Filmik noszący tytuł „Nikifor miał córkę?” jest już dostępny na YouTubie. Ciekawie zmontowany cykl zdjęć prezentujących obrazy Nikifora poprzedzają plansze z wyjaśnieniami: „Jest rok 2003, lato w Krynicy. W Muzeum Nikifora przypadkiem poznaję panią Teresę Łabądź z domu Cebula, która oprowadzając 10-letnią wnuczkę, opisuje jej wiele dobrze mi znanych detali z życia Nikifora. Opowiada też o małych miejscowościach z okolic Nowego Sącza, które dobrze znałem z moich wędrówek szlakiem biografii Nikifora”.

Na krynickim deptaku

Mieszkająca wówczas na Śląsku pani Teresa Łabądź, która na filmie rozmawia z prof. Czesławem P. Ciapałą, z całą stanowczością twierdzi, że jest córką Nikifora, i przytacza wiele rodzinnych relacji. Mówi, że jej matka i dziadkowie, wstydząc się, jak to określiła, „dziada” z Krynicy, nie zgodzili się na żadne, nawet najmniejsze późniejsze wzmianki o Nikiforze. Poważne, szczegółowe rozważania, czy Nikifor miał dzieci, czy nie, pozostawmy zainteresowanym muzealnikom i biografom artysty, także prof. Ciapale, który przecież przy tytule swojego odkrywczego filmiku stawia wyraźny znak zapytania. Warto natomiast przy okazji pewnej sensacji, jaką wywołał ten filmowy dokument, przypomnieć postać Nikifora, a przede wszystkim jego oryginalne malarstwo.

Artysta od lat 30. ubiegłego wieku sprzedawał swoje niewielkie obrazki kuracjuszom na głównej ulicy Krynicy. Samotny, z wadą wymowy i słuchu, często głodny, żył w ogromnej biedzie. Nie miał wtedy nazwiska, które sądownie przyznane, po latach brzmiało: Nikifor Krynicki. Natomiast jakieś odnalezione dokumenty i relacje znających jego matkę ludzi mówiły, że nazywał się Epifaniusz Drowniak. Data urodzenia (rok 1895) była niepewna, zmarł zaś już jako znany w całej Polsce artysta w 1968 r.

Nikifor przed wojną żył w miejscu, gdzie stykały się liczne języki i religie. Był Łemkiem i grekokatolikiem. Znał zarówno Kościół katolicki, jak i wypełnione ikonami cerkwie. Bardzo religijny samouk, przekonany, że Bóg obdarzył go malarskim talentem, w swoich obrazkach przestrzegał przed grożącym ludziom piekłem, w innych zaś opowiadał o dostatnim życiu w niebie. Jego znajomość swoiście interpretowanego Starego i Nowego Testamentu zadziwiała wszystkich znających go bliżej ludzi.

Nikifor Matejko

Tworząc własne malowane modlitewniki (jeden został skradziony, drugi również, ale później odkupiono je do zbiorów muzealnych), podkreślał przynależność do świata świętych, świata religii. Malowanymi na ulicy obrazkami Nikifora zainteresował się na poważnie w latach 30. ukraiński malarz ze Lwowa Roman Turyn. Później zachwycili się nimi polscy malarze z Komitetu Paryskiego (kapiści). Artysta malarz i ciekawy teoretyk sztuki ksiądz Jerzy Wolff (1902–1985 r.) wówczas pisał: „Te małe obrazki są proste jak natura, jedność ich polega na tym, że najzupełniej szczerze zobaczono rzeczywistość innymi niż wszyscy oczyma”.

Nikifor namalował około 30–40 tys. niewielkich obrazków, przeważnie akwarelkami na rozmaitych skrawkach papieru. Polecał je żebraczym listem, pisanym zresztą przez obcą osobę: „Ja jestem malarz naiwny Nikifor, czyli Matejko z Krynicy. Wystawy moich obrazów pokazywane były w całej Europie i wszystkim ogromnie się podobały. Jeśli się wam nie podobają, to znaczy, że nie macie gustu”. Często podpisywał swoje obrazki jako Nikifor Matejko i sygnował taką samą pieczątką. W ten sposób nie tyle okazywał szacunek dla malarstwa Jana Matejki, ile podkreślał wartość swojej sztuki i namaszczonego przez Pana Boga talentu. Rzeczywiście kolorystycznej wrażliwości mogli Nikiforowi pozazdrościć najsławniejsi profesjonalni malarze. Dość prymitywnie umieszczane w dziwnej perspektywie rysunki wypełniał Nikifor zdumiewającym bogactwem kolorów, nadającym całości niepowtarzalny klimat i nastrój.

Malarskie cykle

Nie w pełni uświadamiany chyba talent kolorystyczny Nikifora podporządkowywany był zawsze tematowi malowanego przedstawienia. Najstarsze, pochodzące jeszcze z lat 1920–1930 dziełka malarza to dwustronne sceny religijne. Równocześnie Nikifor rozpoczął swój chyba najsłynniejszy cykl poświęcony pejzażom z fantastyczną architekturą. Inna seria przedstawia sceny we wnętrzach, przeważnie sakralnych. Po II wojnie powstały serie pejzaży miejskich, będące reminiscencją jego licznych podróży. Widzimy więc gwarne ulice, dworce kolejowe, świątynie, postacie świętych, wreszcie liczne autoportrety. Kompozycje są przeważnie centralne, ale też często asymetryczne, co przysparza tej oryginalnej sztuce osobliwego uroku.

W drugiej połowie XX w. Nikifor znalazł się pod opieką historyków sztuki i etnografów Andrzeja Banacha i Aleksandra Jackowskiego. Organizowali jego wystawy zarówno w kraju, jak i za granicą. Artystyczna sława, lepsza sytuacja bytowa i państwowa opieka nie zmieniły jednak stylu życia Nikifora. Zapraszany do wielu miejscowości, zawsze wracał do Krynicy. Zmarł w 1968 r., rok po obszernej, cieszącej się wielkim zainteresowaniem wystawie w warszawskiej Zachęcie. W roku 1995, na stulecie urodzin artysty w Krynicy przy Bulwarach Dietla otwarte zostało Muzeum Nikifora.