Nie miałem własnych wyliczeń, ale mieliśmy głębokie przekonanie, że ogromna część luki to wyłudzenia 

- powiedział.

Pytany o solidarną odpowiedzialność jako formę walki z oszustwami, Martini stwierdził, że w pierwotnej wersji to było dobre rozwiązanie, bo odstrasza podmioty od wejścia we współpracę z oszustami. Ale - jak zaznaczył - miało zasadniczy mankament, rejestr podatników, do którego powpisywali się oszuści. - Dobre rozwiązanie zostało całkowicie zneutralizowane - ocenił.

Jego zdaniem, w działaniach administracji zabrakło elementu edukacyjnego, pod hasłem "uważaj od kogo kupujesz", uświadamiającego uczciwych przedsiębiorców oraz skierowanego do potencjalnych "słupów". Szkoda, że administracja nie publikowała ostrzeżeń dla podatników - dodał.

Jak mówił Martini, koncepcja zaufanego podatnika została podkopana tym, że ci, którzy mieli być "zaufanymi", często byli "profesjonalnymi mafiosami", którzy działali na większą skalę i byli w stanie zainwestować w kaucję gwarancyjną.

Ewidentnym zaniedbaniem państwa było to, że oszuści hulali, byli niezbyt tępieni, co spowodowało potworny wzrost ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej 

- mówił. Oszuści byli profesjonalistami, przedsiębiorcy nie domyślali się, że mają do czynienia z oszustem - zauważył.

Pytany z kolei przez Kazimierza Smolińskiego, o to na ile resort finansów kierował się uwagami Rady Konsultacyjnej Prawa Podatkowego przy Ministerstwie Finansów powiedział, że w przypadku departamentu podatkowego współpraca była bardzo dobra a "relacje były bardzo pozytywne". Jednak w jego ocenie, "pewne rozwiązania" Ministerstwo Finansów wdrażało zbyt późno.