Estończyk, Fin i ich wspólnicy wyłudzili ze spółek miliony. Wszystko na podstawie wyroków sądu... którego nie było

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/succo

  

Dziesięć osób zostało oskarżonych w sprawie o wyłudzanie pieniędzy ze spółek na podstawie fikcyjnych wyroków nieistniejącego sądu arbitrażowego. Estończyk Sven S. i osoby z nim współpracujące miały "wyprowadzić" z różnych przedsiębiorstw ponad 23 mln złotych - poinformowała Prokuratura Krajowa.

Sprawę prowadził Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Poznaniu. O skierowaniu aktu oskarżenia poinformowałvprok. Karol Borchólski z Działu Prasowego Prokuratury Krajowej.

- Dziesięć osób zostało oskarżonych m.in. o posługiwanie się fikcyjnymi tytułami wykonawczymi w postaci wyroków Niezależnego Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego Binar z siedzibą w Warszawie i wyłudzenie ponad 23 milionów złotych ze spółek handlowych

 – wyjaśnił prok. Borchólski.

Wśród oskarżonych są pomysłodawcy procederu, obywatel Estonii Sven S. i obywatel Finlandii Gerard M. oraz ich wspólnicy. Zarzutami objęto m.in. pracownicę jednego z banków, od której oskarżeni uzyskiwali informacje na temat spółek z branży paliwowej i elektronicznej, mających zaległości z płaceniem podatków. Oskarżony jest także radca prawny, który opracowywał dla przestępców pisma procesowe wykorzystywane do wyłudzania pieniędzy.

Poznańska prokuratura wszczęła śledztwo po zgłoszeniu przez spółkę Petro Invest Plus S.A., że w lutym 2015 roku otrzymała postanowienie Sądu Okręgowego w Poznaniu "o nadaniu klauzuli wykonalności orzeczeniu Niezależnego Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego Binar z siedzibą w Warszawie". Komornik miał dokonać egzekucji należności w sprawie, w której wierzycielem była estońska spółka Andvens Invest OU z siedzibą w Tallinie. Jednak "Petro Invest Plus S.A. nigdy nie wchodziła z tą spółką w kooperację – podała prokuratura.

Postępowanie rozszerzono, gdy okazało się, że na początku 2015 roku do prokuratur na terenie kraju zgłaszali się przedstawiciele innych spółek, z których ktoś próbował wyłudzić bądź wyłudził środki pieniężne. Sposób działania był identyczny jak w przypadku Petro Invest Plus S.A.

Prokuratura ustaliła, jak wyglądał proceder "legalizowania" postanowień nieistniejącego Sądu Arbitrażowego Binar.

- Przed skierowaniem wniosku do wybranego komornika sprawcy na podstawie podrobionych dokumentów uzyskiwali z właściwego sądu okręgowego postanowienie o uznaniu wyroku sądu arbitrażowego i nadaniu mu klauzuli wykonalności. Dokument ten przesyłany był następnie do kancelarii komorniczej w celu prowadzenia postępowania egzekucyjnego

 – podała Prokuratura Krajowa.

W toku postępowania prześledzono także, co działo się z pieniędzmi wyłudzonymi od spółek. Jak poinformował prok. Karol Borchólski, komornik przelewał środki na rachunki bankowe kontrolowane przez Svena S., a następnie były one wypłacane w gotówce albo przekazywane dalej, na rachunek spółki w Helsinkach, zarejestrowanej na żonę drugiego z głównych oskarżonych, Gerarda M. Według ustaleń śledczych oskarżeni mieli w latach 2013-2016 podjąć podobne działania wobec 57 spółek związanych z branżą paliwową bądź elektroniczną. Natomiast dwaj główni pomysłodawcy procederu – Gerard M. i Sven S. - mieli od sierpnia 2014 roku do lutego 2015 roku wyłudzić z 11 spółek ponad 23 miliony złotych.

Na poczet grożących oskarżonym kar prokuratorzy zabezpieczyli m.in. pięć wartościowych samochodów oraz dziesięć "atrakcyjnych nieruchomości położonych na terenie Warszawy".

Śledztwo miało charakter międzynarodowy.

- Doszło do nawiązania ścisłej współpracy z Prokuraturą Generalną Republiki Estonii oraz z organami ścigania Finlandii, które przekazały istotne dla sprawy materiały dowodowe

 – podała Prokuratura Krajowa.

Głównym oskarżonym grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy będą mieli droższy prąd

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

W Niemczech w 2020 roku znowu wzrosną rachunki za prąd. Gospodarstwa domowe zapłacą od około 20 euro do ponad 50 euro więcej w skali roku. Ceny prądu w Niemczech dla klientów indywidualnych i tak należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Powodem kolejnej podwyżki jest planowane zwiększenie opłaty na wsparcie odnawialnych źródeł energii (tzw. EEG-Umlage). Jest ona uiszczana przez odbiorców w rachunkach za prąd i stanowi ok. 25 proc. całej ceny. O planowanym wzroście poinformowali we wtorek operatorzy największych sieci przesyłowych energii.

Obecnie wysokość EEG-Umlage za kilowatogodzinę wynosi 6,41 eurocenta. W 2020 roku będzie to o 5,5 proc. więcej - 6,76 eurocenta. Nie jest to jednak jedyny składnik podwyżki. Średnio o 9 proc. wzrosnąć ma też opłata sieciowa, która składa się na kolejną jedną czwartą końcowego rachunku.

Decyzja, czy przerzucić wyższe opłaty na odbiorców indywidualnych, należy co prawda do dostawców prądu, ale eksperci są zgodni, że do tego dojdzie.

Jak wyliczył tygodnik "Der Spiegel", jednoosobowe gospodarstwo domowe zapłaci w 2020 roku średnio o około 21 euro więcej w skali rocznej, gospodarstwo trzyosobowe - około 37 euro, a czteroosobowe - 53 euro.

Roczne rachunki za prąd czteroosobowego gospodarstwa domowego wynoszą w RFN około 1200 euro. Ceny energii elektrycznej w Niemczech i Danii należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Tabloid "Bild" w środę z oburzeniem skomentował zapowiedziane podwyżki.

"Wielka koalicja reklamowała swój pakiet klimatyczny, mówiąc o sprawiedliwości społecznej. Tymczasem wychodzi na to, że zapowiadane ulgi będą nic nie warte. Coś podobnego można życzliwie nazwać naginaniem liczb. Albo po prostu kłamstwem. Takie eksperymenty księgowe nie przekonają obywateli do ochrony klimatu. Nie może tak być, że na końcu to zawsze obywatel budzi się z ręką w nocniku"

- przekonuje najpoczytniejszy dziennik w RFN.

W ubiegłym tygodniu rząd Niemiec przyjął tzw. pakiet klimatyczny, czyli szereg projektów ustaw dotyczących ochrony klimatu. Wprowadza on m.in. wiążący prawnie cel ograniczenia emisji CO2 oraz zobowiązuje wszystkie ministerstwa, by do tego celu dążyły.

Zgodnie z przyjętymi projektami ustaw do 2030 roku Niemcy mają emitować o 55 proc. mniej gazów cieplarnianych niż w roku 1990. Do 2050 roku RFN ma stać się "neutralna klimatycznie", czyli osiągnąć zerowe emisje netto.

Oprócz promowania podróży transportem publicznym przewiduje się podniesienie cen biletów samolotowych oraz kosztów emisji CO2. Wszystkie zyski z nowego systemu wyceny emisji CO2 zgodnie z zapowiedziami mają być przeznaczone na ochronę klimatu lub wracać do obywateli w postaci ulg podatkowych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl