Komisja Europejska wszczęła wczoraj wobec Polski postępowanie o naruszenie prawa unijnego, wysyłając pismo z formalnym zawiadomieniem. Sprawa dotyczy "nowego systemu dyscyplinarnego dla sędziów". Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans podkreślił, że polski rząd w ciągu dwóch miesięcy przewidzianych na odpowiedź na rozpoczęcie procedury o naruszenie prawa UE, będzie mógł zmienić stanowisko w sprawie "reżimu dyscyplinarnego sędziów".

W rozmowie z Niezalezna.pl wiceminster sprawiedliwości Michał Wójcik podkreślił, że "to jest dopiero początek procedury i ma to kontekst bardziej polityczny".

Argumentacja, która jest podawana przez pana Timmermansa, który – wiele na to wskazuje - jest po prostu polonofobem, pokazuje, że on próbuje stosować nierówne standardy - nie ma punktu odniesienia, który jest w innych krajach UE. Przecież w pięciu krajach nie ma w ogóle KRS, a pan Timmermans mówi o tym, że "w Polsce standardy są naruszane"

- podkreślił.

Poza tym Timmermans zapomniał lub ktoś mu nie podpowiedział, że to właśnie sądownictwo dyscyplinarne jest kluczową sprawą całej reformy. To najbardziej bolało ludzi, że sądy niesprawiedliwie oceniały sędziów. Tak, jak pewna pani ze środowiska sędziów powiedziała, że "sędziowie są zupełnie nadzwyczajną kastą", to ta kastowość przekładała się też na sądownictwo dyscyplinarne, bo było ono realizowane wewnątrz tego środowiska. To była jedna z najważniejszych spraw, żeby uporządkować kwestię sądownictwa dyscyplinarnego, czyli, żeby wprowadzić taki mechanizm, żeby ludzie wreszcie poczuli, że jeżeli ktoś z sędziów popełni jakiś czyn zabroniony, to będzie tak samo sprawiedliwie potraktowany, jak każdy inny obywatel - to właśnie dlatego pojawiła się Izba Dyscyplinarna i taki był sens tej reformy w tym obszarze

- przypomniał wiceminister.

Michał Wójcik wskazał, że "sądownictwo dyscyplinarne jest wciąż realizowane przez sędziów - minister sprawiedliwości ma bardzo ograniczony wpływ na toczące się postępowania dyscyplinarne".

Sądownictwo dyscyplinarne jest poza ministrem sprawiedliwości. Minister sprawiedliwości miał jedynie wpływ na rzecznika dyscyplinarnego, ale już w całym sądownictwie dyscyplinarnym zasiadają sędziowie i oni sami się wybierają

- dodał.

W ocenie wiceszefa resortu sprawiedliwości "tutaj jest jakieś niezrozumienie przez Timmermansa tej sprawy".

Mówi o "upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości", a nie widzi, jak jest w innych krajach np. w Niemczech, gdzie politycy mają ogromny wpływ na wymiar sprawiedliwości. Ale tak, jak powiedziałem na początku, pan Timmermans daje niestety jakieś oznaki polonofoba

- zakończył wiceminister.