„Możemy potwierdzić, że funkcjonariusze policyjnej jednostki do spraw cudzoziemców wczoraj (tzn. w środę) w porcie lotniczym im. Vaclava Havla w Pradze na podstawie europejskiego nakazu aresztowania wydanego przez wiedeński Krajowy Urząd Ochrony Konstytucji i Zwalczania Terroryzmu zatrzymali krótko po przylocie do Republiki Czeskiej dwóch cudzoziemców”

- oświadczyła agencji CTK rzeczniczka prezydium (komendy głównej) czeskiej policji Eva Kropaczova. Poinformowała, że zatrzymani przebywają w areszcie, a o ich ekstradycji do Austrii zadecyduje sąd.

Jako pierwszy fakt aresztowania w Pradze domniemanych wspólników Kasera A. ujawnił dziś austriacki minister spraw wewnętrznych Herbert Kickl. Według niego tworzyli oni wraz z Irakijczykiem „komórkę terrorystyczną”.

Zatrzymany w poniedziałek w swym wiedeńskim mieszkaniu 42-letni Kaser A. przebywał od 2012 roku w Austrii jako uchodźca wraz z żoną i pięciorgiem dzieci. Prokuratura zarzuca mu, że 7 października ubiegłego roku w miejscowości Allersberg w Bawarii w zamiarze spowodowania katastrofy kolejowej rozciągnął stalową linkę w poprzek dwutorowej magistrali łączącej Monachium z Norymbergą. Jednak pociąg Intercity zerwał umocowaną na słupach trakcyjnych linkę i został tylko lekko uszkodzony.

Według śledczych podobnego zamachu usiłował dokonać 23 grudnia w dzielnicy Berlina Karlshorst, gdzie została uszkodzona trakcja kolejowa. W obu przypadkach na miejscu czynu znaleziono pisma w języku arabskim i flagę Państwa Islamskiego. Policja potraktowała to jako wskazówkę, że za każdym razem sprawcą była ta sama osoba.

Jak podał austriacki dziennik „Kronen-Zeitung”, Kaser A. podejrzany jest również o zrzucenie 19 lutego bieżącego roku ciężkich płyt betonowych i chodnikowych oraz opony samochodowej na tory kolejowe między Dortmundem a Muenster w Nadrenii Północnej-Westfalii. Przy forsowaniu tej przeszkody został uszkodzony pociąg osobowy, ale żadnych ofiar w ludziach nie było.

Również 42-letnia żona Kasera A. została w środę aresztowana pod zarzutem pomocnictwa w czynach męża. Według broniącego Irakijczyka adwokata Wolfganga Blaschitza, jego klient oświadczył austriackim śledczym, że działał w pojedynkę. Zaprzeczył, by kierował się motywacją terrorystyczną, i zaznaczył, że zamachy miały być politycznym przesłaniem dla niemieckiego rządu.

Niemiecki dziennik „Bild” ustalił, że Kaser A., który w Iraku służył przez 15 lat w wojsku, był w Wiedniu zatrudniony w agencji ochrony. Miał opinię fanatycznego zwolennika Państwa Islamskiego i obalonego irackiego dyktatora Saddama Husajna.

Austriacka prokuratura postawiła Kaserowi A. zarzuty terrorystycznego czynu usiłowania zabójstwa, terrorystycznego czynu ciężkiego uszkodzenia mienia, uczestnictwa w spisku terrorystycznym oraz członkostwa w organizacji przestępczej. Według niej, śmierci niewinnych osób dało się uniknąć tylko dzięki brakom wiedzy technicznej sprawcy. Maksymalną karą za zarzucane mu przestępstwa jest dożywotnie pozbawienie wolności.