Inicjatorem trzydniowego kongresu na północy Włoch jest Międzynarodowa Organizacja dla Rodziny (IOF) z USA, skupiająca stowarzyszenia obrońców życia, tradycyjnego modelu rodziny, a także przeciwników związków osób tej samej płci i środowisk LGBT, a także rozwodów i emancypacji kobiet - informowały w tych dniach media.

Ogłoszono, że patronat nad XIII kongresem tej organizacji objął rząd Włoch, którego logo widnieje w przygotowanych materiałach, oraz minister do spraw rodziny i osób niepełnosprawnych Lorenzo Fontana z prawicowej Ligi. Ugrupowanie to zapowiedziało udział w obradach; obecny ma być jego lider, wicepremier i szef MSW Matteo Salvini.

Trzydniowy kongres wywołał podziały w koalicji rządowej. Drugi wicepremier, przywódca Ruchu Pięciu Gwiazd Luigi Di Maio ogłosił, że nikt z tej formacji nie pojedzie do Werony. "Wykluczona jest nasza obecność tam, gdzie neguje się temat przemocy wobec kobiet" - oświadczył Di Maio.

"To kongres, który jest o lata świetlne oddalony od Ruchu, różnimy się na tym tle z Ligą. Nie pojedziemy świętować średniowiecza w Weronie, jak zrobi to niestety część rządu" - dodał.

Po kilku dniach nasilającego się konfliktu w koalicji stanowisko w sprawie patronatu przedstawił w czwartek wieczorem premier Giuseppe Conte.

Szef rządu wyjaśnił w pisemnym oświadczeniu, że do jego kancelarii nigdy nie wpłynęła prośba organizatorów kongresu o patronat rządu i że został on nim objęty tylko przez ministra do spraw rodziny i osób niepełnosprawnych. Odbyło się to - zastrzegł Conte - bez jego osobistego udziału i kolegialnej decyzji rządu.

Następnie premier ogłosił, że zakomunikował ministrowi Fontanie, że "należy wyeliminować odniesienie do Rady Ministrów".

"Pozostaje patronat z wyłącznym odniesieniem do ministerstwa ds. rodziny, a każdy przedstawiciel rządu będzie mógł oczywiście uczestniczyć w tym wydarzeniu, wyrażając własne przekonania na różne tematy, które będą przedmiotem dyskusji" - zdecydował.

Poinformował też, że zlecił przygotowanie nowego dokumentu dotyczącego patronatu rządu nad różnymi inicjatywami, by nie pojawiły się więcej "wątpliwości interpretacyjne".

Następnie Conte podkreślił, że "podstawowym kryterium inspirującym każde działanie tego rządu jest poszanowanie każdej osoby, jej godności indywidualnej i społecznej, niezależnie od orientacji seksualnej i wyborów dokonanych w życiu prywatnym, które należy chronić przed wszelką niesłuszną ingerencją".

Premier zaznaczył, że jego rząd zobowiązuje się do poświęcenia najwyższej uwagi "rodzinie opartej na małżeństwie" w taki sposób, aby nie szkodziło to "prawnemu uznaniu i pełnej legitymizacji związków cywilnych oraz różnych form pożycia opartych na więzach uczuciowych".

Satysfakcję z decyzji premiera wyraził Ruch Pięciu Gwiazd, a także opozycyjna centrolewicowa Partia Demokratyczna. "Zwyciężyliśmy" - ogłosiły oba ugrupowania.

Wicepremier Di Maio powiedział w wywiadzie telewizyjnym: "Nie chcemy delegitymizować kobiet. Kto jedzie na Światowy Kongres Rodzin do Werony, zgadza się, że kobiety powinny siedzieć w domu i zajmować się rodziną, że nie są równe mężczyznom".

"Rodzina jest święta, ale święta jest też wolność kobiety" - dodał Di Maio.

Wątpliwości wyraził zaproszony na obrady biskup Werony Giuseppe Zenti. Jego diecezja zaapelowała do organizatorów zjazdu o to, by wypracowali idee i propozycje "możliwie najbardziej podzielane" i by powstrzymano się przed "wzięciem udziału w konflikcie politycznym na temat, który nie zasługuje na agresywny i ideologiczny język".

Watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin powiedział dziennikarzom, że zgadza się z istotą obrad, ale ma zastrzeżenia do ich "trybu".

Wiceprzewodniczący parlamentarnej komisji do spraw dzieci i młodzieży senator Simone Pillon z Ligi oświadczył z kolei: "Z przekonaniem pojadę do Werony, podobnie jak członkowie rządu. Będziemy tam, by głosić piękno rodziny, matek i ojców, dzieci i dziadków".