Szymon Kołecki wygrał z Mariuszem Pudzianowskim

zdjęcie ilustracyjne / Artur Andrzej [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Utytułowany sztangista Szymon Kołecki pokonał w pierwszej rundzie Mariusza Pudzianowskiego w jednej z walk sobotniej gali KSW w Łodzi. Było to siódme zwycięstwo byłego mistrza olimpijskiego w mieszanych sportach walki (MMA).

Debiutujący w federacji KSW 37-letni Kołecki i pięć lat starszy Pudzianowski walczyli w najcięższej kategorii wagowej (120 kg). W opinii fachowców faworytem starcia był bardziej doświadczony w ringu "Pudzian", który był też o ponad 14 kg cięższy od mistrza (2008) i wicemistrza olimpijskiego (2000) w podnoszeniu ciężarów.

Kołecki powalił jednak rywala już w pierwszej rundzie. Przed upływem piątej minuty po ataku sztangisty na nogi Pudzianowskiego, były strongman odklepał koniec walki, zgłaszając kontuzję nogi. Wcześniej Kołecki wygrał sześć walk, wszystkie przed czasem i uległ jedynie Michałowi Bobrowskiemu. "Pudzian" przegrał swoją siódmą walkę, odniósł też 12 zwycięstw.

"Walka wyglądała tak, jak w większości moich wizualizacji. Sądziłem, że trafię Mariusza więcej razy czysto na głowę, ale dosyć szybko schodził na nogi. Cała walka toczyła się jednak według jednego z kilku schematów. Dziś dobrze popracowały moje kolana. Pudzian jest świetnym zawodnikiem, którego bardzo szanuję. To jest ikona tego sportu i nie da się tego zbagatelizować"

– powiedział Kołecki.

W innych walkach "47 KSW: The X-Warriors" m.in. były medalista olimpijski w zapasach Damian Janikowski (3-2) przegrał przez nokaut z Serbem Aleksandarem Ilicem (11-2), Irlandczyk Norman Parke (26-6-1) pokonał jednogłośnie na punkty Borysa Mańkowskiego (19-8-1), a Karolina Owczarz (2-0) wygrała niejednogłośnie na punkty z Martą Chojnoską (1-2). W pojedynku wieczoru Brytyjczyk Phil De Fries (17-6-1) wygrał z Tomaszem Narkunem (16-3).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezależna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sękowa: Z ziemi wyciekło 40 tys. litrów wody z ropą. WIDEO

/ facebook.com/gorlice112pl

  

Od sobotniego południa do niedzieli wieczorem ok. 40 tys. litrów substancji – wody zmieszanej z niewielkimi ilościami ropy – wypłynęło z ziemi w Sękowej k. Gorlic (Małopolskie). Cały czas płonie gaz wydobywający się spod ziemi – słup ognia sięga 5 m wysokości.

"Przez najbliższą noc i kolejne dni służby (straż pożarna, policja, pogotowie górnicze) będą na miejscu, aż do zakończenia emisji substancji. Nie wiadomo, czy jest to jeszcze kwestia godzin, dni czy tygodni"

– powiedział w niedzielę wieczorem rzecznik prasowy gorlickiej Państwowej Straży Pożarnej Dariusz Surmacz. Według posiadanych przez niego danych od sobotniego południa do niedzieli wieczorem spod ziemi wypłynęło ok. 40 tys. litrów mieszaniny wody z ropą.

Do erupcji gazu oraz wody ze śladowymi ilościami ropy doszło w Sękowej, na prywatnej łące, w sobotę w południe. Eksperci celem kontroli i eliminacji zagrożenia podpalili ulatniający się gaz – w niedzielę płomień na łące w Sękowej wciąż jest widoczny, słup ognia sięga 5 m wysokości. Spod ziemi cały czas wydostają się śladowe ilości ropy zmieszanej z wodą.

[polecam:https://niezalezna.pl/268546-ropa-i-gaz-samoistnie-wyciekly-z-ziemi-akcja-w-sekowej-w-malopolsce]

Służby pracujące na miejscu podkreślają, że nie ma żadnego zagrożenia w związku z erupcją. Ok. 2 ha terenu zostało zagrodzonych specjalną taśmą, w celu zabezpieczenia terenu.

"Trwa kontrolowane spalanie gazu. Wraz z gazem na zewnątrz wydostaje się płyn złożowy w postaci wody i śladowych ilości ropy. Oceniam, że wypływ substancji i ilość ulatniającego się gazu nieznacznie maleją"

– powiedział w niedzielę Erwin Szwast, kierujący na miejscu akcją ze strony Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG), oddziału w Sanoku. Dodał, że trudno określić, ile jeszcze płynu i gazu zostało pod ziemią i kiedy emisja ustanie.

Jak wyjaśnił, woda i ropa spływają do specjalnie wykopanego dołu, następnie trafiają do beczek i wywożone są do pobliskiej kopalni (Petrol-PAP). Tu w procesie technologicznym z płynu złożowego wydzielona ma być ropa, która zostanie zagospodarowana, oraz woda, która odwiertami będzie zwrócona do złoża.

W Sękowej do wycieku doszło w miejscu, które przed wojną było eksploatowane jako pole naftowe. Substancje wydostały się na zewnątrz poprzez zlikwidowany w 1995 r. odwiert ropy naftowej Franciszek 1. Odwiert ten powstał pod koniec XIX w.

Ziemia gorlicka od wieków znana była ze złóż ropy naftowej. Pierwsze wzmianki o występowaniu "oleju skalnego" w tej części Polski pochodzą z czasów średniowiecznych. Intensywne poszukiwania ropy rozpoczęły się w XIX wieku. Kres gorlickiemu zagłębiu przyniósł wybuch I wojny światowej. Powszechnie wiadomo, że tutejsze złoża zostały już w znacznym stopniu wyeksploatowane.

Rzecznik prasowy gorlickiej Państwowej Straży Pożarnej Dariusz Surmacz przyznał, że ok. dwa lata temu niewielka ilość ropy wypłynęła w Męcinie, wiosce położonej niedaleko Sękowej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl