"Nawiedzona" wieża przyciąga turystów

/ neajjean [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)]

  

W innym miejscu świata niedokończony 47-piętrowy wieżowiec mógłby zostać uznany za skazę na wizerunku miasta, ale w Bangkoku nawet takie architektoniczne straszydło stało się turystyczną atrakcją. Zwłaszcza odkąd według miejskich legend mieszkają tam duchy.

Apartamentowiec Sathorn Unique Tower na brzegu rzeki Menam (taj. Chao Phraya) miał być bliźniaczą wieżą State Tower i symbolem boomu gospodarczego Tajlandii z lat 80. i 90. Budowę przerwano jednak w związku z azjatyckim kryzysem finansowym z 1997 r., gdy budynek był już prawie ukończony i – podobnie jak w przypadku wielu innych budynków w Bangkoku - nigdy jej nie wznowiono.

Według lokalnych mediów wieża jest ukończona w 80-90 proc. Zgodnie z planem architekta i dewelopera Rangsana Torsuwana, który ją zaprojektował, miała mieścić 600 luksusowych apartamentów dla rosnącej tajlandzkiej klasy średniej. Obecnie wiszą na niej jedynie wielkoformatowe bilbordy reklamowe.

Właściciel budynku, syn Rangsana Pansit Torsuwan ogrodził teren płotem i zakazał wstępu na teren budowy. Nie zniechęciło to jednak "miejskich odkrywców", którzy nielegalnie wspinają się po schodach mrocznej wieży, by robić zdjęcia, nagrywać filmy, malować graffiti i podziwiać panoramę Bangkoku.

"Wciąż wiele osób, które się tu zatrzymują, chce tam wchodzić. Wywiesiłem nawet tabliczkę, że właściciel sobie tego nie życzy" - mówi Kriengkrai Chaoren, który prowadzi hostel tuż koło wieży widmo. Dodaje: - Większość z nich przyjeżdża z Europy, wszyscy są przed trzydziestką.

Według części komentarzy na portalu turystycznym TripAdvisor mimo zakazu wejście na wieżę wciąż jest możliwe. Wystarczy przekupić pilnujących posesji strażników i wspiąć się na górę po schodach – informuje w marcowym wpisie użytkownik z Wielkiej Brytanii.

Popularność wieży widmo wśród "miejskich odkrywców" dodatkowo wzrosła, gdy w 2014 r. na 43. piętrze odnaleziono ciało szwedzkiego podróżnika, który – jak się uważa - popełnił tam samobójstwo. Od tego czasu o wieży krążą legendy. Mówi się, że jest nawiedzona, a obecność złych duchów uniemożliwia jej ukończenie czy sprzedaż.

"Nie wierzę, że tam są duchy. To budynek jak każdy inny" - mówi Kriengkrai. Nie sądzi jednak, by szpecił on miasto.

Właściciel budynku Pansit wyjaśnił w 2017 r. w rozmowie z tajlandzkim portalem BK Magazine, że wznowienie budowy uniemożliwiły toczące się wokół budynku procesy sądowe oraz intencje jego ojca, który nie chciał kontynuować prac.

Pansit oświadczył również, że otrzymał wiele propozycji dotyczących wykorzystania budynku w filmach, w tym w co najmniej jednej dużej produkcji hollywoodzkiej. Odrzucił wszystkie oferty, by budynek nie stał się "jeszcze większą atrakcją".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Zarzuty dla nałogowego rabusia

/ malopolska.policja.gov.pl

  

Doskonałe rozpracowanie operacyjne krakowskich policjantów doprowadziło do zatrzymania seryjnego złodzieja. Mężczyzna kradł pieniądze, karty płatnicze i bagaże współpasażerów. Mieszkaniec województwa śląskiego słyszał już zarzuty i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Kryminalni z Komisariatu Policji VI w Krakowie zatrzymali na ul. Wielickiej 22-letniego sprawcę kradzieży portfeli z zawartością pieniędzy oraz karty bankomatowej. Mieszkaniec województwa śląskiego dzień wcześniej okradł dwie ekspedientki marketu, znajdującego się w rejonie Rynku Głównego. Wykorzystał moment, gdy kobiety zaaferowane były obsługą klientów i wszedł na zaplecze, w którym pracownice pozostawiły rzeczy osobiste oraz torebki. Chwila nieuwagi wystarczyła, aby rabuś wszedł do otwartego pomieszczenia i opuścił go bogatszy o 700 zł i kartę płatniczą.

Mężczyzna szybko wydał skradzioną gotówkę na artykuły spożywcze oraz… alkohol. Podczas zakupów kilkukrotnie wykonał transakcje skradzioną kartą, narażając ograbioną pracownicę na kolejne straty finansowe. Śledczy pracujący nad sprawą rzezimieszka, ustalili, że 22-latek jest sprawcą także innych przestępstw. Jak się okazało okradał on nie tylko kasjerki, ale również pasażerów pociągu relacji Sosnowiec-Kraków, zabierając z luku bagażowego ich torby i walizki. Dodatkowo policjanci znaleźli u zatrzymanego telefon komórkowy, który pochodził z włamania dokonanego na Śląsku.

Mężczyzna usłyszał już zarzuty kradzieży oraz kradzieży z włamaniem, a także posłużenia się cudzą kartą płatniczą. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl