Morawiecki jednym zdaniem „zgasił” posłów opozycji! Wystarczyło wspomnieć o mafii VAT

premier Mateusz Morawiecki / Fot. Krystian Maj / KPRM

  

Po rozpoczęciu obrad Sejm przystąpił do debaty nad projektem ustawy o jednorazowym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów w 2019 r. Jeszcze dziś ok godz. 18:00 ma się odbyć drugie czytanie projektu. Tymczasem spore emocje towarzyszyły już samej debacie. W pewnym momencie premier zwrócił się bezpośrednio do polityków opozycji wskazując na ich hipokryzję w kontekście projektów socjalnych proponowanych przez PiS.

Dodatkową pomoc w postaci trzynastej emerytury dla każdego seniora zapowiedziano na lutowej konwencji PiS. Propozycja ta wchodzi w skład tzw. piątki plus PiS. Świadczenia mają być wypłacane wraz z majową emeryturą lub rentą. Ich kwota będzie wliczana do dochodu w rozumieniu ustawy o pomocy społecznej, o dodatkach mieszkaniowych oraz o świadczeniu wychowawczym. Świadczenie nie będzie objęte egzekucją komorniczą; będzie przysługiwało 9,72 mln osób (ok. 6,94 mln emerytów i 2,62 mln rencistów, w tym 282 tys. rencistów socjalnych). Koszt wypłaty jednorazowych świadczeń to ponad 10,7 mld zł.



W pewnej chwili premier zwrócił się bezpośrednio do polityków opozycji. Padły naprawdę mocne słowa.

Ostatnio z ogromnym smutkiem usłyszałem, jak Koalicja Europejska traktuje Emeryturę plus. Jeden z czołowych dzisiejszych przedstawicieli koalicji, który startuje z pierwszego miejsca do PE  nazwał, o zgrozo, Emeryturę plus ochłapem, kiełbasą, a nawet kiełbachą wyborczą. To są słowa, które nigdy nie powinny paść, słowa karygodne. Czy odżegnujecie się od tych słów waszego czołowego przedstawiciela? Pytam Platformę i Koalicję Europejską. Jedna z posłanek PO mówi o tym programie jako o upokorzeniu. Rozumiem, że jak cofniecie ten program, to nie będzie tego upokorzenia. Mówicie, że nasze programy, nasza piątka to pogardliwe. Mówią o tym, że to pogardliwe. Rozumiem, że cofną te programy, bo z nimi nie wiadomo nigdy. Rano, jak wstaną, to mówią, że utrzymają. Wieczorem mówią, że przytną i zmienią te programy. To dla kogo mamy prowadzić te programy? Dla mafii VAT-owskich, jak w waszych czasach? Nawet już nie możemy, bo oni siedzą w więzieniach.
- mówił premier Mateusz Morawiecki w Sejmie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, sejm.gov.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zatrważający odsetek deklarujących chęć sprzedania głosu. Socjologowie wskazują na... niski wynik

/ pixabay.com/@janeb13

  

Z opublikowanego we wtorek sondażu Filii Gallupa wynika, że „11 proc. ankietowanych dorosłych obywateli Bułgarii jest gotowych sprzedać swój głos w nadchodzących w niedzielę wyborach samorządowych”. Socjologowie zgodnie wskazują, że to względnie niski odsetek.

81 proc. ankietowanych twierdzi, że nigdy nie sprzedałoby głosu, a 8 proc. nie jest w stanie zdecydować. 

Wśród tych, którzy z pewnością udadzą się na wybory, odsetek przyznających się do gotowości sprzedaży głosu wynosi jedną dziesiątą. Spekulacją jest szacowanie, ilu w rzeczywistości jest gotowych głosować za pieniądze lub pod przymusem, gdyż nie wszyscy przyznają się do tego

- wynika z badania.

Najwyższy odsetek osób deklarujących gotowość do sprzedaży głosu występuje w najuboższych grupach ludności, w tym wśród Romów, którzy stanowią według szacunków ok. 20 proc. ludności Bułgarii.

W środowisku romskim gotowość do sprzedaży głosu wynosi ok. 40 proc. Według autorów badania gotowość ta najwyższa jest wśród młodych i, jak wskazują socjolodzy, wynika z sytuacji demograficznej i coraz silniejszej gettoizacji Romów.

Innym czynnikiem zniekształcającym wyniki wyborów jest głosowanie pod przymusem. Odnotowano je w małych miejscowościach z jednym przeważającym pracodawcą, niezależnie czy jest to przedsiębiorstwo prywatne czy samorządowe. W ostatnich latach sygnalizowano wiele przypadków, kiedy miejscowej ludności grożono zamknięciem zakładu lub niewypłaceniem pensji za „nieprawidłowe” wyniki wyborów.

Cena głosu w obecnych wyborach według Gallupa wynosi 150-200 lewów (75-100 euro). Minimalna płaca w Bułgarii obecnie to 510 lewów (255 euro).

Zjawisko kupowania głosów pojawiło się w Bułgarii zaraz po transformacji politycznej z 1989 r. Objęło romskie dzielnice i małe miejscowości. Na początku rozdawano tam żywność, a później pieniądze. W niektórych dzielnicach romskich masowo umarzano rachunki za prąd. W środowiskach romskich pojawili się tzw. dealerzy, sterujący głosowaniem. Trudno powiedzieć, czy z dużych sił politycznych są takie, które nie korzystałyby z tej praktyki.

Kilka lat temu parlament zmienił kodeks karny i wprowadził penalizację sprzedaży i kupna głosu. Obecnie każdy spot wyborczy w radiu i telewizji obowiązkowo powinien kończyć się sformułowaniem: „Kupno i sprzedaż głosu są przestępstwami”. Według socjologów w pewnym stopniu ograniczyło to skalę zjawiska, ale jest ono dalekie od zniknięcia.

Sondaż przeprowadzono wśród 796 pełnoletnich obywateli w okresie od 4 do 11 października. Głosować na określonego kandydata za pieniądze praktycznie jest gotowych ok. 600 tys. z 5,5 mln obywateli uprawnionych do głosowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl