Przedwyborczy „niepolityczny” protest. Manifestacja na trzy dni przed wyborami

protest rodziców osób niepełnosprawnych / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

23 maja inicjatorzy ubiegłorocznego protestu osób niepełnosprawnych przyjadą do Warszawy, aby przemaszerować trasą od Pałacu Prezydenckiego pod Sejm. Powód? Część tego środowiska z Iwoną Hartwich na czele czuje się pominięta w piątce Kaczyńskiego. Interesujący jest fakt, że manifestacja krytykująca propozycje PiS odbędzie się kilka miesięcy po ich prezentacji i na trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

„O godne życie osób z niepełnosprawnościami” – pod takim hasłem odbędzie się manifestacja części środowiska osób niepełnosprawnych wraz z opiekunami, którą zaplanowano na 23 maja br. Inicjatorami tego wydarzenia są osoby znane z ubiegłorocznego protestu, zorganizowanego w Sejmie. Co ciekawe, ma ona być odpowiedzią na propozycje PiS zawarte w piątce Kaczyńskiego.

Słyszeliśmy, że państwo zbankrutuje, jeżeli niepełnosprawni dostaną dodatek, przed wyborami pieniądze w budżecie się znalazły. W piątce Kaczyńskiego nie znalazły się pieniądze dla najsłabszej grupy. Mamy kilka gorzkich słów do powiedzenia panu prezydentowi, bo on wlał wiele nadziei w nasze serca, choć później nic się nie wydarzyło. Później ruszymy przed kancelarię premiera, będziemy mówili, jak zostaliśmy potraktowani, przedstawimy nasze postulaty. Następnie ruszymy przed Sejm, do którego mamy zakaz wejścia, tam zakończymy manifestację dużą konferencją
- powiedziała Iwona Hartwich, cytowana przez portal Rmf24.pl.

Dodała również, że w wydarzeniu może wziąć udział nawet 2 tys. osób.

Interesująca jest data wybrana na protest, gdyż odbędzie się on prawie trzy miesiące po zaprezentowaniu piątki Kaczyńskiego, a także trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Przypomnijmy, że w zeszłym roku m.in. liderka protestu Iwona Hartwich wielokrotnie podkreślała, że nie jest on organizowany z powodów politycznych. Tymczasem po jego zakończeniu jej syn Jakub wystartował w wyborach samorządowych z list Koalicji Obywatelskiej, otrzymując mandat radnego Torunia. Z kolei sama pani Hartwich aktywnie uczestniczyła w wydarzeniach politycznych organizowanych przez przedstawicieli opozycji.

Warto zwrócić również uwagę, że organizatorzy majowej manifestacji pomijają to, że rząd zaproponował ich środowiskom tzw. dziesiątkę dla osób niepełnosprawnych. W niej zawarte są m.in. dofinansowanie do wynajęcia i przystosowania mieszkania dla osoby lub rodziny z osobą niepełnosprawną, utworzenie centrów opiekuńczo-mieszkalnych, rozszerzenie usług pielęgnacyjnych, a także pomoc finansowa dla samorządów organizujących opiekę dla osób z niepełnosprawnościami.

O komentarz do całej sytuacji poprosiliśmy minister Elżbietę Rafalską.

Absolutnie nie chcę oceniać, czy zapowiedziana manifestacja będzie miała charakter polityczny. Od czasu zeszłorocznego protestu resort rodziny pracy i polityki społecznej zwielokrotnił wysiłki, aby sytuacja osób niepełnosprawnych się poprawiła. Wprowadziliśmy wiele udogodnień, powołaliśmy Fundusz Solidarnościowy, przygotowany został dziesięciopunktowy program, nad którym pracowały również inne resorty. Sukcesywnie wdrażamy kolejne rozwiązania, które mają pomagać tym osobom.
- mówi „Codziennej” minister Rafalska.

Dodaje również, że ma obawy, iż informacja o projektach przygotowywanych przez resort rodziny pracy i polityki społecznej nie dociera do wszystkich lub jest pomijana.

Cały czas się spotykamy z tymi środowiskami. Proszę pamiętać, że pani Hartwich nie reprezentuje wszystkich osób niepełnosprawnych. Nie mogę się również zgodzić z argumentem, że to środowisko nic nie otrzyma z piątki Kaczyńskiego. Wprowadzone zostało 500+ na pierwsze dziecko, wypłacona zostanie również trzynasta emerytura i renta.
- podkreśliła szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

UE zakazuje połowów dorszy we wschodnim Bałtyku

/ susawinq

  

Ministrowie państw UE odpowiedzialni za sprawy rybołówstwa uzgodnili w Luksemburgu prawie całkowity zakaz wyławiania dorsza w ważnej dla polskich rybaków wschodniej części Morza Bałtyckiego. Ma to pomóc w odbudowie stada. Rybacy mają dostać rekompensaty.

Ministrowie odpowiedzialni za sprawy rybołówstwa, który zakończyli negocjacje w tej sprawie w poniedziałek późnym wieczorem, uzgodnili, że całkowita kwota połowu wschodniego dorsza w 2020 r. będzie zmniejszona o 92 proc. Możliwe mają być jedynie tzw. przyłowy (przypadkowe połowy), ograniczone w skali całego roku do 2 tys. ton.

Bałtycki dorsz od lat nie może się odrodzić. Zła kondycja gatunku czy brak występowania tej ryby w strefie przybrzeżnej to poważny problem, na który ekolodzy zwracają uwagę od lat. Ograniczenie połowów ma dać szanse na odrodzenie się stada.

"Trzeba było podjąć odważne decyzje w celu zachowania zdrowia stad ryb w Morzu Bałtyckim i długoterminowej stabilności rybołówstwa na tym obszarze. Porozumienie pozwala nie tylko na odnowienie zasobów, ale także pomaga złagodzić skutki społeczno-gospodarcze dla rybaków w UE"

- podkreślił fiński minister rolnictwa i leśnictwa Jari Leppae. Finlandia sprawuje w tym półroczu prezydencję w Radzie UE.

Ekolodzy krytykują UE za to, że mimo bardzo złego stanu stada nie zdecydowano o całkowitym zakazie połowów dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego. Przypominają, że naukowcy wyraźnie doradzali zamknięcie łowiska, by zachować resztki stada.

"Lekceważenie opinii naukowych i unijnego prawa połowowego przez ministrów ds. rybołówstwa zagraża ekosystemowi Morza Bałtyckiego, jego zasobom rybnym i rybakom, a także podważa wiarygodność UE jako całości"

- oceniła dyrektor wykonawcza organizacji ekologicznej Oceana w Europie Pascale Moehrle.

Jeszcze w lipcu KE wprowadziła zakaz połowów dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego obowiązujący do końca br., wskazując, że załamanie się tego stada miałoby katastrofalne skutki dla źródeł utrzymania wielu rybaków.

Dorsz atlantycki we wschodniej części Morza Bałtyckiego jest jedną z najcenniejszych ryb stanowiących źródło utrzymania wielu rybaków. Ponad 7 tys. statków rybackich ze wszystkich ośmiu państw członkowskich UE z basenu Morza Bałtyckiego poławiało dorsza we wschodniej części tego akwenu, a dla 182 statków z Litwy i Polski połowy dorsza stanowiły ponad 50 proc. ich całkowitych połowów.

W komunikacie Rady UE podkreślono, że w związku z tym, że duże ograniczenia uprawnień do połowów doprowadzą do niekorzystnych skutków społeczno-ekonomicznych, państwa członkowskie na Morzu Bałtyckim i KE mają zapewnić właściwe zarządzanie kryzysem.

Europejski Fundusz Morski i Rybacki (EFMR) przewiduje możliwość zrekompensowania, pod pewnymi warunkami strat ekonomicznych spowodowanych tymczasowym brakiem możliwości prowadzenia połowów. Polskie władze oczekują, że odpowiednie decyzje w tej sprawie podejmie KE.

Porozumienie państw członkowskich przewiduje też zmniejszenie kwot połowowych dla śledzia w Zatoce Botnickiej o 27 proc., w zachodniej części Morza Bałtyckiego o 65 proc., a w centralnej części o 10 proc.

Połowy dorsza w zachodniej części Bałtyku mają być zmniejszone o 60 proc., gładzicy w głównym basenie o 32 proc., a szprota o 22 proc. Kwota dla łososia w głównym basenie morza została zmniejszona o 5 proc.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl