Prawny spór o... "Bolka i Lolka"

/ Urząd Miejski w Bielsku-Białej [CC0]

  

Marzena Nehrebecka, córka pomysłodawcy animacji z przygodami Bolka i Lolka, zarzuciła bielskiemu Studiu Filmów Rysunkowych, że umieszczając niektóre z produkcji na portalu YouTube, ignoruje prawo. Wytwórnia odparła: te zarzuty są nieprawdziwe.

Pod koniec marca Studio Filmów Rysunkowych poinformowało, że na swoim kanale na YouTube umieściło filmy z przygodami bohaterów, którzy wyszli spod ręki twórców z Bielska-Białej, m.in. Reksia, Pampaliniego, Bolka i Lolka oraz Baltazara Gąbki. Trzy dni później wytwórnia wycofała filmy z Bolkiem i Lolkiem. Do właścicieli portalu zwróciła się bowiem Marzena Nehrebecka, córka i spadkobierczyni Władysława Nehrebeckiego.

Zgłosiłam bezpośrednio do kanału YouTube naruszenie przez Studio Filmów Rysunkowych praw do filmów "Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie" i serii "Bolek i Lolek w Europie". Zostały one wyprodukowane nielegalnie z naruszeniem nie tylko moich praw, które odziedziczyłam po ojcu, ale także Leszka Lorka i Alfreda Ledwiga. Nie miały (...) prawa się ukazać, bo Studio nigdy nie nabyło kompletu praw po moim ojcu

– napisała Nehrebecka w oświadczeniu, które opublikowała w Internecie.

Jak dodała, z roszczeniami w tej sprawie występowała od wielu lat, ale dotychczas ona sama, a także – co zaznaczyła w oświadczeniu – inni spadkobiercy, byli lekceważeni. „Nie może być tak, że państwowa instytucja kultury, dla której przepisy i prawa twórców powinny być świętością, w sposób absolutnie świadomy je ignoruje” – wskazała.

Nehrebecka nie zgadza się, by wytwórnia, której zarzuciła również, iż bez porozumienia z twórcami zezwala na zmiany w filmach animowanych, decydowała o udostępnieniu utworów jej ojca i czerpała z tego profity. Jak przykład takich zmian podała, że w Anglii w filmach z Bolkiem i Lolkiem bez jakiejkolwiek zgody zmieniono czołówkę, z której usunięto informację, iż zostały one zrealizowane pod nadzorem Władysława Nehrebeckiego.

Spadkobierczyni uważa też, że wytwórnia wyprzedaje pamiątki po jej ojcu oraz elementy związane z produkcją filmów, jak rysunki, folie animacyjne, czy rekwizyty. „Te wszystkie rzeczy powinny być pieczołowicie kolekcjonowane i przechowywane, a nie wyprzedawane na aukcjach internetowych. Nie powinny trafiać w prywatne ręce. Tylko dzięki mojemu zaangażowaniu jeden wyprzedawanych eksponatów znalazł się w muzeum” – napisała.

Marzena Nehrebecka zaznaczył, że od lat zbiera m.in. rysunki ojca. „Udało mi się nawet dotrzeć i nabyć jedyny znany w Polsce egzemplarz komiksu autorstwa mojego ojca, wydany w 1947 r. (…) Chciałabym, żeby ludzie znali jego dorobek. (…) Kiedyś zmierzam przekazać to do muzeum” – dodała.

Spadkobierczyni w oświadczeniu zaznaczyła, że „w wielu sprawach można się porozumieć, ale wszyscy muszą tego chcieć, wzajemnie się szanować”.

Studio Filmów Rysunkowych w odpowiedzi na słowa Nehrebeckiej przekazało oświadczenie przygotowane przez kancelarię prawną. „Zarzuty pani Marzeny Nehrebeckiej dotyczące rzekomo nielegalnej produkcji filmów z wykorzystaniem postaci Bolka i Lolka w latach 80. ubiegłego wieku, a także rozprzedawania spuścizny po Władysławie Nehrebeckim, są bezpodstawne i nieprawdziwe. Jeżeli pani Marzena Nehrebecka uważa, że jakieś jej prawa zostały naruszone, to powinna wystąpić na drogę postępowania sądowego, czego do dnia dzisiejszego nie uczyniła" – napisano.

W ubiegłym tygodniu dyrektor Studia Andrzej Orzechowski powiedział, że wytwórnia wycofała filmy z Bolkiem i Lolkiem jedynie tymczasowo. „Żeby nie dyskutować z YouTube'em, którego procedury są skomplikowane, postanowiliśmy do czasu wyjaśnienia sprawy zawiesić filmy” – mówił.

Orzechowski zaznaczył, że wytwórnia posiada prawa do dysponowania filmami z Bolkiem i Lolkiem. „Roszczenia (Marzeny Nehrebeckiej) są dość wątpliwe. Tak, jak każdy inny pracownik, również twórca wynajmuje się do pracy, dostaje za to pieniądze, a dodatkowo także tantiemy, które dziedziczą spadkobiercy. (…) Studio jednak, jako właściciel praw, może decydować, co zrobić z filmami” – mówił.

Do sprawy konkretnych tytułów filmów, o których wspomniała Nehrebecka, odniósł się z kolei jej przyrodni brat Roman, również spadkobierca po Władysławie. Wyjaśnił, że po śmierci ojca w 1978 r., wytwórnia wystąpiła do jego spadkobierców o zgodę na kontynuację produkcji filmów z Bolkiem i Lolkiem. Udzielili jej synowie – Roman oraz nieżyjący już Jan. Odmówiła natomiast druga żona – Elżbieta.

„Studio nie mogło się z nią porozumieć i po 1979 r. wyprodukowało kilka filmów na podstawie naszej zgody i swoich praw. To zostało teraz zakwestionowane. Studio wielokrotnie wyjaśniało, że czas na złożenie zastrzeżeń w tej sprawie już dawno minął i uległa ona przedawnieniu. W odpowiednim terminie Elżbieta nie złożyła odwołania. Podobnie zresztą jak Marzena, gdy osiągnęła wiek 18 lat”

– wyjaśnił w miniony wtorek Roman Nehrebecki.

Studio Filmów Rysunkowych rozpoczęło działalność w 1947 r. Jedną z najpopularniejszych kreskówek, jakie w nim powstały są filmy o przygodach Bolka i Lolka.

Pomysłodawcą i inspiratorem serialu, a także współautorem plastycznego wizerunku obu postaci był nieżyjący już reżyser i współtwórca bielskiego Studia Władysław Nehrebecki. Bohaterów wzorował na swoich synach: 12-letnim wówczas Janie, pierwowzorze Bolka, i o dwa lata młodszym Romanie, który był filmowym Lolkiem. Pierwsza kreskówka z tej serii została zrealizowana w 1963 r. Przez 23 lata nakręcono ponad 180 filmów krótkometrażowych i dwa pełnometrażowe. Według szacunków obejrzało je ok. 1 mld ludzi.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Zarzuty dla nałogowego rabusia

/ malopolska.policja.gov.pl

  

Doskonałe rozpracowanie operacyjne krakowskich policjantów doprowadziło do zatrzymania seryjnego złodzieja. Mężczyzna kradł pieniądze, karty płatnicze i bagaże współpasażerów. Mieszkaniec województwa śląskiego słyszał już zarzuty i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Kryminalni z Komisariatu Policji VI w Krakowie zatrzymali na ul. Wielickiej 22-letniego sprawcę kradzieży portfeli z zawartością pieniędzy oraz karty bankomatowej. Mieszkaniec województwa śląskiego dzień wcześniej okradł dwie ekspedientki marketu, znajdującego się w rejonie Rynku Głównego. Wykorzystał moment, gdy kobiety zaaferowane były obsługą klientów i wszedł na zaplecze, w którym pracownice pozostawiły rzeczy osobiste oraz torebki. Chwila nieuwagi wystarczyła, aby rabuś wszedł do otwartego pomieszczenia i opuścił go bogatszy o 700 zł i kartę płatniczą.

Mężczyzna szybko wydał skradzioną gotówkę na artykuły spożywcze oraz… alkohol. Podczas zakupów kilkukrotnie wykonał transakcje skradzioną kartą, narażając ograbioną pracownicę na kolejne straty finansowe. Śledczy pracujący nad sprawą rzezimieszka, ustalili, że 22-latek jest sprawcą także innych przestępstw. Jak się okazało okradał on nie tylko kasjerki, ale również pasażerów pociągu relacji Sosnowiec-Kraków, zabierając z luku bagażowego ich torby i walizki. Dodatkowo policjanci znaleźli u zatrzymanego telefon komórkowy, który pochodził z włamania dokonanego na Śląsku.

Mężczyzna usłyszał już zarzuty kradzieży oraz kradzieży z włamaniem, a także posłużenia się cudzą kartą płatniczą. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl