Obchody 30. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 chce organizować w Gdańsku m.in. na Placu Solidarności grupa prezydentów największych polskich miast. W ubiegły poniedziałek w Warszawie odbyło się kolejne posiedzenie komitetu organizacyjnego jubileuszu. Dulkiewicz informowała, że od 1 do 11 czerwca w Gdańsku będzie trwało "Święto Wolności i Solidarności".

4 czerwca, o godz. 12 na gdańskim Placu Solidarności odśpiewany miał zostać hymn Polski, a także podpisana "Deklaracja Wolności i Solidarności".

"O godz. 17, w sercu Gdańska, na Drodze Królewskiej odbędzie się wiec, na którym głos zabierze Lech Wałęsa i Donald Tusk, a o godz. 20 odbędzie się koncert, na którym wystąpią głównie polskie zespoły pokazujące naszą drogę historyczną przez te ostatnich 30 lat"

- informowała tydzień temu prezydent Gdańska.

Tymczasem "Solidarność" Stoczni Gdańskiej uzyskała w ubiegłym tygodniu zgodę wojewody pomorskiego na organizację cyklicznych, całodobowych zgromadzeń na placu przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku w dniach 10 kwietnia, 3 maja, 4 czerwca, 14 sierpnia i 11 listopada, w godzinach od 6 do 22. Decyzja została wydana na okres trzech lat. Wniosek o zgodę na cykliczne zgromadzenia złożył do wojewody wiceszef stoczniowej "S" i radny PiS sejmiku pomorskiego Karol Guzikiewicz.

Wiec z Tuskiem i Wałęsą stanął więc pod znakiem zapytania. Prezydent Gdańska postanowiła jednak zacięcie walczyć o to, by wojewoda pomorski zmienił zdanie w tej kwestii. Napisała do niego list. "Zwracam się do Pana, nim osiągniemy etap, na którym kontaktować się już będą za nas jedynie prawnicy" - tak brzmi jego początek.

"Proszę o ponowne przemyślenie decyzji z 28 marca 2019 r. oddającej pl. Solidarności na trzy lata przez pięć dni w roku we władanie NSZZ Solidarność Stoczni Gdańskiej (...) Panie wojewodo, proszę zreflektować się w porę. Deklaruję wolę rozmowy, aby z szacunkiem dla wszystkich, którzy noszą w sercu wolność i solidarność, zaradzić tej kompromitującej sytuacji"

- głosi list Dulkiewicz do wojewody.

Dziś prezydent Gdańska zorganizowała briefing prasowy w tej sprawie. I użyła porównania... Dulkiewicz pokazała zdjęcia Jana Pawła II z 12 czerwca 1987 r. modlącego się samotnie pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku, podczas gdy sam plac był otoczony przez aktywistów partyjnych, odwróconych plecami do papieża.

"Czy do takich środków dzisiaj wojewoda Dariusz Drelich i jego poplecznicy chcą się odwołać? Czy tak ma wyglądać Plac Solidarności 4 czerwca? Myślę, że nie"

- mówiła Dulkiewicz.

Wiceszef stoczniowej "Solidarności" i radny PiS sejmiku pomorskiego Karol Guzikiewicz po briefingu podszedł do prezydent Gdańska i zaproponował kompromis.

"Chciałem przede wszystkim tę dłoń uścisnąć i powiedzieć tak: nie chcemy dzielić Polaków. Serdecznie panią zapraszam na 4 czerwca, wszystkich Polaków, ale chciałbym, żeby ten plac przestał dzielić, a zaczął łączyć. I myślę, że we dwójkę możemy zrobić nowe otwarcie"

- oświadczył.

"Panie Karolu, to ja do pana apeluję, żeby wycofał pan ten wniosek, który leży u wojewody"

- odparła Dulkiewicz.

"Wniosek nie był konsultowany, nikt z Prawa i Sprawiedliwości nie wiedział o tym wniosku. Wniosek jest jedynie uzgodniony z Solidarnością Regionu Gdańskiego i Komisją Krajową. I chcemy, żeby pani zrobiła krok do tyłu. Zróbmy ten Okrągły Stół tu na Targu Węglowym, gdzie zginął Paweł Adamowicz - tutaj zróbmy tę uroczystość polityczną, natomiast Plac Solidarności wyłączmy na zawsze z działalności politycznej"

- zaznaczył Guzikiewicz.

Prezydent Gdańska zaproponowała Guzikiewiczowi, aby zapoznał się z programem uroczystości 4 czerwca. Tak, tym samym z Tuskiem i Wałęsą. Dulkiewicz konsekwentnie twierdzi, że nie jest to wiec polityczny, nawet mimo obecności tych postaci.