Prawdopodobnie dzisiaj zgromadzenie polityczne EPL będzie głosowało nad propozycją zawieszenia węgierskiego Fideszu w prawach członka partii.

Potwierdziły się moje wcześniejsze prognozy, że nie dojdzie do wyrzucenia Fideszu, że Fidesz chce zostać w Europejskiej Partii Ludowej, traktując ją jako parasol ochronny. Ten parasol czasem przecieka, ale ciągle może być wykorzystywany

- zauważył Ryszard Czarnecki.

Eurodeputowany PiS zauważył, że szefowi frakcji EPL w PE, który ubiega się o funkcję przewodniczącego Komisji Europejskiej, nie opłaca się mieć opinii "krwawego Manfreda", który doprowadził do wyrzucenia rządzącej Węgrami trzecią kadencję pod rząd, a czwartą w ogóle partii Fidesz.

Weber chce mieć ciastko i zjeść ciastko, a to oznacza, że Węgry na pewno nie zostaną wyrzucone z EPL. Ten polityk gra o to, żeby być pierwszy Niemcem, po pół wieku, a drugim w ogóle w historii po Walterze Hallsteinie, który obejmie fotel szefa KE. Weber wie, że do tego trzeba jednomyślności, a wyrzucenia węgierskiej partii rządzącej mogłoby oznaczać nie tylko weto Węgier, ale także być może weto niektórych innych krajów. W jego interesie jest to, aby sytuację wokół Budapesztu uspokoić

- ocenił Ryszard europoseł.

Minister kierujący kancelarią premiera Orbana, Gergely Gulyas oświadczył, że jeśli Fidesz zostanie zawieszony w prawach członka EPL, to natychmiast z niej wystąpi. Czarnecki powiedział, że tę wypowiedź ministra traktuje jako element nacisku, presji i gry negocjacyjnej ze strony Fideszu.

Skoro Orbanowi już się udało uciec spod topora wyrzucenia, to chce też uciec spod toporka zawieszenia. Myślę, że Orban będzie jednak chciał za wszelką cenę pozostać w EPL

– wskazał europoseł.