W "Faktach" telewizji TVN zaprezentowano wczoraj materiał o tym, jak to policja miała rzekomo ścigać młodych chłopców jeżdżących na hulajnogach przy pomniku smoleńskim w Warszawie. Z materiału powiało grozą, lecz... szybko sprostowano pewne fakty. Sprawę wyjaśniła policja. Na nagraniu z monitoringu widać, jak młodzi chłopcy odbijają się od ściany pomnika, jeżdżąc na hulajnogach. Czyli wcale nie "przy" a po pomniku.

Jaka była reakcja TVN na film zaprezentowany przez policję? Dość... dziwaczna. Dziś ponownie temat jazdy na hulajnodze zagościł w głównym wydaniu programu informacyjnego tej telewizji. Sęk w tym, że był to... bardzo podobny materiał do wczorajszego.

"Nie było uszkodzenia, ale i tak był problem. Z jednej strony dotyczący młodych ludzi, z drugiej - reakcji policji"

- mówi autor materiału.

Dodajmy, że reakcją policji było wylegitymowanie i pouczenie nastolatków. Nie było rekwirowania pojazdów, czy zatrzymania chłopców. Sami zainteresowani przeprosili za swoje zachowanie i sprawę można by uznać za zakończoną, gdyby nie "rozdmuchiwanie" jej przez stację telewizyjną.

Dziennikarze "Faktów" TVN wcale nie zamierzają przepraszać za rozpowszechnianie fake newsa. Zamiast tego, mamy dalsze brnięcie w tezę, że interwencja policji była zbyt poważna, jak na kaliber zdarzenia.

"Po Placu Piłsudskiego wiele osób jeździ rowerami, na deskach, a nawet odbywają się tu takie mini-zawody na rolkach. Ktoś inny bawi się z psem i problemu nie ma"

- słyszymy.

Można odnieść wrażnie, że nie jest ważne "przy" czy "po" pomniku - ważne, aby o tej sprawie było po prostu głośno.