Sklepy bez obsługi coraz popularniejsze

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Sklepy bez obsługi i kasy samoobsługowe stają się coraz popularniejsze, nie tylko wskutek wprowadzenia ograniczeń handlu w niedzielę. Według eksperta to wspierany przez postęp technologiczny światowy trend, w który wpisuje się Polska.

Na świecie działa coraz więcej całkowicie bezobsługowych sklepów. W Chinach kilka firm rozwija np. sieci całkowicie samoobsługowych kiosków, gdzie z pomocą smartfona można kupić podstawowe produkty. Nieco większe placówki bez kasjerów pod marką "Amazon Go" otworzył w USA internetowy gigant. Jak twierdzi firma, zakupy w jednym z 10 otwartych do tej pory sklepów są możliwe dzięki tej samej zaawansowanej technologii, z której korzystają samochody bez kierowców: m.in. komputerowemu rozpoznawaniu obrazów, wykorzystaniu samouczących systemów i przetwarzaniu danych z różnych detektorów. Brane przez klientów produkty są cały czas "śledzone", a płatności pobierane są z konta Amazon, które trzeba wcześniej założyć. Konieczne są także ściągnięcie aplikacji Amazon Go i smartfon nowszej generacji.

To właśnie sklepy Amazona były inspiracją dla pierwszych polskich sklepów bezobsługowych Bio Family z produktami ekologicznymi.

"Obserwowaliśmy rynek zagraniczny, w jaki sposób działa np. koncept Amazon Go i zaczęliśmy szukać rozwiązań, aby móc wdrożyć podobną technologię w naszych sklepach. Pojawiły się rozmowy w firmie, w jaki sposób możemy dać dostęp do zakupów w Bio Family, tak aby nasi klienci mogli robić zakupy bez ograniczeń"

- opisała rzeczniczka firmy. W ciągu dnia sklep funkcjonuje w tradycyjny sposób, natomiast w nocy i niedziele niehandlowe działa sprzedaż bezobsługowa. By wejść do sklepu trzeba ściągnąć aplikację, przejść weryfikację danych i wygenerować kod QR, który otwiera drzwi do sklepu.

"Wchodzimy do sklepu, robimy zakupy, idziemy do kas samoobsługowych, skanujemy produkty, płacimy (karta, BLIK, Apple Pay lub Google Pay) i wychodzimy ze sklepu, ponownie przykładając kod QR do czytnika" - opisuje proces zakupów firma, która otworzyła na razie cztery sklepy, ale planuje dalszy rozwój.

Według Jarosława Frontczaka, analityka firmy PMR, trend wykorzystywania technologii w miejsce pracowników obsługi ze sklepów będzie się nasilał. Jego zdaniem, choć ograniczenie handlu w niedzielę sprawiło, że więcej polskich przedsiębiorców zainteresowało się nowymi możliwościami technologicznymi, nie jest to kluczowy czynnik.

"Pracownik jest coraz droższy, więc procesy automatyzujące obsługę i sprzedaż są mile widziane, bo sieciom zależy na ograniczaniu kosztów. Poza tym, dużo jest takich miejsc, gdzie nie opłaca się otwierać sklepów, np. na terenach wiejskich" - zauważył ekspert. Jak wskazał, mimo że na razie pełna automatyzacja dotyczy tylko małych sklepów, to w tej chwili nie ma już przeszkód, by najnowocześniejsze rozwiązania zastosować także w dużych placówkach.

"Testy tego typu handlu na świecie wypadają pozytywnie, a ta technologia, np. system monitorowania dużych powierzchni czy tagowanie produktów tanieje. Poza tym, nasze społeczeństwo jest coraz bogatsze, a z badań wynika, że Polacy mniej kradną w sklepach, a jeśli już, to raczej droższe produkty: ubrania, perfumy, a rzadziej podstawowe produkty żywnościowe"

- dodał Frontczak. Ocenę tę potwierdza rzeczniczka BioFamily. "Od momentu wprowadzenia całodobowego dostępu do sklepu bezobsługowego, nie zdarzyły się żadne kradzieże" - poinformowała.

Według BioFamily polscy klienci bardzo dobrze radzą też sobie z samoobsługą: w razie problemów mogą dzwonić na całodobową infolinię, a "przy kasach mamy przygotowany specjalny wózek sprzątający, na którym znajdują się niezbędne elementy, aby w razie gdyby coś się wylało lub wysypało, klient może z niego skorzystać".

Zdaniem Jarosława Frontczaka, zainteresowanie sklepami bezobsługowymi wynika m.in. z tego, że Polacy lubią nowoczesną technologię i techniczne gadżety.

"Choć w niektórych aspektach Polacy są bardzo konserwatywnymi klientami, np. wciąż chętnie kupują na bazarach, to równie chętnie korzystają z najnowszych rozwiązań: jesteśmy w czołówce wykorzystywania płatności bezstykowych, coraz częściej robimy zakupy w internecie" - wskazał ekspert.

Jak dodał, duże sieci korzystają z tego, montując obok tradycyjnych kas także kasy automatyczne, przy których klienci sami skanują produkty.

"Kasy SCO są dużym wsparciem i pozwalają na płynniejszą obsługę klientów w trakcie weekendów, godzin popołudniowych oraz szczytu sezonu. Dzięki nim po prostu kolejka jest znacząco krótsza, co pomaga budować pozytywne doświadczenia zakupowe" - wskazał Maksymilian Pawłowski, rzecznik sieci marketów budowlanych Liroy Merlin, w których działają takie kasy. Jak dodał, sieć widzi duży potencjał w rozwoju kas samoobsługowych, ale nie zamierza rezygnować z kas tradycyjnych.

"W kasie tradycyjnej zawsze możliwe jest uzyskanie dodatkowej informacji, zadania pytania lub wyrażenia swojej opinii dotyczącej zakupów, a więc elementu budowania relacji. Dla nas dział kas to nie tylko część związana z realizacją płatności, ale również z budowaniem relacji z naszymi klientami" - napisał.

W ocenie Jarosława Frontczaka właśnie ten relacyjny charakter handlu sprawia, że automaty nie zastąpią całkowicie sprzedawców.

"Jesteśmy na początku drogi ku automatyzacji handlu i ten trend będzie postępować. Automaty opanują handel w pewnych niszach, w małych miejscowościach albo w niektóre dni. Ale czy za 5 lat cały handel będzie tak wyglądał? Absolutnie nie" - podkreślił ekspert.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wybuch w Christchurch

/ twitter.com/FlatWhiteNZ

  

Awaria instalacji gazowej była przyczyną piątkowej eksplozji w nowozelandzkiej miejscowości Christchurch - poinformowała miejscowa policja. Lokalne media donoszą, że rannych zostało sześć osób, które trafiły do szpitala.

"Służby ratunkowe ewakuowały mieszkańców z okolic miejsca eksplozji, która była wynikiem awarii gazowej. Wybuch spowodowało pożar jednego z domów i ranił kilka osób"

- podała w komunikacie policja. W akcji ratunkowej brały udział cztery wozy strażackie.

Do wybuchu w dzielnicy Northwood doszło ok. godz. 10.20 czasu lokalnego (0:20 czasu polskiego). Miejscowe media donoszą, że sześć osób zostało odwiezionych do szpitala.

Miejscowa gazeta "New Zealand Herald" cytowała jednego z pracowników hotelowych w Christchurch, który mówił, że usłyszał odgłos przypominający eksplozję, a pobliskie budynki zatrzęsły się. "To było więcej niż trzęsienie ziemi, można by pomyśleć, że wybuchła bomba" - mówił gazecie pracownik hotelu.

Piątkowe wydarzenie miało miejsce cztery miesiące po zamachu terrorystycznym w Christchurch. 15 marca terrorysta Brenton Tarrant przeprowadził zamachy na dwa meczety, w wyniku czego zginęło 51 osób. Atak w Christchurch był najkrwawszym aktem terrorystycznym w historii Nowej Zelandii. W związku z atakiem policja aresztowała także trzy inne osoby - dwóch mężczyzn i jedną kobietę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl