Krystyna Janda u boku arabskiego kochanka w "Słodkim końcu dnia". WIDEO

Kadr z filmu "Słodki koniec dnia". W kinach od maja / fot. mat.pras.

  

W internecie można już obejrzeć zwiastun najnowszego filmu Jacka Borcucha pt. "Słodki koniec dnia". W głównej roli zobaczymy docenioną na festiwalu Sundance Krystynę Jandę. Premierę filmu zaplanowano na 10 maja.

„Słodki koniec dnia” to historia o miłości, tęsknocie i utraconych nadziejach. O lęku przed nieznanym i pasji życia. Miejscem akcji filmu jest włoska prowincja, etruskie miasto Volterra. Tu od lat mieszka Maria Linde (Krystyna Janda) – polska poetka, laureatka Nagrody Nobla, autorytet moralny. Świat bohaterów zostaje wywrócony do góry nogami, gdy otrzymują szokującą wiadomość o zamachu terrorystycznym w Rzymie. Bezkompromisowość i niepoprawność polityczna Marii okazują się mieć dramatyczne konsekwencje. Ze zwiastuna filmu dowiadujemy się również o romansie granej przez Krystynę Jandy bohaterki z arabskim kochankiem:

W roli Marii zobaczymy Krystynę Jandę (to jej pierwsza filmowa kreacja po "Tataraku" Andrzeja Wajdy z 2009 r.). W roli córki partneruje jej Kasia Smutniak, którą na polskich ekranach mogliśmy oglądać w ostatnim filmie Paola Sorrentino pt. "Oni". W projekt zaangażowana jest międzynarodowa obsada, m.in. Antonio Catania, Lorenzo de Moor, Vincent Riotta, Robin Renucci. 

Autorami scenariusza są Jacek Borcuch i Szczepan Twardoch. Dla pierwszego z nich będzie to piąty tytuł na podstawie autorskiego scenariusza (po m.in. „Wszystko, co kocham” i „Nieulotnych”). Dla Szczepana Twardocha, autora takich książek jak „Morfina” czy „Król” i laureata Nagrody Fundacji im. Kościelskich, Nagrody Nike i Paszportu „Polityki”, to debiut w roli scenarzysty.  Za zdjęcia odpowiada Michał Dymek („Najpiękniejsze fajerwerki ever”), a za scenografię Elwira Pluta („Atak Paniki”, „Body/ciało”).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Next Film

Tagi

Wczytuję komentarze...

2 lipca wyrok ws. podpalenia i śmierci kobiety

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Kary dożywocia domaga się prokuratura dla Pawła K., oskarżonego o podpalenie uwięzionej w altanie kobiety. Pokrzywdzona zmarła, a jej partner, unikając śmierci w drewnianej konstrukcji, doznał poważnych poparzeń. 2 lipca krakowski sąd wyda wyrok w tej sprawie.

Prokuratura podczas dzisiejszej rozprawy przed krakowskim sądem okręgowym, domagała się dla Pawła K. kary dożywotniego pozbawienia wolności. Jak zaznaczono, na zachowanie sprawcy miał wpływ alkohol, więc konieczne jest skierowanie go na terapię uzależnień. Oceniono, że ma on też skłonność do agresji i ulegania impulsom w sytuacjach trudnych, kiedy spotyka się z odmową zaspokojenia swoich potrzeb.

Z kolei obrona K. wniosła o zastosowanie kary w dolnych granicach, z uwagi na jego postawę, zaprezentowaną zaraz po czynie, którego się dopuścił. W ocenie obrońcy, nie można zapominać, że oskarżony od początku współpracował z organami ścigania, składał obszerne, obciążające samego siebie wyjaśnienia, i te okoliczności powinny zostać wzięte pod uwagę przy wymierzeniu kary. "Żałuję tego, co się stało. (...) Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie" - mówił oskarżony.

Paweł K. został oskarżony o to, że w marcu ub.r., działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia, napadł na dwie osoby, przebywające w drewnianej altanie na terenie Krakowa. Zamieszkałego w niej mężczyznę kilkukrotnie uderzył pięściami w głowę i twarz. Z kolei jego partnerka życiowa była przez napastnika bita i duszona, a następnie rozstała rozebrana, skrępowana i przywiązana do wbitego w ścianę gwoździa, co uniemożliwiło jej ucieczkę. Później K., działając ze szczególnym okrucieństwem, podpalił drewnianą altanę, pozostawiając w niej nieprzytomnych ludzi.

Według prokuratury, swoim zachowaniem doprowadził do pozbawienia życia pokrzywdzonej oraz zamierzał pozbawić życia również pokrzywdzonego, który jednak zdołał wydostać się z płonącego pomieszczenia, doznając przy tym poparzeń. Policja ustaliła, że mężczyzna ten nie zdołał wyciągnąć z pożaru uwięzionej kobiety, gdyż ogień objął całą konstrukcję. Poinformowano, że do zdarzenia doszło podczas libacji alkoholowej, a po podpaleniu sprawca dłuższy czas pozostał w altanie, aby uniemożliwić zaatakowanym ucieczkę.

Sprawa była szeroko komentowana przez krakowskie media. Jak podawały, 50-letni wówczas Paweł K. i jego ofiara, 39-letnia Anna K., mieli znać się od dziecka, a kilka lat przed atakiem utrzymywać relacje intymne. Podczas alkoholowej libacji K. ponownie zaproponował jej zbliżenie, wcześniej bijąc jej obecnego partnera. Późniejszy atak miał być zemstą za odmowę ze strony kobiety.

Oskarżony był już karany sądownie. Za popełnione czyny będzie podlegał karze nie krótszej niż 12 lat, 25 lat lub dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok w tej sprawie zapadnie 2 lipca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl