Szczęsny i angielska koalicja w Lidze Mistrzów

/ facebook.com/pg/wojciechszczesny1.official

  

W piłkarskiej Lidze Mistrzów mamy przeciwieństwo Brexitu. W ćwierćfinałach zagrają aż cztery kluby z Anglii. Jedynym Polakiem, który pozostał na placu boju jest Wojciech Szczęsny. Jego Juventus Turyn zmierzy się z rewelacją tej edycji rozgrywek - Ajaxem Amsterdam.

Piłkarze z Turynu w poprzedniej rundzie przegrali w Madrycie z Atletico 0:2, ale w rewanżu odrobili stratę z nawiązką dzięki hat-trickowi Cristiano Ronaldo. Portugalczyka prawdopodobnie zabraknie jednak w pierwszym, a może nawet w obu spotkaniach z wicemistrzem Holandii. 34-letni były gwiazdor Realu Madryt i Manchesteru United doznał urazu mięśnia w marcowym meczu reprezentacji w eliminacjach mistrzostw Europy.

Wydaje się, że "Stara Dama", która w weekend może zostać po raz ósmy z rzędu mistrzem Włoch, jest faworytem tej pary ćwierćfinałowej. Z drugiej strony nie można lekceważyć Ajaksu, który w poprzedniej rundzie wyeliminował broniących trofeum piłkarzy Realu (1:2 i 4:1).

W rodzimej ekstraklasie podopieczni trenera Erika ten Haga pokazują, że dwa dynamiczne spotkania z "Królewskimi" nie były przypadkiem lub wynikiem szczególnej motywacji. W 29 kolejkach zdobyli już sto bramek, w tym 12 w ostatnich trzech meczach.

"Ajax to młody zespół, w którym nie brakuje talentów. Rywale lubią grać piłką, są naprawdę silni, to znakomici sportowcy. To, czego dokonali w Madrycie, zaskoczyło wszystkich, ale to jest Champions League, tu każdy może pokonać każdego"

- ocenił skrzydłowy Juventusu Federico Bernardeschi, cytowany na oficjalnej stronie internetowej Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA).

Spotkanie w Amsterdamie rozpocznie się w środę o godzinie 21. Wtedy też na boisko wyjdą piłkarze Manchesteru United i Barcelony (transmisja w TVP).

Nie licząc meczów towarzyskich, ostatnio oba zespoły grały ze sobą w finale LM w 2009 i 2011 roku. Dwukrotnie lepsza była Barcelona, za to w dwumeczu półfinałowym w 2008 górą były "Czerwone Diabły", które zresztą sięgnęły później po trofeum.

"Wierzymy, że możemy awansować, i przystąpimy do ćwierćfinałów z tym właśnie nastawieniem. Poza klubem i w mediach mówi się, że to Barcelona jest faworytem nie tylko tej pary, ale też całej Ligi Mistrzów. Ale to z naszej perspektywy nic złego. Ta świadomość, że mamy więcej do zyskania niż do stracenia może być bardzo pozytywna"

- powiedział agencji EFE hiszpański pomocnik Manchesteru United Juan Mata.

We wtorek, również o 21, zagra inna z drużyn, zaliczanych do grona kandydatów do końcowego triumfu zarówno w Champions League, jak i w angielskiej ekstraklasie - Manchester City. Podopieczni Hiszpana Josepa Guardioli zagrają na wyjeździe z Tottenhamem Hotspur. Będzie to drugi mecz "Kogutów" na ich nowym stadionie po kilkunastu miesiącach przyjmowania rywali na Wembley. W pierwszym w środę pokonali Crystal Palace 2:0.

"Nowy stadion już jest dla nas jak dom. To wspaniały obiekt i czujemy się na nim komfortowo. Kibice na pewno będą za nami. To wielki i trudny mecz, ale jestem pełen zapału i myślę, że moi koledzy również"

- stwierdził pomocnik gospodarzy Dele Alli, cytowany na oficjalnej stronie internetowej "Kogutów".

Ostatnią parę ćwierćfinałową tworzą Liverpool oraz teoretycznie najsłabsza ekipa w tej fazie rozgrywek - FC Porto. Portugalski zespół będzie miał okazję do rewanżu za 1/8 finału ubiegłego sezonu, kiedy w pierwszym meczu przegrał u siebie aż 0:5 (hat-trickiem popisał się wówczas Senegalczyk Sadio Mane), więc spotkanie na Anfield było już tylko formalnością (zakończyło się 0:0). Tym razem to właśnie w Anglii rozegrany zostanie pierwszy mecz, a bezbramkowy remis wcale nie byłby złym wynikiem dla podopiecznych trenera Sergio Conceicao.

"The Reds" są z kolei liderami angielskiej ekstraklasy, a w ubiegłym sezonie dotarli do finału LM.

"Sama gra w Champions League to wspaniałe uczucie, a gdy jeszcze miałem okazję zdobyć hat-trick, byłem naprawdę szczęśliwy. To był jeden z najwspanialszych wieczorów w mojej karierze. Fantastycznie było też zagrać w finale, ale trafiliśmy na wielki Real, który zasłużył na zwycięstwo. W tym roku mamy kolejną szansę i zrobimy wszystko, żeby wznieść trofeum"

- zapewnił Mane.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

I to byłoby tyle w temacie prawyborów w KO. "Pod kandydaturą Małgosi podpisało się 95 proc. klubu"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że z tego co wie, nie pojawiła się dotąd żadna inna kandydatura na prezydenta i jej zgłoszenie jest jedyne. Zastrzegła jednak, że powiedzieć, iż jest kandydatką KO na prezydenta będzie można w piątek, gdy zbierze się zarząd PO, który zatwierdzi kandydaturę. Tymczasem Borys Budka uważa, że jeżeli Małgorzata Kidawa-Błońska okaże się być jedyną kandydatką na prezydenta, wówczas należałoby przyspieszyć termin konwencji krajowej PO, by odbyła się na początku grudnia. Konwencja, która ma wskazać kandydata PO na prezydenta, ma odbyć się 14 grudnia.

We wtorek o północy minął termin zgłaszania kandydatów w prawyborach prezydenckich w PO i Koalicji Obywatelskiej. Na razie wpłynęła jedynie kandydatura wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawa-Błońskiej, pod którą zebrano około 150 podpisów członków Rady Krajowej PO. Wiele wskazuje na to, że posłanka może nie mieć konkurenta, choć szef komisji wyborczej Rafał Grupiński (PO) zastrzegł we wtorkowej rozmowie z PAP, że zgłoszenia mogą jeszcze nadejść pocztą.

Kidawa-Błońska zapytana w radiu TOK FM, czy jest już kandydatką Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich, odpowiedziała, że będzie można tak powiedzieć w piątek, bo wtedy planowany jest zarząd PO, który zatwierdzi kandydata. "Z tego co wiem, nikt nie zgłosił się, ale może wczoraj wieczorem byliśmy w Sejmie, może jeszcze jakiś kandydat się zgłosił" - mówiła. "W piątek będziemy wiedzieli wszystko" - podkreśliła.

Dopytywana, czy gdyby jednak nie zgłosił się żaden kontrkandydat, to nie żałowałaby, bo podczas debat w ramach prawyborów pojawiłaby się energia i wykrystalizowałyby się poglądy, odpowiedział, że w KO i PO toczą się dyskusje i poglądy są krystalizowane.

"Jesteśmy właściwie w czasie kampanii wyborczej i musimy się bardzo na niej skupić, bo to są bardzo ważne wybory. W piątek zarząd powie, jak to robimy, kiedy ruszamy z kampanią. Ja uważam, że już nie ma czasu i trzeba to robić jak najszybciej"

- zaznaczyła Kidawa-Błońska.

Na pytanie, czy do decyzji o przywództwie w PO nie powinno dojść wcześniej niż w styczniu, odpowiedziała, że wybory wewnętrzne w partii są bardzo ważne i odbędą się w styczniu. Dodała, że obecnie nie ma czasu, aby to przyspieszyć, bo wybory w PO też wymagają czasu, a każdy z kandydatów na szefa partii będzie musiał odwiedzić lokalne struktury partii. "To nie może być tak, że ogłaszamy nazwiska kandydatów, przeprowadzamy wybory. Przynajmniej miesiąc na kampanię to jest takie minimum tego, co powinniśmy dać naszym kandydatom, którzy się będą o te funkcję ubiegać" - zaznaczyła.

Kidawa-Błońska była również pytana, czy w ostatnich dniach rozmawiała z byłym premierem Donaldem Tuskiem, bo wybiera się ona na kongres Europejskiej Partii Ludowej do Zagrzebia, gdzie będzie wybierany jej nowy przewodniczący, a kandydatem na to stanowisko jest właśnie Tusk.

"Dzisiaj Donald Tusk będzie wybierany na szefa EPP. W ostatnich dniach nie rozmawiałam, ale mam nadzieję, że dzisiaj po głosowaniach będzie ta szansa"

- odpowiedziała.

Nieoficjalnie politycy Platformy Obywatelskiej przyznają jednak, że raczej nie należy się spodziewać kontrkandydata dla Kidawa-Błońskiej. "Wiele wskazuje na to, że go nie będzie" - powiedziała PAP jedna z posłanek Platformy.

Wiceszef PO i spodziewany kandydat w wyborach szefa ugrupowania Borys Budka uważa, że w tej sytuacji należałoby się zastanowić, czy nie przyspieszyć terminu konwencji krajowej PO, która ma zatwierdzić kandydata partii w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

"Jeżeli nie będzie żadnej dodatkowej kandydatury, wtedy w piątek zarząd zdecyduje o tym, kiedy nastąpi ta nominacja. Powinna się ona odbyć przez konwencję krajową i myślę, że wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ta konwencja odpowiednio wcześniej się odbyła - na początku grudnia i żebyśmy już wtedy przystąpili do kampanii"

- powiedział PAP Budka.

On sam - jak dodał - podpisał się pod kandydaturą Małgorzaty Kidawa-Błońskiej. Z rozmów PAP z politykami Koalicji Obywatelskiej wynika, że podobnie postąpiła większość posłów KO. "Według mnie pod kandydaturą Małgosi podpisało się jakieś 95 proc. klubu" - powiedział PAP jeden z parlamentarzystów.

W ocenie Budki to popularność Kidawa-Błońskiej przesądziła o tym, że jak dotąd nikt z KO nie zdecydował się stanąć z nią w przedwyborcze szranki. "Myślę, że to jest ocena tej dobrej kandydatury Małgorzaty Kidawa-Błońskiej - jest to osoba, która cieszy się bardzo dużą popularnością i jeżeli ktoś wie, że to najlepsza kandydatka, to trudno, żeby przeciwko niemu chciał kandydować" - zaznaczył wiceszef PO.

Decyzję o rozpisaniu prawyborów, które wyłonić miały kandydata PO i KO na prezydenta, podjął kilkanaście dni temu zarząd Platformy Obywatelskiej. Ich zwolennikiem był m.in. lider PO Grzegorz Schetyna. Powołana została Komisja Wyborcza na czele z posłem KO Rafałem Grupińskim, która przyjmuje zgłoszenia kandydatów do prawyborów. Ostateczną listę kandydatów ma ustalić i ogłosić w najbliższy piątek zarząd PO. Kandydata PO i KO na prezydenta ma 14 grudnia wskazać konwencja krajowa Platformy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl