Tym politykom ufają Polacy. Nie... Schetyna się nie załapał. On „rządzi” w innym rankingu!

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Z najnowszego sondażu CBOS wynika, że prezydent Andrzej Duda cieszy się największym zaufaniem wśród Polaków - ufa mu 64 proc. badanych. Na drugim miejscu w rankingu zaufania jest premier Mateusz Morawiecki (55 proc.). Złe wieści mamy dla lidera Platformy Obywatelskiej - Grzegorzowi Schetynie nie ufa 45 proc. ankietowanych. I to jemu przypada niechlubne pierwsze miejsce w rankingu nieufności.

W najnowszym badaniu CBOS Andrzej Duda utrzymał prowadzenie w rankingu zaufania do polityków. Zaufanie do niego zadeklarowało 64 proc. ankietowanych - o 1 punkt proc. więcej niż w ubiegłym miesiącu. Prezydentowi nie ufa 23 proc. - od lutego spadek o 3 punkty proc.

Drugie miejsce na liście polityków najczęściej obdarzanych przez Polaków zaufaniem zajmuje w marcu premier Mateusz Morawiecki, któremu ufa 55 proc. ankietowanych, a 28 proc. deklaruje nieufność. Notowania szefa rządu nie zmieniły się od ostatniego badania.

Trzecią pozycję w rankingu zaufania zajmuje lider ruchu Kukiz'15 Paweł Kukiz (46 proc., wzrost o 1 pkt. proc. w stosunku do lutego); nie ufa mu 23 proc. badanych (wzrost o 1 punkt proc.).

Zaufanie do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro deklaruje 44 proc. ankietowanych (bez zmian); nie ufa mu 34 proc. badanych (spadek o 1 punkt proc.). Również 44 proc. badanych deklaruje zaufanie do wicepremier Beaty Szydło. Także w jej przypadku wynik ten nie zmienił się od lutego. Beacie Szydło nie ufa 37 proc. badanych (wzrost o 1 punkt proc.).

Największą nieufnością w marcu obdarzany został szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna (45 proc., spadek o 4 punkty proc. w stosunku do lutego); ufa mu 23 proc. ankietowanych (wzrost o 3 punkty proc.).

CBOS przeprowadził sondaż metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo w dniach 7–14 marca 2019 r. na liczącej 982 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

UE gotowa opóźnić brexit?

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/TeroVesalainen

  

Unia Europejska przesunie brexit do lutego 2020 roku, jeśli premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson nie będzie w stanie przeforsować uzgodnionego porozumienia w Izbie Gmin w nadchodzącym tygodniu - podał "The Sunday Times".

Jak ujawniają źródła dyplomatyczne, opóźnienie miałoby być "ruchome", co oznacza, że Wielka Brytania może wyjść z UE wcześniej - 1 lub 15 listopada, grudnia lub stycznia - jeśli umowa zostanie ratyfikowana przed końcem najbliższego tygodnia.

Żadna decyzja nie zostanie podjęta, dopóki państwa UE nie ocenią szans na przyjęcie przez parlament porozumienia o warunkach wyjścia, czyli na pewno nie zapadnie przed wtorkiem. Natomiast jeśli Johnson będzie miał poważne kłopoty z przyjęciem umowy w Izbie Gmin lub jeśli posłowie wymuszą drugie referendum, wówczas kraje UE, a zwłaszcza Niemcy, będą naciskać na dłuższe przesunięcie, być może do czerwca przyszłego roku - podaje "The Sunday Times".

Cytowany przez gazetę Norbert Roettgen, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu i jeden z najważniejszych polityków chadeckiej partii CDU kanclerz Niemiec Angeli Merkel, opowiada się za dłuższym opóźnieniem. "Rada Europejska powinna teraz zdecydować o ostatnim, długim opóźnieniu, dając Wielkiej Brytanii czas na przygotowanie się do wszystkich możliwych rozwiązań, w tym drugiego referendum" - powiedział.

Antti Rinne, premier Finlandii, która sprawująca obecnie przewodnictwo w Radzie UE, będzie współpracował z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem w celu przeprowadzenia w ciągu najbliższych kilku dni konsultacji z unijnymi rządami. On również powiedział, że zapewnienie dodatkowego czasu Wielkiej Brytanii jest sensowne.

Według źródeł dyplomatycznych najbardziej prawdopodobną opcją jest podjęcie decyzji, że trzymiesięczne opóźnienie brexitu, zgodnie z tzw. ustawą Benna, do 31 stycznia 2020 roku, jest czysto "technicznym przedłużeniem". Taka decyzja może nawet nie wymagać od przywódców UE zorganizowania dodatkowego szczytu w poniedziałek 28 października i mogłaby zostać uzgodniona w drodze wymiany listów ambasadorów w Brukseli - pisze "The Sunday Times".

UE będzie musiała natomiast zorganizować nadzwyczajny szczyt, jeśli konieczne będzie przesunięcie brexitu poza 31 stycznia 2020 roku, gdyby porozumienie utknęło w Izbie Gmin lub deputowani odrzucili je, nie podejmując decyzji w sprawie nowego referendum ani nie odwołując wniosku o wyjście z UE.

Jak podkreśla "The Sunday Times", głównym pytaniem dla UE, a zwłaszcza dla Francji, byłby "cel" kolejnego długiego opóźnienia. Amelie de Montchalin, francuska minister ds. europejskich, powiedziała gazecie "Journal du Dimanche", że "niepewność polityczna" musi się skończyć. "Powinniśmy przestać wierzyć, że w interesie wszystkich leży wstrzymanie wszystkiego na sześć miesięcy, a potem wszystko będzie lepiej" - powiedziała minister.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl