Józef Uznański - bohater tatrzańskiej legendy

/ Jerzy Opioła [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]

  

Dziś 95. rocznica urodzin Józefa Uznańskiego. Był to sportowiec i ratownik górski, w czasie wojny żołnierz AK, wsławiony brawurowym skokiem z kolejki linowej na Kasprowy w ucieczce przed Niemcami. Jego karkołomny skok - wg pisarza i etnografa Antoniego Kroha - jest jednak tylko legendą miejską Zakopanego.

W latach 60. ubiegłego wieku - gdy wagonik kolejki linowej dojeżdżał do stacji na Kasprowym Wierchu - niemal zawsze ktoś "lepiej zorientowany", wskazując Żleb pod Palcem, wyjaśniał, że tu, podczas wojny, tatrzański kurier, uciekając przed zasadzką Gestapo, wyskoczył na nartach z jadącego wagonika. Niemcy zaczęli strzelać, spuścili psy - jednak odważnemu góralowi udało się wyjść cało z opresji. Był to Józef Uznański, znany górski ratownik.

Historia ta weszła do kanonu bohaterskich wyczynów Polaków pod niemiecką okupacją. Doczekała się nawet ekranizacji w filmie "Znicz Olimpijski" zrealizowanym w 1970 r. Występujący w scenie skoku kaskader Krzysztof Fus, przypłacił swój skok pobytem w szpitalu. Również Antoni Kroh znał tę opowieść, kiedy w 1967 r. zaczynał pracę w Muzeum Tatrzańskim. Jako świeży pracownik musiał oczywiście zapłacić frycowe.

Pewnego dnia wskazano mu mężczyznę w goprowskiej kurtce, "że to właśnie on wyskoczył z kolejki, więc żebym jako historyk wypytał go o szczegóły i opracował je naukowo" - napisał w wydanej w 2013 r. książce "Sklep potrzeb kulturalnych po remoncie". Kroh zaczepił wskazanego mężczyznę, wyłuszczył, że chciałby ustalić pewne fakty związane z jego wyczynem. "Spojrzał na mnie uważnie, podumał chwilę, sapnął, sprężył się wewnętrznie, a następnie zapytał: – Fces w kufe? – Dziękuję, nie – odpowiedziałem uprzejmie. Na tym zakończyła się rozmowa, pozostawiając zrozumiałe uczucie niedosytu" - wspomina etnograf.

W zaspokojeniu ciekawości Kroha pomocna okazała się kierowniczka działu oświatowego w Muzeum Tatrzańskim Róża Drojecka, mieszkająca w Zakopanem od 1942 r. Wyjaśniła młodszemu koledze, że: "Józek był bardzo przystojnym chłopcem i wielkim narciarskim talentem. Gdyby nie wojna, na pewno zostałby olimpijczykiem. A baby na niego leciały, jeszcze jak. Na Kasprowym Wierchu był posterunek Grenzschutzu, dowodził nim jakiś poczciwy Tyrolczyk, który miał córkę".

Opowieść Drojeckiej przypominała nieco pewien szekspirowski dramat. Tyrolczyk, zorientowawszy się w rozwoju wydarzeń, dopadł Uznańskiego na Krupówkach i odbył z nim zasadniczą rozmowę. "Powiedział, że osobiście nic do niego nie ma, nie ma też nic przeciwko Polakom, ale jest wojna; jeśli Gestapo się dowie, to dziewczyna skończy w Oświęcimiu za Rassenschande, Józka rozwalą, a jego samego wyślą na front wschodni, skąd się nie wraca. Kochasz dziewczynę, to jej nie narażaj. Skończy się wojna, róbcie sobie co chcecie, ale teraz poczekajcie. Nie ty jeden ją kochasz".

Drojecka podkreśliła, że "było to bardzo rozsądne postawienie sprawy, ale gadajże tu z młodym o rozsądku, a jeszcze w tych kwestiach". Niewiele później - gdy Tyrolczyk dowiedział się, że młodzi "kręcą nadal" - postanowił dać Uznańskiemu nauczkę. "Udał że wyjeżdża, córka zawiadomiła Józka że, jak wy to dzisiaj elegancko mówicie, dziupla wolna, próchno się wysypało. Józek wsiadł do kolejki. Tymczasem tato zaczaił się z trzema kamratami, żeby mu spuścić manto. Józek wjechał na górę, zobaczył kto na niego czeka, otworzył okno wagonika, trzymając się zewnętrznej barierki wysiadł na drugą stronę, a zanim trzej panowie obiegli budynek, przypiął narty i śmignął im przed nosem na Halę Gąsienicową do Brońci Bustryckiej. Gdyby go chcieli zastrzelić, zrobiliby to bez trudu, mieli go jak na patelni, ale nie myśleli robić mu krzywdy, tylko przepłoszyć. Oczywiście, to nie byli żadni gestapowcy, tylko grenzschutze, Tyrolczycy, zwyczajni ludzie" - opowiadała Krohowi Róża Drojecka.

Po wojnie Uznański był narciarzem i ratownikiem, brał udział w trzystu akcjach, jako pierwszy w Tatrach Polskich zjechał w szelkach Grammingera, wyszkolił Cygana pierwszego psa lawinowego. Skokiem się nie chwalił aż do momentu, gdy w Zakopanem zjawiła się delegacja francuskich ratowników górskich.

"Józek się nimi zajmował, wjeżdżali na Kasprowy, pewnie wcześniej trochę wypili. Francuzi jak to Francuzi, zadzierali nosa, że we Francji wszystko większe i lepsze, więc Józka zeźliło, chciał im nosa utrzeć, opowiedział o tym skoku do żlebu"

- relacjonuje opowieść Drojeckiej autor "Sklepu potrzeb kulturalnych…". "Francuzów zatkało, kazali sobie powtórzyć, napstrykali zdjęć, a potem w jakiejś francuskiej gazecie ukazał się wielki artykuł o Józku i jego bohaterskim wyczynie, związek byłych Maquis (członków francuskiego ruchu oporu) dał mu jakąś honorową odznakę" - wspominała Drojecka.

"Jak się nasi podskakiewicze dowiedzieli, że mają w Zakopanem takiego bohatera, zaczęli na wyprzódki o nim wypisywać coraz to nowe dyrdymały, poszło jak lawina, niepodobna było się wycofać, bo trzeba by odesłać Francuzom order, a to już byłaby gruba kompromitacja"

- wyjaśniła rozwój legendy. "Teraz Józek jest bohaterem narodowym, nie ma innego wyjścia, udziela wywiadów, ale jak go zaczepi o ten skok zakopiańczyk, to się denerwuje. Wziął cię za miejscowego, powinieneś się cieszyć. Myślał, że znasz całą prawdę i sobie z niego dworujesz" - podsumowała krótką rozprawę Uznańskiego z Krohem.

Autor "Sklepu potrzeb kulturalnych w remoncie" uściśla jeszcze jeden element historii. Uznański nie był kurierem tatrzańskim - przenoszącym dokumenty i przeprowadzającym ważnych ludzi z okupowanego kraju na Węgry. Sam "mówił o sobie, że był łącznikiem, nie kurierem". Potwierdza to również opracowanie znawcy zagadnienia Wincentego Galicy. Nie można jednak odmówić Uznańskiemu odwagi i brawury - w Sylwestra 1944 r. wspólnie z innym żołnierzem AK Janem Krupskim, wtargnęli na odbywający się w Murowańcu niemiecki bal, by odśpiewać tam dwie zwrotki "Mazurka Dąbrowskiego".

Po wojnie schwytało go NKWD, ale udało mu się uciec. Wrócił do Zakopanego w 1952 r., ukrywał się jeszcze przez następne dwa lata. Od 1957 r. był ratownikiem tatrzańskim, taternikiem, członkiem Klubu Wysokogórskiego w Zakopanem, instruktorem narciarskim PZN, a i przewodnikiem tatrzańskim. Józef Uznański zmarł 20 lutego 2012 roku. Miał 87 lat.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezależna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kulisy badań na terenie Westerplatte. „Odnajdywane są kolejne szczątki”

Westerplatte - teren Wojskowej Skladnicy Tranzytowej z 1939 r. / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Na terenie budowy Muzeum Westerplatte odnajdywane są kolejne szczątki obrońców z 1939 roku. W programie Doroty Kani „Koniec systemu” wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin ujawnił informacje na temat kolejnego odkrycia.

Prezydent Andrzej Duda 1 sierpnia 2019 roku podpisał „Ustawę z dnia 19 lipca 2019 r. o inwestycjach w zakresie budowy Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 – Oddziału Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku”. Jej celem jest usprawnienie budowy plenerowego Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Specustawa określiła m.in. inwestycje w zakresie budowy placówki, w tym roboty budowlane, dostawy lub usługi z tym związane, a także jego lokalizację na terenie obejmującym obszar położony na półwyspie Westerplatte w Gdańsku. Wymieniono w niej konkretne działki lokalizacji placówki leżące w granicach administracyjnych miasta Gdańska w obrębie geodezyjnym nr 062 (to teren, gdzie co roku odbywają się uroczystości upamiętniające wybuch II wojny światowej). Grunty na półwyspie Westerplatte należą do kilkunastu właścicieli – są wśród nich m.in. Straż Graniczna, a także prywatne i państwowe firmy. Jednak większość terenu, na którym w okresie międzywojennym działała Wojskowa Składnica Tranzytowa, należy dziś do miasta Gdańsk. Jest to około 9 ha na półwyspie, na którym to terenie znajdują się relikty budowli obronnych stanowiących niegdyś elementy składnicy, a także wzgórze z pomnikiem Obrońców Wybrzeża.

Byliśmy zaskoczeni tym odkryciem. Badania rozpoczęły się już trzy lata temu. Te badania były punktowe, obejmowały tereny, jak zbombardowana wartownia nr 5 czy stare koszary. Wydobyliśmy ponad 50 tys. artefaktów, z których 12 tys. nadaje się na wystawę w muzeum. Teraz we wrześniu weszliśmy na teren, gdzie Niemcy pochowali polskich żołnierzy broniących Westerplatte – ponoć oni ich ekshumowali w styczniu 1940 roku [...] Te ekshumacje prawdopodobnie były wykonywane bardzo powierzchownie. Udowodniliśmy, że warto było te badania w tym miejscu przeprowadzić, bo wydarzyła się rzecz sensacyjna! Odkryliśmy polskich żołnierzy broniących Westerplatte po 80. latach spoczywających w sposób nieuporządkowany w tych dołach tymczasowego pochówku. Mamy ich na pewno trzech, szczątki są dobrze zachowane – szkielet z fragmentami umundurowania z pewnością polskiego żołnierza
- tłumaczy wiceminister Sellin.  
 
Wiceszef resortu kultury i dziedzictwa narodowego ujawnił również więcej szczegółów na temat szczątków, które udało się wydobyć.

Pewność mamy praktycznie we wszystkich trzech przypadkach, bo te pierwsze szczątki, które pokazaliśmy zachowano niestety od pasa w górę, to są szczątki z pewność żołnierza z wartowni nr 5. Antropolodzy wstępnie ocenili, że jest to mężczyzna w wieku 33-34 lat, a tyle lat miał żołnierz o nazwisku Pecelt, który był dowódcą tej wartowni. Pozostali, którzy zginęli w tej wartowni to byli młodzi chłopcy. Będziemy próbowali oczywiście zidentyfikować ich na podstawie badań DNA i przypisać do tych szczątków konkretne nazwiska. Myślę, że czeka nas w przyszłości bardzo wyjątkowa uroczystość pochówku po ponad 80 latach żołnierzy z Westerplatte.
- tłumaczył Jarosław Sellin.

Wiceminister na antenie Telewizji Republika ujawnił również, że odkryto kolejne – czwarte już szczątki!
 
Odnosząc się do licznych ataków ze strony władz Gdańska wiceminister Sellin powiedział:
 
W retoryce władz Gdańska od wielu lat używa się sformułowania rząd PiS-owski, a nie rząd polski więc każde nasze działanie jest okazją do konfrontacji o charakterze politycznym – nawet w tak dobrej sprawie jak Westerplatte. [...] Muzeum Westerplatte przestało istnieć po latach naszych rządów na rzecz innego projektu, który Donald Tusk z zaprzyjaźnionymi politykami wymyślił – Muzeum II wojny światowej
- mówił Sellin.

Heroiczna obrona

Polska składnica wojskowa na Westerplatte zaczęła funkcjonować w 1926 roku. Zanim do tego doszło, przebudowano obiekty, które od XIX wieku służyły kuracjuszom wypoczywającym na terenie półwyspu, oraz wybudowano dodatkowe magazyny i linię kolejową. W latach 30. system obronny na Westerplatte został rozbudowany. Powstało wówczas m.in. pięć wartowni oraz nowoczesny budynek koszar. 1 września 1939 roku o godzinie 4.48 Westerplatte zaatakował wystrzałami niemiecki pancernik Schleswig-Holstein. Oddziały polskie przez siedem dni broniły placówki przed atakami z morza, lądu i powietrza. Według różnych źródeł, gdy wybuchły walki, w polskiej składnicy przebywało 210–240 Polaków. Poległo co najmniej 15 polskich żołnierzy, około 30 zostało rannych. Liczbę zabitych po stronie niemieckiej szacuje się na 50 żołnierzy, rannych – na około 120.

Odkrycie sprzed lat
W 1963 roku podczas poszerzania kanału portowego na Westerplatte natrafiono na ludzkie szczątki. Wyłącznie na podstawie wyposażenia, które się przy nich znajdowało, zidentyfikowano je jako ciało kaprala Andrzeja Kowalczyka. Żyjący obrońcy Westerplatte rozpoznali harmonijkę ustną i mundur należący do kaprala Kowalczyka; znaleziono przy nim także granaty i naboje polskiej produkcji. Zwłoki zostały pochowane na cmentarzyku na Westerplatte; w 1971 roku złożono tam także szczątki dowódcy palcówki z 1939 roku – majora Henryka Sucharskiego, które zostały ekshumowane we Włoszech i przewiezione do Polski. 1 września 1971 roku urnę z prochami udekorowano Krzyżem Komandorskim Orderu Wojennego Virtuti Militari i złożono na Westerplatte. Pozostałe groby w formie krzyży mają charakter symboliczny, ponieważ ciała obrońców Westerplatte w czasie niemieckiej okupacji zostały przeniesione na cmentarz na gdańskiej Zaspie.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl