Hurkacz tym razem nie dał rady - porażka Polaka w trzeciej rundzie

/ facebook.com/huberthurkacz.official

  

Hubert Hurkacz na trzeciej rundzie zakończył występ w turnieju ATP rangi Masters 1000 na kortach twardych w Miami (pula nagród 8,35 mln dol.). Polski tenisista przegrał z Kanadyjczykiem Feliksem Augerem-Aliassimem 6:7 (5-7), 4:6.

22-letni Hurkacz błysnął w drugiej fazie zmagań na Florydzie, eliminując niespodziewanie rozstawionego z "trójką" Dominica Thiema, który tydzień temu wygrał imprezę ATP Masters 1000 w Indian Wells. Austriak jest czwartą rakietą świata i jest najwyżej notowanym tenisistą pokonanym przez wrocławianina.

W trzeciej rundzie 54. w rankingu ATP Hurkacz zmierzył się z zawodnikiem podobnym do siebie. Młodszy od niego o trzy lata Auger-Aliassime jest sklasyfikowany o trzy pozycje niżej. Obaj po raz pierwszy znaleźli się w obsadzie zawodów w Miami i obaj - mimo iż są wysocy - dobrze poruszają się po korcie i notują w tym sezonie dobre wyniki. Polak dotarł do ćwierćfinału w Dubaju i w Indian Wells, a Kanadyjczyk, którego ojciec pochodzi z Togo, to finalista lutowej imprezy w Rio de Janeiro.

W niedzielnym spotkaniu tych zawodników kibice czekali ok. półtorej godziny na przełamanie. W pierwszej partii trzy okazje na "breaka" miał Polak, ale nie wykorzystał żadnej z nich. W tie-breaku o zwycięstwie Kanadyjczyka przesądziła końcówka - od stanu 5-5 zdobył dwa decydujące punkty.

W drugiej odsłonie, znajdując się w lepszej sytuacji, Auger-Aliassime grał ryzykownie, ale przy tym rzadko się mylił. Blisko przełamania był już w ósmym gemie, ale wówczas dwa razy wybronił się Hurkacz. Jego rywal dopiął swego przy prowadzeniu 5:4. Pierwszą piłkę wykorzystał dzięki autowemu zagraniu rywala. Zwycięstwo zapewnił mu challenge.

Spotkanie trwało godzinę i 43 minuty i była to pierwsza konfrontacja tych graczy.

Felix Auger-Aliassime (Kanada) - Hubert Hurkacz (Polska) 7:6 (7-5), 6:4.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezależna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl