Po pierwszym spotkaniu przedstawiciele środowiska nauczycielskiego wyrażali się dość chłodno o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami.

"Dalecy jesteśmy od tego, żeby to w ogóle trąciło jakimkolwiek kompromisem, dlatego że propozycje wzrostu wynagrodzeń absolutnie nie korespondują z oczekiwaniami żadnego z partnerów społecznych, łącznie z Solidarnością"

- mówił Jan Guz po spotkaniu Rady Dialogu Społecznego.

"Na pewno nie odwołujemy strajku ani przygotowań do akcji protestacyjnej. Żaden ze związków. Natomiast czekamy na propozycję strony rządowej. Z naszej strony ciągle jest 1000 zł na stole"

- dodał Guz.

"Nie było jakichkolwiek propozycji ze strony rządu, które by czymkolwiek nas zaskakiwały. Propozycja wzrostu wynagrodzeń od września br., to nic innego jak przeniesienie zapowiadanej podwyżki ze stycznia na wrzesień. Do kompromisu nie doszło"

– twierdził z kolei szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Tak, ten sam, który groził, że tysiące polskich uczniów nie otrzyma promocji do następnej klasy. Przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego zaznaczył, że zapowiedź strajku nauczycieli 8 kwietnia jest aktualna.

Zupełnie inaczej sprawę przedstawia wicepremier Beata Szydło.

"Poprosiliśmy, by strona związkowa doprecyzowała oczekiwania i by centrale związkowe w miarę możliwości uzgodniły swoje stanowiska. Jesteśmy dalej otwarci na rozmowę"

- powiedziała, informując, że kolejna tura rozmów odbędzie się 1 kwietnia.