Wczoraj wieczorem minister Joachim Brudziński skierował słowa uznania dla funkcjonariuszy zaangażowanych w akcję zatrzymania Falenty.

Tak jak mówiłem, @PolskaPolicja jak zawsze dała radę. Marek Falenta zatrzymany. Słowa uznania kieruję do funkcjonariuszy zaangażowanych w tę akcję

- pisał szef MSWiA.

"To my ustaliliśmy jego miejsce pobytu. Teraz będzie się odbywała procedura, mająca na celu wydanie go polskiemu wymiarowi sprawiedliwości"

- powiedział rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka.

Ciarka o kulisach zatrzymania biznesmena opowiedział w TVN24. Rzecznik Komendanta Głównego Policji podał, że do ujęcia Falenty przez polską policję doszło w Hiszpanii.

Polaka tropił zespół funkcjonariuszy z Poznania i Komendy Stołecznej Policji. Jak podano, Falenta nie posługiwał się żadnymi urządzeniami elektronicznymi oraz zacierał za sobą ślady. Wobec tego śledczy mieli utrudnione zadanie.

Jednak to, nie uniemożliwiło im ujęcia Falenty. Został on złapany w okolicach Walencji w Hiszpanii. Towarzyszyła mu kobieta z Polski.

– Ta kobieta prawdopodobnie pomagała mu się ukrywać. Również w momencie zatrzymania próbowała negocjować z policjantami hiszpańskimi i polskimi, aby nie zatrzymywać poszukiwanego

– powiedział dla TVN24 rzecznik KGP.

Mariusz Ciarka ujawnił, że „w momencie zatrzymania biznesmen wszedł na balustradę, a więc groził, że może popełnić samobójstwo – taka była sugestia”.

– Dzięki naszej rozmowie, negocjacjom, zszedł z balustrady i został skutecznie zatrzymany – podał Ciarka.

Kobieta, która była z Falentą to – według ustaleń TVN24 – jego pełnomocniczka. Prokuratura i policja ustalają, jaki był jej udział w ukrywaniu się biznesmena przed wymiarem sprawiedliwości.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego. W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za biznesmenem listu gończego.