Borrell, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, w trakcie nagrywanej w Madrycie rozmowy wyszedł ze studia, ale powrócił po rozmowach ze swoimi doradcami.

Złość szefa hiszpańskiej dyplomacji wywołały pytania niemieckiego dziennikarza sugerujące, że władze w Madrycie prowadzą wobec katalońskich separatystów politykę represji. Prowadzący wywiad powiedział m.in., że podczas zorganizowanego bez zgody Madrytu referendum niepodległościowego w Katalonii w 2017 roku policja biła tam „nawet starsze kobiety”.

W wywiadzie Borrell tłumaczył, że zablokowanie plebiscytu było konieczne z powodu zagrożenia dla integralności terytorialnej kraju. Odrzucił też zarzuty dziennikarza dotyczące upolitycznienia procesu przeciwko organizatorom katalońskiego referendum.

- Dochodzę do wniosku, że pan nic nie wie na ten temat. (…) Zamiast rozmawiać ze mną prowadzi pan przesłuchanie. (…) W Hiszpanii sędziowie są niezależni

- powiedział zdenerwowany Borrell.

Szef MSZ w emocjonalny sposób odrzucił słowa dziennikarza DW, kóry powiedział, że według jednego z przeprowadzonych w Hiszpanii sondaży 70 proc. Hiszpanów chciałoby reformy konstytucji. Szef hiszpańskiej dyplomacji przerwał wywiad, mówiąc: - Proszę przestać. Kłamiecie!.

Niemcy stały się stroną w konflikcie Madrytu z katalońskimi separatystami po zatrzymaniu w północnych Niemczech byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta, poszukiwanego przez hiszpańskie organy ścigania.

W marcu 2018 roku Puigdemont w drodze z Finlandii, gdzie promował kataloński separatyzm, został ujęty przez niemiecką policję na podstawie wydanego wcześniej przez Hiszpanię Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA). Cztery miesiące później wyższy sąd krajowy w niemieckim Szlezwiku-Holsztynie uznał za niedopuszczalną ekstradycję Puigdemonta w związku z zarzutami dotyczącymi rebelii. Niebawem Madryt wycofał ENA wobec Puigdemonta, a ten powrócił do Belgii.

Od 12 lutego bieżącego roku przed Sądem Najwyższym w Madrycie prowadzony jest proces 12 separatystów, w tym dziewięciu ministrów byłego rządu Puigdemonta, oskarżonych o zorganizowanie nielegalnego plebiscytu w Katalonii. W procesie tym zeznawali już jako świadek m.in. były premier Hiszpanii Mariano Rajoy oraz była wicepremier Soraya Saenz de Santamaria.