Opera niczym "Gra o tron"? Czemu nie!

Operowa "Walkiria" niczym "Gra o tron" / fot.nazywowkinach.pl

  

Miłośnicy opery w Polsce będą mogli obejrzeć w sobotę spektakl „Walkirii” Richarda Wagnera transmitowany do kin z nowojorskiej Metropolitan Opera . Odtwórczyni głównej roli Christine Goerke w rozmowie z Polską Agencją Prasową porównała przedstawienie do serialu telewizyjnego „Gra o Tron”.

Muszę powiedzieć, że to naprawdę świetna zabawa. A jeśli oglądasz "Grę o tron", na pewno ci się to spodoba

 – powiedziała Goerke, amerykańska sopranistka dramatyczna odtwarzająca Brunhildę. New York Times nazwał jej rolę tryumfalnym powrotem.

„Walkiria” jest drugą częścią tetralogii Wagnera „Pierścień Nibelunga”. Met przedstawia ją jako ekscytującą opowieść o pasji, buncie, zemście i zabójstwie. Udział w niej biorą bogowie, herosi oraz nadprzyrodzone istoty. Ludzie w rozgrywkach tych pierwszych są tylko jakby pionkami. Inscenizacja cyklu („Złoto Renu”, „Walkiria” „Zygfryd”, „Zmierzch Bogów”) jest wznowieniem produkcji Roberta Lepage prezentowanej w latach 2010-12. Akcja toczy się z zachowaniem tej samej scenografii zwanej „maszyną” zdominowanej przez ogromne obrotowe elementy przypominające klawisze fortepianu. Zmienił się dyrygent, a także obsada.

To jest coś, o czym marzyłam w wieku 27 lat, kiedy śpiewałam w Met Trzecią Nornę w "Zmierzchu bogów". Pamiętam zejście ze sceny po scenie Norn. Stałam w kulisach. To była Jane Eaglen (sopran dramatyczny). Pomyślałam sobie: „kiedyś, proszę, proszę, proszę… A teraz nadszedł tutaj ten dzień. Zaśpiewać w Met to zawsze zaszczyt. Ale lista pań, w tym Birgit Nilsson, które miały zaszczyt śpiewać Brunnhildę na tej scenie jest dość krótka. Mam nawet wrażenie, że nie zasłużyłam na to, by do nich dołączyć

 – powiedziała Goerke.

Praca z Evą Marią Westbroek (sopran w roli Zyglindy) przysporzyła mi ogromnie wiele radości. Poza tym, że jest ona cudowną śpiewaczką, jest wspaniałą koleżanką i aktorką, potrafi rozweselać na każdym kroku. Jestem bardzo szczęśliwa, że wreszcie mogę z nią pracować. Po raz pierwszy współpracuję z maestro (Philippe)Jordanem i nie potrafię nawet wyrazić, jaka to wielka przyjemność. Jest świetnym muzykiem, cały czas obserwuje scenę. Dzięki temu czujemy się całkiem bezpiecznie, a kiedy czujemy się bezpiecznie rodzi się szansa na tworzenie sztuki

– oceniła.

Goerke zapewniła, że bardzo lubi postać Brunnhildy. Dostrzegła w niej pełnię człowieczeństwa, zanim jeszcze z nakazu rozgniewanego ojca stała się zwykłym śmiertelnikiem. Władca bogów Wotan (bas-baryton Greer Grimsley) skazał ją na to za sprzeciwienie się jego woli.

Znajduję wiele z siebie w tej postaci, co czyni ją wspaniałą do odtwarzania, ale też trudno ją zaakceptować. Mam w sobie jej upór, widzę, jak szybko się gniewa tak jak jej ojciec, a czasem jak ja. Widzę jej przytłaczające pragnienie robienia tego co dobre, nie zawsze wiedząc, jak najlepiej to zrobić

– wyjaśniła.

Goerke ma już za sobą rolę Brunnhildy w innych częściach „Pierścienia Nibelungów”. Po raz pierwszy jednak, wystąpi w całym cyklu jak sobie niegdyś życzył Wagner. Zdaniem śpiewaczki największym wyzwaniem jest wytrwałość i wytrzymałość. Żąda tego od śpiewaka każda z części tetralogii, choć w inny sposób niezależnie od tego czy łączy się to z tessiturą lub fizycznymi i dramaturgicznymi wymogami.

Jedną z pierwszych rzeczy, które sprawdzam w każdym teatrze to akustyka, sposób, w jaki dźwięk rozchodzi się po teatrze. Kiedy już są ustawione dekoracje chcę się przekonać czy twarda jest ich powierzchnia, czy duża jest przestrzeń, jak daleko będę w głębi sceny

– wyjaśniła sopranistka. Jej zdaniem scenografia w przedstawieniu Met służy za muszlę akustyczną, co jest istotne w wielkich operach Wagnera; w dużej mierze pomaga śpiewakom.

„Pierścień Nibelunga” nieczęsto gości na scenach operowych. Wiąże się to z trudnymi wyzwaniami jakie stawia przed solistami. Śpiewacy wagnerowscy - a zwłaszcza wielkie wagnerowskie soprany - są zdaniem krytyków nieliczni. W każdym pokoleniu pojawia się ledwie kilka sopranów zdolnych sprostać precyzji wykonania wysokich nut i wymaganemu artyzmowi. W nowojorskiej „Walkirii” występują także mezzosopran Janie Barton (Fryka), tenor Stuart Skelton (Zygmunt) oraz bas Gunther Groissbock (Hunding).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Uderzył wolontariusza prezydenta Dudy, zabrał listę poparcia i ukrył. Teraz usłyszał zarzuty!

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

52-letni Wiesław K. w Prokuraturze Rejonowej w Miastku usłyszał zarzut stosowania przemocy wobec 60-letniego Mariusza T., któremu przeszkodził w zbieraniu podpisów pod listą poparcia dla kandydata na prezydenta RP Andrzeja Dudy. Listę zabrał i ukrył w swoim mieszkaniu. Podejrzanemu grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

O przedstawieniu zarzutów Wiesławowi K. poinformował  prokurator rejonowy w Miastku Michał Krzemianowski.

"Wiesławowi K. zarzucono, że 22 lutego w Miastku stosował przemoc wobec Mariusza T. polegającą na uderzeniu pięścią w brzuch i szarpaniu w celu zmuszania go do zaniechania zbierania podpisów od osób popierających kandydata na prezydenta RP, przeszkadzając tym samym w sporządzaniu dokumentów wyborczych. Następnie zabrał Mariuszowi T. i ukrył w swoim mieszkaniu teczkę z listą zawierającą dane osobowe i podpisy osób popierających kandydata na prezydenta RP stanowiące dokumenty wyborcze. To przestępstwo z art. 249 p. 4 w zbiegu z art. 248 par. 3 kk i w zbiegu z art. 191 par. 1 kk w związku z art. 11 kk"

– powiedział prok. Krzemianowski.

Podejrzanemu grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Prokurator zastosował wobec Wiesława K. środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazał mu kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż 10 m oraz poręczenie majątkowe w kwocie 1000 zł.

Do zdarzenia doszło w sobotę w Miastku (Pomorskie). Policja informację o nim otrzymała przed godz. 20.

60-letni Mariusz T. zbierał podpisy na liście poparcia dla kandydata na prezydenta, na urzędującego Andrzeja Dudę. Według ustaleń policji podszedł do klatki schodowej jednego z bloków. Zadzwonił domofonem i mówił, że zbiera podpisy. Wiesław K., jeden z lokatorów, powiedział, że nie udzieli poparcia. Zszedł do zbierającego podpisy i perswadował, że w tym miejscu nie można zbierać podpisów, że, jego zdaniem, to niezgodne z przepisami. Po wymianie zdań mężczyzna uderzył 60-latka w brzuch i zabrał teczkę z listą poparcia, którą później policja znalazła w jego mieszkaniu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts