Trybunał Sprawiedliwości UE poinformował wczoraj w Luksemburgu, że opinia rzecznika generalnego w sprawie pytań prejudycjalnych SN dotyczących między innymi niezależności KRS zostanie wydana 23 maja. 26 maja odbędą się w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego.

Zdaniem Witolda Waszczykowskiego, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej bierze udział w kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

„Jeśli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma świadomość terminarza i jeśli określa tę datę na 23 maja, tuż przed wyborami polskimi, to jestem absolutnie przekonany, że zrobił to świadomie, żeby ten jego wyrok, który może być zawoalowany, mógł być też interpretowany dla tych sił, które walczą z polskim rządem”

- powiedział były szef MSZ.

Zaznaczył, że w sferze praworządności nie obowiązują żadne wzory.

"Nie można nas rozliczać za reformy, ponieważ nie ma żadnego wzoru, żadnej definicji praworządności, żadnej definicji, jak ma wyglądać Trybunał Konstytucyjny, KRS itd." – ocenił.

Waszczykowski przypomniał, że w samej Unii Europejskiej są kraje, w których w ogóle nie ma Trybunału Konstytucyjnego, a przyjęto inne rozwiązania oraz kraje, w których o wielu kwestiach prawnych decydują politycy i parlamenty.

Jak mówił polityk PiS - Polska dziwi się, "w jakim trybie i na podstawie jakich dokumentów europejskich może działać Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, na jakiej podstawie może oceniać i rozliczać reformy wprowadzone w Polsce".

Boję się, że będzie to falandyzacja prawa europejskiego bądź jego timmermansyzacja

- oświadczył Witold Waszczykowski.

Dodał, że "termin wybrany na 23 maja też dowodzi, że to może być wrzutka ideologiczna, którą będzie bardzo trudno na dzień przed wyborami europejskimi wyjaśnić".

Ocenił, że wyrok TSUE tuż przed wyborami „ma dać paliwo siłom nam nieprzychylnym”.