstawie kosztów wywozu od 01.01.2019 r. do 31.08.2019 r.), ale w tym samym okresie spółka nie poniosła miesięcznych kosztów, czyli około 0,8 mln zł, które ponosi, jeśli działa spalarnia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl