„Unia Europejska skłócona jak nigdy”. Saryusz-Wolski wskazuje winnych i wymienia przyczyny

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Obecny Parlament Europejski i Komisja Europejska zostawiają Unię Europejską w dużo gorszym stanie niż ją zastali - ocenił eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski. Europoseł wymienił w tym kontekście m.in. niewygaszony kryzys gospodarczy, źle zarządzany kryzys migracyjny, terroryzm oraz brexit. Jacek Saryusz-Wolski podkreślił, że "tak skłóconej Unii Europejskiej jak dziś, nie widział".

W ocenie Jacka Saryusz-Wolskiego "po tych wyborach (majowych do europarlamentu) nastąpi przesunięcie sceny politycznej na prawo".

Eurodeputowany, zapytany o to, dlaczego brexit nie otrzeźwił Brukseli stwierdził, że "generalnie jest taka tendencja, że nikt nie szuka winy w sobie".

I dlatego jako winowajcę brexitu przedstawia się wyłącznie Wielką Brytanię czy jej elity. Tymczasem Unia kontynentalna też jest współwinna

- dodał.

Poproszony o podsumowanie obecnej kadencji europarlamentu, Jacek Saryusz-Wolski wskazał, że "to nie jest tylko kadencja PE, ale też Komisji Europejskiej".

Uważam, że ten parlament, i ta Komisja, zostawiają UE w dużo gorszym stanie niż ją zastali

- dodał.

Wyjaśniając, co ma na myśli, eurodeputowany wyjaśnił, że "po pierwsze niewygaszony kryzys gospodarczy, który w niektórych krajach, Hiszpanii, Włoszech czy Grecji, nadal jest dotkliwie odczuwany, m.in. poprzez słaby wzrost i wysokie bezrobocie".

Po drugie nieopanowany i źle zarządzany kryzys migracyjny. Popełniono wielki błąd o ogromnych konsekwencjach. Po trzecie terroryzm, też niezażegnane niebezpieczeństwo. Po czwarte porażka w dwóch sąsiedztwach, bo mamy wojnę na wschodniej i na południowej rubieży UE

- mówił.

Wspomniał również "o bardzo mało stanowczej, wręcz słabej polityce wobec Rosji, która jest coraz bardziej agresywna, bo ma po temu coraz więcej przestrzeni".

Znakiem tego jest Nord Stream 2 i fiasko rozmów formatu mińskiego ws. Ukrainy

- powiedział.

Zdaniem Jacka Saryusz-Wolskiego "kolejna porażka obecnych władz UE to skłócenie ze Stanami Zjednoczonymi, od których zależy przecież bezpieczeństwo europejskie".

Wielką przegraną jest też bezprecedensowa utrata ważnego członka UE, czyli brexit, co osłabia Wspólnotę geopolitycznie, geostrategicznie i gospodarczo. Gospodarka Wielkiej Brytanii to równowartość 19 gospodarek mniejszych i średnich krajów UE: od Malty po Austrię. Bez Wielkiej Brytanii Unia Europejska będzie słabsza politycznie, gospodarczo, ale i militarnie, bo armia brytyjska jest pierwszą armią w UE. To, że Wielka Brytania zostaje w NATO, niewiele zmienia. Były szef NATO Anders Fogh Rasmussen słusznie twierdzi, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE osłabia także Pakt Północnoatlantycki. Polska straci w UE sojusznika, jeśli chodzi o zachowanie swobód wolnego rynku wewnętrznego, bo Unia Europejska będzie po wyjściu Brytyjczyków bardziej protekcjonistyczna. Wolnorynkowcy stracą mniejszość blokującą, a bardzo wzmocni się siła protekcjonistów. Czyli cała legislacja pójdzie w kierunku Unii przeregulowanej, scentralizowanej, protekcjonistycznej, fortecy Europy. W stronę, która hamuje rozwój UE. Poza tym pogłębi się nierównowaga polityczno-instytucjonalna, bo relatywna waga duopolu francusko-niemieckiego wzrośnie

- podkreślił.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Merkel jedzie do USA. Z Trumpem się jednak nie spotka

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Angela Merkel odwiedzi w połowie nadchodzącego tygodnia Stany Zjednoczone - poinformowała w piątek wicerzeczniczka rządu RFN Martina Fietz. Szefowa niemieckiego rządu odbierze na uniwersytecie Harvarda doktorat honoris causa.

Niemiecka kanclerz będzie przebywać w USA w dniach 29-30 maja. Na zaproszenie uniwersytetu Harvarda weźmie udział w uroczystości wręczania dyplomów. W jej trakcie również Angela Merkel zostanie wyróżniona - doktoratem honoris causa.

Oprócz tego szefowa rządu RFN ma spotkać się z gubernatorem stanu Massachusetts, Republikaninem Charlie Bakerem, przedstawicielami Centrum Studiów Europejskich na uniwersytecie Harvarda i studentami z Niemiec. Nie jest natomiast przewidziane spotkanie Merkel z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Wicerzeczniczka rządu potwierdziła również, że 31 maja do Niemiec przyjedzie amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo. Będzie to jego pierwsza wizyta nad Renem w roli szefa dyplomacji USA.

Początkowo wizyta Pompeo była planowana na 7 maja, ale została odwołana kilka godzin przed jej rozpoczęciem. Szef amerykańskiej dyplomacji miał wówczas rozmawiać w Berlinie z Merkel i ministrem spraw zagranicznych Heiko Maasem. Zamiast tego Pompeo udał się do Bagdadu.

Odwołanie w ostatniej chwili spotkań w Niemczech zostało uznane przez tamtejsze media za oznakę lekceważenia.

Od czasu, gdy urząd prezydenta USA objął Donald Trump, relacje między Waszyngtonem a Berlinem są napięte. Amerykańska administracja zarzuca RFN zbyt małe wydatki na obronność, robienie interesów z Rosją poprzez Nord Stream 2, uzależnianie Europy od rosyjskich surowców, zbyt wysoką nadwyżkę w handlu i zbytnią pobłażliwość wobec Iranu. Trump grozi Niemcom wprowadzeniem karnych ceł na ich samochody.

Niemcy z kolei uważają, że domagając się większych wydatków na cele obronne, prezydent USA de facto wspiera własny przemysł zbrojeniowy, a za krytyką Nord Stream 2 kryje się chęć zwiększenia eksportu amerykańskiego gazu skroplonego do Europy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl