Świadek powiedziała, że uczestniczyła w pracach nad nowelizacją wprowadzająca odwrócony VAT na złom i miała świadomość jak wielkie nadużycia są w tej branży.

Zaznaczyła, że był to pierwszy przypadek wprowadzenia odwróconego VAT w Polsce. Na pytanie, czy jako pracownik MF spotkała się z zarzutem, że definicja złomu jest nieprecyzyjna, powiedziała:

"Chcieliśmy jak najszerzej potraktować towar, którym dokonywano wyłudzeń. Wydawało się nam, że jeśli wprowadzimy ogólny zapis załomu, to wystarczy"

- mówiła.

Zaznaczyła, że przy pracach nad przepisami, "nie było alarmów ze strony branży, że robimy to nieprawidłowo".

Podkreśliła jednak, że szybko okazało się, że przestępcy tak organizują dostawy i tak wyszukują towary, którymi obracają, by obejść przepisy. Jako przykład wskazała zużyte akumulatory, które w pewnym momencie stały się "hitem" oszukańczych transakcji.

"Gdy branża zaczęła sygnalizować nieprawidłowości spotkaliśmy się z jej przedstawicielami (...), którzy pokazali nam, gdzie są oszustwa i (...) szybko włączyliśmy poprawkę złomową do legislacji, która już trwała"

- zaznaczyła.

Wskazała, że był to tzw. załącznik nr 11. Dodała też, że ponieważ odwrócony VAT na złom miały już Niemcy, to Polska starała się, by w tym załączniku znalazły się mniej więcej takie sam asortyment złomowy jak u sąsiadów. Miało to - jej zdaniem - zapobiec wpychaniu wyłudzeń do Polski.