Minister Ardanowski podczas dzisiejszej konwencji w Kadzidle nawiązał do spraw, które według Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego były w Unii Europejskiej nie do zrobienia. Kwestie te dotyczyły bezpośrednio rolników.

"Wprowadziliśmy rozwiązania dotyczące rolniczego handlu detalicznego i sprzedaży bezpośredniej. Łatwo, prosto, bez zezwoleń, zgód, z dużą kwotą wolną od podatku całą żywność z naszych gospodarstw można sprzedawać z pominięciem pośredników" – mówił minister.

„To jest przede wszystkim dla gospodarstw mniejszych, które nie mają wielkiej produkcji – tak jak tu na Kurpsiach" - powiedział.

I przypomniał pewne niemożności poprzedników.

- Ja słyszałem przez parę lat, ze nie da rady nic w tej materii zrobić, bo ponoć Unia Europejska nie pozwala. Posłanka Platformy, która składała wniosek o moje odwołanie kilka dni temu, przez kilka lat kierowała w Sejmie RP komisją, która miała ten problem rozwiązać i stwierdziła, że nie da rady, bo Unia nie pozwala

– mówił.

"Cud się stał, my to możemy zrobić. Jeżeli chcesz i robisz to mądrze, twardo i zdecydowanie, to naprawdę wiele można wprowadzić. Unia nie jest ślepym bezrefleksyjnym organem. Tam mogliśmy to zrobić" – zaznaczył minister rolnictwa.

Ale to nie wszystko. Dostało się też Markowi Sawickiemu. Ardanowski dodał, że uzupełnieniem dla tego są półprzemysłowe zakłady „MLO” – małe, lokalne, ograniczone. „Rozszerzyliśmy ich możliwość wdrożenia, pozbawiając wszelkiej biurokracji” – podał.

A co w tej kwestii mówiła poprzednia władza?

- W 2014 roku kiedy wprowadzał rozwiązania minister rolnictwa pan Sawicki stwierdził, że już nic więcej nie można zrobić, nie można ułatwić, bo Unia nie pozwala. Okazuje się, że jak chcesz, to możesz, Unia nie przeszkadzała

– stwierdził.

Ja ten motyw słyszę często. To „Unia nie pozwala” to jest pokrywanie nieudolności, braku woli działania, a może czasami służenia wielkim przetwórcom, wielkim firmom, a nie polskim rolnikom – dodał.