"Nie chcemy, by nasi europejscy sojusznicy byli zespoleni z rosyjskim systemem dostaw gazu w ramach projektu Nord Stream 2, tak samo, jak nie chcemy, by USA były zależne od dostaw ropy z Wenezueli"

- mówił niedawno szef dyplomacji USA Mike Pompeo.

Stany Zjednoczone w kwestii budowy Nord Stream 2 są niezwykle stanowcze i nie boją się krytycznie opiniować działania Rosji. Tym razem głos zabrał wiceprezydent USA. I powiedział coś, co powinno dać do myślenia...

"Jeśli nasi sojusznicy staną się zależni od Rosji, to nie będziemy mogli zapewnić obrony Zachodowi"

- powiedział Mike Pence w Waszyngtonie podczas wczorajszego panelu poświęconego 70. rocznicy powstania NATO. Dodał, że Nord Stream 2 jest po prostu nie do zaakceptowania i może uczynić z Niemiec więźnia Rosji.

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1200 km dwunitkowej magistrali gazowej przez Bałtyk z Ust-Ługi w Rosji do Greifswaldu w Niemczech. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku, a w następnym roku Rosja zamierza znacznie ograniczyć przesyłanie gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy na zachód. Projektowi temu sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie, Ukraina i USA.

Przez Nord Stream 2 ma być przesyłane 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Rurociąg ma biec równolegle do uruchomionego w 2011 roku gazociągu Nord Stream. Partnerami rosyjskiego koncernu Gazprom w tym projekcie są zachodnie firmy energetyczne: austriacka OMV, niemieckie BASF-Wintershall i Uniper, francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell.