W meczu z Łotwą będzie więcej luzu

/ George M. Groutas from Dali, Nicosia, Cyprus [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Zdaniem byłego reprezentanta kraju Pawła Golańskiego udany początek eliminacji do piłkarskich mistrzostw Europy 2020 zbuduje atmosferę w kadrze i wokół niej. "W niedzielnym meczu z Łotwą w grze reprezentacji będzie więcej luzu, bo ciśnienie już opadło".

Polacy na inaugurację eliminacjach piłkarskich mistrzostw Europy 2020 pokonali w czwartek w Wiedniu Austrię 1:0 po golu Krzysztofa Piątka. Golański, uczestnik Euro 2008, przyznał, że:

"Trzeba się cieszyć z trzypunktowej zdobyczy i faktu, że nie straciliśmy gola, z czym ostatnio nasza drużyna miała sporo kłopotów. Mogliśmy spodziewać się, że to nie będzie wielki mecz, ale taki, w którym trzeba walczyć i dużo biegać. Tak rzeczywiście było, bo wszyscy piłkarze zostawili na boisku dużo zdrowia. Styl nie był porywający i na pewno czeka nas jeszcze sporo pracy".

Dodał, że biało-czerwoni wygrali w czwartek z teoretycznie najsilniejszym grupowym rywalem. W jego ocenie w dalszej fazie eliminacji nie będzie już tak trudnych konfrontacji. Golański chwalił m.in. postawę w bramce Wojciecha Szczęsnego oraz grę Kamila Grosickiego i Piątka:

"Wszyscy zastanawiali się, czy postawienie na Wojtka jest dobrą decyzją selekcjonera, bo Łukasz Fabiański też na to zasługiwał. Ale w tym spotkaniu Szczęsny dał odpowiedź, że on też zapracował na numer jeden. Dawał dużo pewności kolegom z obrony i popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Kapitalną robotę zrobił też Grosik, który napędzał ataki".

Jak podkreślił, Piątek to "fenomen". Zauważył, że strzelec jedynego gola nie miał wielu kontaktów z piłką, ale jego zagrania były "rzeczowe".

"To coś wspaniałego, że jego piękna bajka ciągle trwa, a on udowadnia w każdym meczu, że jest świetnie dysponowany".

Zdaniem Golańskiego zwycięstwo na trudnym terenie zbuduje atmosferę w polskiej kadrze. Jak bowiem przyznał, od nieudanych mistrzostw świata reprezentacja nie dała wielu powodów do radości:

"Trener Brzęczek trochę eksperymentował, ale to nie przekładało się na wyniki i grę. Dlatego atmosfera wokół kadry się zagęściła. Myślę, że w grze polskiej drużyny będzie teraz więcej luzu, bo ciśnienie już opadło. Zagramy z niezbyt wymagającym rywalem. Trzeba go oczywiście szanować, ale na jego tle mamy bardzo mocną reprezentację. Innego wyjścia niż zwycięstwo nie ma. Spodziewam się, że zagramy ofensywnie i wrócimy do ładniejszej gry."

Z Łotwą polska drużyna zagra w niedzielę na Stadionie Narodowym w Warszawie o godz. 20.45.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezależna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl