5 marca br. ZNP rozpoczął referendum strajkowe. Związkowcy zdecydują, czy 8 kwietnia rozpocznie się strajk. Strajkujący chcą 1000 zł podwyżki. Tymczasem w kwietniu i w maju milion uczniów przystąpi do egzaminów ośmioklasistów, gimnazjalnych oraz do matur. Szef ZNP Sławomir Broniarz zagroził, że w wyniku strajku egzaminy mogą się nie odbyć, a uczniowie mogą nie otrzymać promocji do wyższych klas.

– Myślę, że ten strajk jest organizowany dokładnie przed wyborami po to, żeby nam zaszkodzić w wyborach

– stwierdził wicemarszałek Senatu Adam Bielan na antenie TVN24, dodając, że od 20 lat Broniarz jest politykiem. Zdaniem Bielana Broniarz konsultuje swoje decyzje z liderami opozycji.

– Platforma Obywatelska doskonale wiedziała, co zrobi ZNP wiele tygodni przed tym, zanim ZNP ogłaszał swoje decyzje – mówił i dodał, że przywódcy ZNP to w rzeczywistości politycy opozycji.

Z kolei Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, w TV Republika mówił, że Broniarz stracił zdolność negocjacyjną, biorąc dzieci na zakładników.

– Zrobił to wprost, kiedy wydrukowaliśmy okładkę „Gazety Polskiej” […]. Z terrorystami się nie rozmawia. On jest jednocześnie przedstawicielem związków zawodowych i to jest problem, bo występuje w podwójnej roli: człowieka, który nie ma legitymacji społecznej, moralnej do rozmów, ale jednocześnie ma legitymację swojego związku

– ocenił Sakiewicz.

Michał Dworczyk, szef KPRM, podkreślił w TV Republika, że taktyka Broniarza może się okazać nieskuteczna. – Pan Broniarz był wzburzony dlatego, że rząd jasno powiedział, że egzaminy się odbędą. Element szantażu, którym dysponował pan Broniarz, okazał się nieskuteczny. […] Opadły maski. Okazuje się, że pan Broniarz i osoby z nim związane są gotowi wykorzystywać uczniów jako zakładników i podejmować działania, które w moim przekonaniu byłyby nielegalne – powiedział Dworczyk.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"