Powstanie w Mediolanie – pięć dni wolności

  

17 marca 1848 roku Mediolan obiegła wiadomość o dymisji Metternicha po powstaniu ludowym w Wiedniu. To dało impuls dla podjęcia decyzji o zorganizowaniu wielkiej pokojowej demonstracji przed pałacem gubernatora. Żądano zwiększenia autonomii Mediolanu i Lombardii, uchylenia przepisów represyjnych, wolności prasy, rozwiązania policji, skierowanie do gminy Mediolan odpowiedzialności za porządek publiczny i ustanowienie Gwardii Obywatelskiej. Przeciwko protestującym mieszkańcom marszałek Radetzky skierował na stolicę Lombardii austriackie oddziały.

W Mediolanie i Lombardii działały trzy ugrupowania patriotyczne: republikanie „mazziniani” m.in. Attilio De Luigi, Pietro Maestri, Luciano Manara i Giovanni Cantoni; demokraci – skłonni raczej do głębokich reform niż do rewolucji m.in. Carlo Cattaneo, Pompeo Litta i Giulio Terzaghi; wreszcie szlachta i mieszczanie pod przywództwem Gabria Casatiego, dążący do połączenia się z Piemontem.

Żołnierze zaborcy ostrzelali pokojową demonstrację, co doprowadziło do wybuchu powstania. Na ulicach powstawały barykady, powstańcy strzelali z okien i dachów do austriackich oddziałów.  Austriacy mieli jednak w rękach większość budynków publicznych w mieście, weszli też na dach mediolańskiej katedry i stamtąd strzelali do ludzi. Jednak powstańcy byli zdeterminowani. Zbudowali około 1700 barykad, broniono się z okien i dachów domów, wybijano specjalne przejścia w ścianach kamienic, aby móc szybciej i bezpieczniej się przemieszczać.

Z powodu braku dostatecznej ilości broni, używano nawet eksponatów z muzealnych wystaw, które trafiały do najbardziej doświadczonych strzelców.

Carlo Bossoli/Powstańcy biorą broń z muzeum

Na drogi wysypywano zbite szkło i zardzewiałe żelazo, aby uniemożliwić działanie kawalerii. Wiadomości wysyłano między sobą balonami na gorące powietrze, działała też poczta powstańcza złożona z chłopców, których zwano Maritnittami (od nazwy sierocińca, z którego pochodzili). 20 marca zaskoczony Radetzky ściągnął wojsko do Zamku Sforzów w centrum miasta, zamknął się tam z żołnierzami i nakazał utrzymać kontrolę nad murami. Korzystając z tego Luigi Torelli i Scipione Bagaggia wspięli się na katedrę i zawiesili włoską flagę na figurze Madonny wieńczącej wieżę mediolańskiej katedry. Włosi powołali Radę Wojenną z siedzibą w Palazzo Taverna, z inicjatywy Enrico Cernuschiego, Giulio Terzaghi, Giorgio Clerici i Carlo Cattaneo. W nocy z 21 na 22 marca powstał tymczasowy rząd pod przewodnictwem Gabria Casatiego. Pod koniec trzeciego dnia walki sytuacja utknęła w martwym punkcie: wojska austriackie okopały się na swoich pozycjach, mediolańczycy na swoich. Zaczęło brakować jedzenia. Radetzky wysłał powstańczej radzie ofertę rozejmu, która podzieliła włoskie frakcje. Casati i szlachta chcieli zawieszenia broni i wezwanie króla Sardynii Carlo Alberto, który czekał na oficjalną petycję, by móc wejść ze swymi wojskami do regionu Lombardia-Wenecja Euganejska. Demokraci uważali, że pomocy nie potrzeba, bo rewolucja i tak zatryumfuje. Ta właśnie opcja zwyciężyła i odmówiono zawieszenia broni. 21 marca szewc Pasquale Sottocorno podpalił drzwi Palazzo del Genio i powstańcy opanowali zajęty przez Austriaków pałac w via Monte di Pietà. Podczas ataku zginął Augusto Anfossi, jeden z wojskowych przywódców rewolty. Zacięte walki trwały. Rano 22 marca ulice miasta były całkowicie pod kontrolą powstańców, Austriacy siedzieli w Castello Sforzesco i kontrolowali mury i bramy, jednak w okolicznych wsiach drogi dojazdowe do Mediolanu zostały zablokowane przez lud powstańczy. Zaborcy zostali odcięci, Radetzki zaczął przygotowania do opuszczenia miasta. Mediolańczycy kilkukrotnie atakowali bramy obsadzone przez oddziały austriackie. Za trzecim szturmem pokonali Porta Tosa. Trójkolorowa flaga Włoch została zatknięta na bramie przez Francesco Pirovano, siedemnastoletniego pomocnika piekarza. Zdobycie Porta Tosa oznaczało zwycięstwo powstańców. Marszałek Radetzky wymknął się pod osłoną nocy.

6 kwietnia w katedrze odśpiewano uroczyste Te Deum, w podziękowaniu za zdobytą wolność. Niestety nie trwała ona długo. Wzmocniwszy swe wojska Austriacy ruszyli na zbuntowany region.

5 sierpnia podpisano kapitulację, następnego dnia zaborcy znów weszli do miasta.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sąd uniewinnił Piotra Najsztuba. Chodzi o wypadek z października 2017 r.

Piotr Najsztub / Sławek [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)]

  

77-letnia kobieta trafiła do szpitala po tym, jak na pasach w Konstancinie uderzył w nią rozpędzony samochód. Kierowcą, który poturbował staruszkę, okazał się znany dziennikarz Piotr Najsztub. Ale to nie wszystko: zatrzymano mu dowód rejestracyjny za brak aktualnych badań technicznych samochodu oraz brak polisy OC. Nie posiadał też uprawnień do kierowania. Tymczasem teraz okazuje się, że sąd drugiej instancji uznał go za niewinnego.

Do wypadku doszło wieczorem 5 października 2017 r. Staruszka przechodziła zgodnie z przepisami przez przejście dla pieszych. Niestety, uderzył w nią rozpędzony chevrolet, za którego kierownicą siedział 55-latek. Potrącona kobieta trafiła do szpitala. Miała m.in. złamaną kość pokrywy czaszki i wiele złamań żeber. [polecam:https://niezalezna.pl/229031-to-juz-nie-przelewki-piotr-najsztub-stanie-przed-sadem-grozi-mu-wiezienie]

Najsztub w momencie wypadku był trzeźwy. Mężczyźnie zatrzymano dowód rejestracyjny za brak aktualnych badań technicznych samochodu oraz brak polisy OC. Nie posiadał też uprawnień do kierowania. Policja oficjalnie potwierdziła, że prawo jazdy utracił w 2009 roku - powodem było przekroczenie punktów karnych. [polecam:https://niezalezna.pl/205554-tajemnica-prawa-jazdy-najsztuba-dlaczego-zatrzymali-mu-dokument-ale-nie-cofneli-uprawnien]

25 czerwca 2018 r. do Sądu Rejonowego w Piasecznie został skierowany akt oskarżenia przeciwko Najsztubowi, a prokuratura postawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego, za co zgodnie z art. 177 Kodeksu karnego grozi do 3 lat więzienia.

Sąd Rejonowy w Piasecznie pod koniec lipca w trybie zaocznym uznał Najsztuba za winnego. W wyroku nakazano dziennikarzowi. zapłatę 6 tys. zł grzywny, 10 tys. nawiązki dla poszkodowanej w wypadku oraz 5 942 zł kosztów postępowania.

Zbigniew Ziobro ocenił, że taka kara jest niewspółmierna do winy, i zapowiedział złożenie odwołania od wyroku. W efekcie jesienią ub.r. sprawa wróciła do sądu, a w trakcie procesu powołano biegłych. [polecam:https://niezalezna.pl/233248-piotr-n-nie-moze-spac-spokojnie-uniewazniono-skandalicznie-niski-wyrok]

Tymczasem teraz okazuje się, że sąd drugiej instancji w Piasecznie uznał, iż Piotr Najsztub jest niewinny spowodowania wypadku. Poinformował o tym sam na antenie „Dzień dobry TVN”. 

Sąd, kiedy rozstrzygał tę sprawę, nie ustalił ponad wszelką wątpliwość, z jaką prędkością ta pani weszła na pasy (...) Jechałem ok. 20 km/h, padał deszcz, pasy były niedoświetlone, nie miałem szans zahamować (...) Czuję teraz spokój. Oczywiście przejechanie kogokolwiek będzie czynnością dla kierowcy, którą będzie się długo pamiętać

- stwierdził Najsztub.

Najsztub poinformował też, że ponownie odbył kurs na prawo jazdy i zdał egzamin.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, wirtualnemedia.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl