Anna Dymna: "Gdyby nie teatr, nie poradziłabym sobie"

Anna Dymna / fot. YouTube/mat.pras.

  

Mam taki sam stosunek do teatru, jaki miałam 50 lat temu – mówi PAP Anna Dymna, która 50 lat temu, 27 marca 1969 r., debiutowała jako aktorka na deskach Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie. Dymna zagrała wówczas role Isi i Chochoła w „Weselu” w reż. Lidii Zamkow.

W chwili debiutu słynna dziś aktorka była studentką I roku Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. L. Solskiego w Krakowie. Podczas środowej rozmowy z Polską Agencją Prasową Dymna wyznała, że w nocy przyśniła się jej scena, którą grała 50 lat temu. Aktorka doskonale pamięta słowa, które mówiła na scenie.

Pierwsze moje zdanie na scenie w profesjonalnym teatrze padło właśnie 27 marca, w Dzień Teatru, w 1969 r., i brzmiało: "Mnie się nie chce spać pokil bedom grać, a tamte dziecka śpiom, niech se lezom tak jak som". Tak powiedziała Isia do mamy

 – wspominała Dymna.

Jak wyznała, po latach zdała sobie sprawę, że słowa Isi „Mnie się nie chce spać pokil bedom grać” stały się jej hasłem na całe życie.

Trzymałam się tego hasła, że "póki będą grać, to mi się nie będzie chciało spać”

– mówiła.

Mam taki sam stosunek do teatru, jaki miałam 50 lat temu. Nic się nie zmieniło. Tak samo go kocham. Może mam mniej sił, ale mam dużo więcej radości. Z taką samą radością włażę na scenę

 – powiedziała.

W jej odczuciu to właśnie dzięki teatrowi, „którego rytmem żyje od 50 lat, któremu jest wierna”, przeżyła najpiękniejsze chwile w życiu. „Mimo najgorszych stresów, wypadków, pożaru, ja wchodziłam na scenę, malowałam się i wchodziłam w mój świat teatralny, który co prawda jest wykańczający nerwowo, ale to jest odpoczynek od rzeczywistości” – powiedziała wskazując, że teatr jest dla niej „gabinetem terapeutycznym”.

Gdyby nie teatr, to prawdopodobnie nie byłoby mnie już, nie poradziłabym sobie

 – wyznała.

Swoje życie Anna Dymna porównała do podróży po niezwykłych planetach, na które zabierali ją różni reżyserzy.

Aktorstwo to najpiękniejszy zawód świata, jeśli się go poważnie traktuje

– powiedziała. Jak dodała, aktor podróżuje w głąb innego człowieka, stara się go zrozumieć, a takiego zrozumienia drugiej osoby - jak oceniła - nie nauczają nawet mistrzowie.

Pół wieku. Teraz mogę wyluzować, bo mam pół wieku za sobą i teraz kolejne pół wieku mogę żyć spokojniej

 – podsumowała aktorka.

Anna Dymna urodziła się 20 lipca 1951 r. w Legnicy, jako Anna Dziadyk. W 1973 r. ukończyła PWST w Krakowie. W tym samym roku związała się z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, w którym pracuje do dziś. Dymna zyskała opinię jednej z najpiękniejszych polskich aktorek i podbiła serca męskiej widowni. Pracowała z najwybitniejszymi reżyserami, m.in. z Andrzejem Wajdą, Konradem Swinarskim, Jerzym Jarockim, Jerzym Grzegorzewskim, Jerzym Hoffmanem, Kazimierzem Kutzem.

Aktorka mówi, że teatr jest jej największą pasją. W Starym Teatrze w Krakowie wystąpiła m.in. w "Dziesięciu portretach z czajką w tle" wg Antoniego Czechowa (reż. J. Grzegorzewski, jako Nina Zarieczna), "Zwierzeniach clowna" Heinricha Bolla (reż. M. Grąbka, jako Maria Derkum), "Republice marzeń" Brunona Schulza (reż. R. Zioło, jako Adela). W "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego występowała też jako Gospodyni (reż. Andrzej Wajda) i jako Radczyni (reż. Jan Klata).

Widzowie znają Dymną także z ról filmowych i telewizyjnych - grała Anię Pawlakównę ("Nie ma mocnych", "Kochaj albo rzuć", reż. Sylwester Chęciński) i Barbarę Radziwiłłównę w filmie Janusza Majewskiego. W dorobku Dymna ma też m.in. role w filmach: "Dolina Issy" (reż. T. Konwicki), "Dama kameliowa" (reż. J. Antczak), "Śmierć jak kromka chleba" (reż. K. Kutz), "Pestka" (reż. K. Janda), "Wiedźmin" (reż. M. Brodzki), "Stara baśń" (reż. J. Hoffman) i "Skazany na bluesa" (reż. J. Kidawa-Błoński); w serialach "Mistrz i Małgorzata" Macieja Wojtyszki, "Siedlisko" Janusza Majewskiego.

Artystka od lat angażuje się w działania na rzecz potrzebujących wsparcia. W 2003 r. założyła w Krakowie Fundację "Mimo Wszystko", która pomaga osobom chorym i niepełnosprawnym z całej Polski. Jest laureatką licznych nagród, otrzymała też m.in. tytuł Mistrza Mowy Polskiej

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Samorządowcy i urzędnicy na kwarantannie

/ By Yanek / fotopolska.eu, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=22313631

  

- W budynku Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku wykonana została dekontaminacja. Urzędnicy mogą jutro wrócić do pracy. W kwarantannie pozostaje 47 pracowników, w tym cały Zarząd Województwa Pomorskiego – poinformował rzecznik UMWP Michał Piotrowski.

Po stwierdzeniu koronawirusa u marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka budynek UMWP przy ul. Okopowej w Gdańsku został poddany dezynfekcji. Osoby, które w ostatnim czasie miały bezpośredni kontakt z samorządowcem zostały objęte kwarantanną. Na liście znalazło się m.in. 47 urzędników. Wszyscy mają obowiązek przebywać we wskazanym przez siebie miejscu zamieszkania bez możliwości wychodzenia na zewnątrz.

"Sanepid nie potwierdził konieczności poszerzenia tego grona w związku z wykryciem zakażenia koronawirusem u drugiej osoby pracującej w UMWP. Osoby pozostające w kwarantannie otrzymały dzisiaj oficjalne potwierdzenie z Sanepidu. Od wszystkich pobrane zostaną wymazy"

- poinformował rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego Michał Piotrowski.

Na kwarantannie przebywają członkowie Zarządu Województwa Pomorskiego – Agnieszka Kapała-Sokalska, Leszek Bonna, Wiesław Byczkowski, Józef Sarnowski. Rzecznik przekazał, że wicemarszałkowie pracują z domu i czekają na wejście w życie przepisów umożliwiających zdalne podejmowanie uchwał np. przez wideokonferencje. Dodał, że w systemie pracy zdalnej pozostaje ok. 70 proc. pracowników UMWP.

Kwarantanną objęto również starostów powiatowych i urzędników, którzy 19 marca uczestniczyli w spotkaniu z marszałkiem Strukiem. W dyskusji nt. przygotowania szpitali do sytuacji związanej z koronawirusem udział wzięli m.in. starosta starogardzki Kazimierz Chyła, starosta pucki Jarosław Białk, starosta chojnicki Marek Szczepański, starosta malborski Mirosław Czapla, starosta człuchowski Aleksander Gappa, starosta bytowski Leszek Waszkiewicz.

U marszałka województwa pomorskiego koronawirusa zdiagnozowano w sobotę. Od niedzieli, po decyzji Sanepidu, przebywa on w Uniwersyteckim Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni. Jego stan jest dobry.

Samorządowiec na początku marca był Brukseli oraz we Włoszech.

"Wiem, że nie wszyscy mnie zrozumieją, ale poza byciem marszałkiem jestem też ojcem i dziadkiem. Dlatego pojechałem do Włoch by zabrać do siebie do domu moją małą, czteroipółletnią wnuczkę"

- tłumaczył w mediach społecznościowych marszałek pomorski.

Struk zapewnił, że po powrocie do Polski ściśle stosował się do zaleceń sanepidu. Nie zdecydował się jednak poddać kwarantannie, ponieważ w tamtym okresie „nie było jeszcze takiego wymogu”. Za namową bliskich oraz współpracowników poddał się badaniu na obecność koronawirusa. Ponieważ wynik był negatywny i marszałek czuł się dobrze nie przerwał pracy. Dla bezpieczeństwa starał się ograniczać bezpośredni kontakt. Kiedy poczuł się gorzej rozpoczął zdalną pracę i poddał się kolejnemu testowi, który tym razem wykazał obecność COVID-19.

 

Badania potwierdziły również wirusa u kolejnej osoby pracującej w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego w Gdańsku. Przebywa ona w izolacji domowej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts