Zdjęcia Stanisława Kossakowskiego mają nie tylko dużą wartość historyczną, ale dla miłośników dawnej fotografii są odkryciem artystycznym. Hrabia wymykał się sztampie. Ot, choćby tam, gdzie wszyscy w jego czasach robili portrety en face, Kossakowski chętnie sięgał po ujęcia z profilu. Nie bał się wyjść poza ramy, eksperymentował ze światłem i tłem, bawił się formą i konwencją. Jego zdjęcia często mają wiele planów, w których można się doszukiwać, co rzeczywiście jest głównym tematem danej pracy.

O nowatorskim podejściu Kossakowskiego do sztuki fotografii opowiadał w zeszły piątek podczas promocji albumu historyk sztuki Adam Mazur, wykładowca Akademii Fotografii. W spotkaniu w warszawskim DSH uczestniczyli: Anira Wojan (prezes Fundacji Kossakowskiego), Katarzyna Madoń-Mitzner (zastępca dyrektora DSH), potomkowie z rodziny Kossakowskich oraz licznie zebrani miłośnicy fotografii.

Większość zdjęć ze schyłku XIX w. była wykonywana przez rzemieślników, którzy robili je pod publikę dla zarobku. Natomiast Kossakowski eksperymentuje, sam się często fotografuje w lustrach lub nietypowych miejscach. To jest rodzaj performance

– podkreślił Adam Mazur.

Album (wydany po polsku, angielsku i litewsku) jest owocem wystawy, która prezentowana była w DSH w 2016 r. Znajdziemy tu zdjęcia portretujące epokę, która bezpowrotnie odeszła wraz z wybuchem I wojny światowej i następującymi po niej przemia-nami polityczno-społecznymi. Są to fotografie ukazujące życie ziemiańskie na Litwie i w Polsce – miejscowość Wiłkomierz, okoliczne wsie i ich mieszkańców, nastrojowe fotografie przy-rody, a także pałac w Wojtkuszkach i jego wnętrza, otoczenie oraz toczące się w nim życie towarzyskie. W książce znalazł się również rozdział poświęcony warszawskiemu pałacowi Kossakowskich (przy ul. Nowy Świat 19), gdzie odbywały się słynne piątkowe wieczory literackie.

Hrabia Stanisław Kazimierz gościł u siebie takich twórców, jak Sienkiewicz, Gerson czy Wóycicki. W albumie zobaczyć można m.in. wspaniałe wnętrza pałacu, wypełnione dziełami sztuki. Są zdjęcia z pierwszej wystawy fotograficznej w Warszawie oraz liczne prace przedstawiające ulicę Nowy Świat z przełomu XIX i XX w. Na uwagę zasługuje zdjęcie z odsłonięcia pomnikaAdama Mickiewicza przyKrakowskim Przedmieściu 24 grudnia 1898 r.

Śmiało można powtórzyć za słowami wydawcy albumu: „talent autora, jego wyjątkowa wrażliwość, umiejętność odejścia od przyjętej w epoce konwencji i poczucie humoru, sprawiają, że fotografie mają charakter ponadczasowy, a jego mało znany dorobek z przełomu epok zasługuje na ważne miejsce w historii fotografii europejskiej”.