"Miłość i Miłosierdzie" od piątku w kinach!

Kadr z filmu "Miłość i Miłosierdzie" / fot. mat.pras.

  

Opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie Kowalskiej, która przekazała światu orędzie o Bożym Miłosierdziu, stała się kanwą filmu "Miłość i miłosierdzie" w reżyserii Michała Kondrata. Premiera filmu odbyła się w środę w warszawskiej Kinotece.

Chciałbym podziękować Panu Bogu, że pozwolił nam skończyć ten film, mimo wielu trudności, które napotykaliśmy. Chciałabym podziękować wszystkim tym osobom, dzięki którym też by ten film nie powstał i które wierzę, że też opatrznościowo stanęły na drodze mojej i tego filmu

 - powiedział na premierze reżyser.

W jego ocenie, ten film jest "potrzebny na te czasy".

Dzisiaj, kiedy mamy dużo oceniania, dużo hejtu, złych emocji potrzebujemy tego, co chce nam dać Pan Jezus, czyli miłości i miłosierdzia. Mam nadzieję, że ten film, podobnie jak "Dzienniczek" siostry Faustyny, który przemienia serca ludzi na całym świecie, i którym w jakiś sposób też się inspirowaliśmy, że to wszystko będzie pomagało nam przemieniać się i sprawiać, że ten świat będzie lepszy

 - powiedział Kondrat.

W rolę siostry Faustyny Kowalskiej wciela się Kamila Kamińska (rocznik 1988). Jak mówiła, w trakcie przygotowań do roli najważniejsza była dla niej "relacja Faustyny i Jezusa". Dodała, że nie czuła się obciążona tym, że ma zagrać postać, o której każdy ma jakieś wyobrażenie. "Wiedziałam, że istnieje jakiś wizerunek Faustyny, wiedziałam, że Dorota Segda ("Faustyna", 1994 r.) zagrała taką postać, ale nie czułam związanego z tym ciężaru, ale wyzwanie, żeby zrobić to po naszemu, bo to nie jest tylko moja rola" - podkreśliła.

Wskazała, że w filmie "najważniejsze są dodatkowe historie np. świadectwa ludzi, którzy doświadczyli miłosierdzia". W filmie występują także Maciej Małysa, Janusz Chabior, Piotr Cyrwus i Jacek Borkowski. Film został wyprodukowany przez Fundację Filmową im. św. Maksymiliana Kolbe w koprodukcji z TVP. Premiera filmu objęta była patronatem prezydenta Andrzeja Dudy.

Siostra Faustyna Kowalska pochodziła z ubogiej wielodzietnej rodziny rolników ze wsi Głogowiec. Ukończyła tylko trzy klasy szkoły podstawowej i w wieku 16 lat zaczęła pracować jako pomoc domowa. 1 sierpnia 1925 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ul. Żytniej, a 30 kwietnia 1926 roku w czasie ceremonii obłóczyn otrzymała imię Maria Faustyna. W zakonie pracowała w kuchni, ogrodzie, piekarni i przy furcie. Przebywała w kilku domach zgromadzenia, najdłużej w Płocku, Wilnie i Krakowie.

W 1934 r. zaczęła pisać "Dzienniczek", w którym opisała swoje życie duchowe oraz orędzie o Miłosierdziu Bożym, z którym Jezus wysłał ją do całego świata. Zapisała, że 22 lutego 1931 r. w Płocku objawił jej się Pan Jezus, który polecił jej, by szerzyła kult Miłosierdzia Bożego i by postarała się o namalowanie obrazu z podpisem "Jezu, ufam Tobie". Obraz ten powstał dzięki pomocy spowiednika s. Faustyny - ks. Michała Sopoćki – namalował go w Wilnie Eugeniusz Kazimirowski. W łagiewnickim sanktuarium znajduje się inny słynący łaskami obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany przez Adolfa Hyłę. Malarz przekazał go klasztorowi jako wotum dziękczynne za ocalenie rodziny w czasie II wojenny światowej.

Osiem miesięcy życia - od grudnia 1936 do marca 1937 i cztery miesiące w 1938 r. - s. Faustyna spędziła w szpitalu na krakowskim Prądniku – wówczas były to Miejskie Zakłady Sanitarne, dziś Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II. Chorowała na gruźlicę płuc i przewodu pokarmowego. Do klasztoru powróciła 17 września 1938 r. – zmarła 5 października 1938 r. w krakowskich Łagiewnikach. Miała zaledwie 33 lata, 13 spędziła w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

W kwietniu 1993 r. Jana Paweł II zaliczył s. Faustynę do grona błogosławionych, a 30 kwietnia 2000 r. kanonizował ją. Jej "Dzienniczek" od pierwszego oficjalnego wydania w 1981 r. został przełożony na kilkadziesiąt języków, a sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odwiedza rocznie 2 mln pielgrzymów. Film "Miłość i miłosierdzie" będzie można oglądać od piątku w kinach. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

MOCNE! „Korzenie sitw akademickich sięgają stalinizmu. Do dziś wrogów eliminują bezwzględnie”

kadr z programu "Wywiad z chuliganem" Piotra Lisiewicza / fot. Telewizja Republika

  

Tak mocno o akademickich sitwach nie mówił jeszcze nikt! – Na uniwersytetach nie było mowy o rozliczeniu z komunizmem. Odwrotnie, u progu transformacji uniwersytety oczyszczono z nonkonformistów. Nowe kadry rekrutowane są od bardzo wielu lat na bazie „ustawianych” konkursów. I ta rekrutacja dokonuje się nie z powodów merytorycznych, a genetycznych i towarzyskich – mówi dr Józef Wieczorek, autor bloga akademickiego nonkonformisty. ZOBACZ ROZMOWĘ, KTÓRA OTWIERA OCZY! (FILM).

Ta rozmowa powinna wstrząsnąć wszystkimi, którzy decydują o stanie polskiej nauki. Dr Józef Wieczorek, geolog wyrzucony w 1986 r. Uniwersytetu Jagiellońskiego z powodu „negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką”, wie o patologiach na polskich uczelniach więcej niż ktokolwiek inny w Polsce. Jest on autorem bloga akademickiego nonkonformisty, a także blogów poświęconych mobbingowi na uczelniach oraz lustracji – „Lustro nauki”.

Sprawa zawieszenia prof. Aleksandra Nalaskowskiego przez władze Uniwersytetu Toruńskiego za felieton o LGBT, to wierzchołek góry lodowej. Wcześniej rektor Uniwersytetu Poznańskiego Andrzej Lesicki oficjalnie potępił abp Marka Jędraszewskiego, b. wykładowcę tej uczelni. Co najbardziej szokujące, poparcie dla stanowiska Lesickiego ogłosiła Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Jej prezydium decyzję podjęło JEDNOGŁOŚNIE.

Kto naprawdę rządzi na polskich uniwersytetach?

Dlaczego mówi się o czystce na uczelniach w stanie wojennym, a milczy się o ważniejszej czystce z roku 1986, która stworzyła podwaliny pod obecny akademicki establishment?

Jak dyktatura tego establishmentu szkodzi krytyce naukowej, przez co polskie uczelnie zajmują katastrofalne miejsca w światowych rankingach?

Dlaczego uniwersytety budują setki olbrzymich budynków, a w żaden sposób nie przekłada się na poziom polskiej nauki?

Jak ustawia się konkursy na uczelniane stanowiska?

Jak niszczeni są ci, którzy ujawniają plagiaty ważnych osób?

Jak mobbingowani są doktoranci?

Jak to możliwe, że w 2019 r. historycy boją się pisać nawet o czasach stalinowskich, jeśli dotyczy to osób zatrudnionych na ich uniwersytecie?

Cała rozmowa w programie Piotra Lisiewicza „Wywiad z chuliganem” poniżej:
 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Radio Poznań

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl